16.09.2024, 23:48 ✶
02.08.1972,
Londyn
Londyn
Mon chou,
rozumiem, że nie jesteś wybitnie zaznajomiony z tajnikami widmowidzenia, ale na następny raz mam dla Ciebie radę: zabierz coś, co miało ze sprawą faktycznie bliski kontakt. Twoja słodka Alanna nie robiła wiele więcej w tym swoim mieszkaniu jak odbieranie poczty do rąk własnych, albo okazjonalne rozmawianie przez uchylone drzwi z sąsiadką i to tylko dlatego, że tamta ją zaczepiła. Jedyna jakkolwiek wybijająca się z tego wszystkiego rzecz to moment kiedy cierpiała. Krzyczała okropnie, coś definitywnie sprawiało jej ból, a potem zaczęła nerwowo pocierać nadgarstek, zrywając z ręki bransoletkę z pereł. Chciałbyś wiedzieć więcej? Proponuję zainteresować się, czy w tym mieszkaniu nie zostały gdzieś te perełki.
Pozdrawiam,
Lyssa
PS Aha, raczej się w nim już nie przejrzysz, ale może ci zależy.