16.09.2024, 22:45 ✶
Zaśmiał się na pytanie o rzęsę i machnął lekceważąco serwetką, którą z gracją ułożył na swoich kolanach, nawet jeśli ani odrobinka jedzenia nigdy nie opuściła jego widelca.
– Absolutnie nie Gołąbeczko. Rzęsa to tylko wróżba na dziś, kto wie co przyniesie jutro? – z niemałym sentymentem wspominał swój czas początków w Ministerstwie, jego zapalczywości i niepewności, żarłoczności uwolnienia się spod ojcowskiego kieratu. Czy tak właśnie działali Ślizgoni? Był o tym przekonany. Loch miał ich utwierdzić w pragnieniu, ale Anthony'emu wystarczyła wieża i słodkie listy od ojca, sączące jad, jątrzące jego ambicję, która zaprowadziła go w miejsce w którym był. Szczęśliwie nie wychował się w lochu, nie marzył więc o szczycie. Miejsce w którym się znalazł było wprost idealne.
– Tak, wierzę. Choć oczywiście trzeba będzie wybrać odpowiedni kraj. Skandynawowie i słowianie mają niezbyt przychylny stosunek do osób bez odpowiedniego rodowodu, niemniej Włochy, czy Hiszpania z pewnością przywitałyby Cię z otwartymi ramionami. W grę wchodzi również Egipt... – sam zaczął jeść, a wypowiadając nazwę swojego ulubionego i w takiej samej mierze znienawidzonego miasta, z impetem przeciął mięso. Oczywiście, jego impet oznaczał dotknięcie srebra o talerz, bez grama dźwięku ani zgrzytu, była to jednak rzecz, która nie powinna mieć miejsca. Ojciec nie wybierał się na emeryturę. Ale coraz częściej, zwłaszcza w okolicach lipca, zwłaszcza po śmierci Thomasa, Anthony rozważał, czy mu w tym nie dopomóc. Nie były to jednak zmartwienia na złocistą aurolę i umieszczoną w niej serdeczną twarzyczkę Rity. Shafiq znał jej matkę. Wiedział, że ten kwiat będzie zabójczy. Być może już był...
– Uszczęśliwi ponad miarę drogie dziecko, takie piękno trzeba zachowywać dla potomności, niestety nie każdy z nas jest Dolohovem, czy pozbawionym krwi wampirem – dywagował swobodnie, ciesząc się tak jej towarzystwem, jak i wykwintnością dania. Lubił jeść na mieście, ale nie mógł odmówić Wergiliuszowi kulinarnego kunsztu.
–Υπήρχε κάποτε ένας βασιλιάς ο οποίος είχε τρεις πανέμορφες κόρες. Η μικρότερη κόρη ονομαζόταν Ψυχή και η ομορφιά της έκανε όλους τους νεαρούς άντρες να την ερωτεύονται. – podjął, gdy poprosiła go o opowieść. Mówił wprawnie, jakby urodził się nad basenem Morza Śródziemnego, choć w rzeczywistości wiele lat poświęcił na naukę Greki. Była to jedna z pierwszych opowieści, którą przetłumaczył. A teraz... którą zapomniał tłumaczyć, oddając się w lekkim rozkojarzeniu językowi, w którym oryginalnie powstała.
– Absolutnie nie Gołąbeczko. Rzęsa to tylko wróżba na dziś, kto wie co przyniesie jutro? – z niemałym sentymentem wspominał swój czas początków w Ministerstwie, jego zapalczywości i niepewności, żarłoczności uwolnienia się spod ojcowskiego kieratu. Czy tak właśnie działali Ślizgoni? Był o tym przekonany. Loch miał ich utwierdzić w pragnieniu, ale Anthony'emu wystarczyła wieża i słodkie listy od ojca, sączące jad, jątrzące jego ambicję, która zaprowadziła go w miejsce w którym był. Szczęśliwie nie wychował się w lochu, nie marzył więc o szczycie. Miejsce w którym się znalazł było wprost idealne.
– Tak, wierzę. Choć oczywiście trzeba będzie wybrać odpowiedni kraj. Skandynawowie i słowianie mają niezbyt przychylny stosunek do osób bez odpowiedniego rodowodu, niemniej Włochy, czy Hiszpania z pewnością przywitałyby Cię z otwartymi ramionami. W grę wchodzi również Egipt... – sam zaczął jeść, a wypowiadając nazwę swojego ulubionego i w takiej samej mierze znienawidzonego miasta, z impetem przeciął mięso. Oczywiście, jego impet oznaczał dotknięcie srebra o talerz, bez grama dźwięku ani zgrzytu, była to jednak rzecz, która nie powinna mieć miejsca. Ojciec nie wybierał się na emeryturę. Ale coraz częściej, zwłaszcza w okolicach lipca, zwłaszcza po śmierci Thomasa, Anthony rozważał, czy mu w tym nie dopomóc. Nie były to jednak zmartwienia na złocistą aurolę i umieszczoną w niej serdeczną twarzyczkę Rity. Shafiq znał jej matkę. Wiedział, że ten kwiat będzie zabójczy. Być może już był...
– Uszczęśliwi ponad miarę drogie dziecko, takie piękno trzeba zachowywać dla potomności, niestety nie każdy z nas jest Dolohovem, czy pozbawionym krwi wampirem – dywagował swobodnie, ciesząc się tak jej towarzystwem, jak i wykwintnością dania. Lubił jeść na mieście, ale nie mógł odmówić Wergiliuszowi kulinarnego kunsztu.
–Υπήρχε κάποτε ένας βασιλιάς ο οποίος είχε τρεις πανέμορφες κόρες. Η μικρότερη κόρη ονομαζόταν Ψυχή και η ομορφιά της έκανε όλους τους νεαρούς άντρες να την ερωτεύονται. – podjął, gdy poprosiła go o opowieść. Mówił wprawnie, jakby urodził się nad basenem Morza Śródziemnego, choć w rzeczywistości wiele lat poświęcił na naukę Greki. Była to jedna z pierwszych opowieści, którą przetłumaczył. A teraz... którą zapomniał tłumaczyć, oddając się w lekkim rozkojarzeniu językowi, w którym oryginalnie powstała.