17.09.2024, 12:23 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 10:21 przez Anthony Shafiq.)
Obrazów było sporo i nie miały żadnych symboli: stanowiły zasłonę dla wskazówek, które wydrążone były w drewnie regału. Znalazła ich trzy - na różnych wysokościach, z prawej lub z lewej, zawsze równo pomiędzy półkami. Łatwo było wydedukować, że wskazywały na konkretną półkę, konkretny rząd książek. Pozostawały jeszcze trzy regały do sprawdzenia.
– Zdecydowanie nie jest to udane małżeństwo. Cóż jednak, żyjemy w świecie w którym małżeństwa rzadko kiedy są efektem sformalizowania dojrzałego związku opartego na wzajemnym szacunku, zrozumieniu czy zaufaniu. Wybór rodziny, polityka, władza, pieniądze, ostatecznie chuć lub jej niezamierzony efekt - to brzmi bardziej jak realny świat. Czyżbym słyszał nutę romantyzmu panno Helsing? Gdyby miała pani możliwość absolutnego w tym zakresie wyboru, z dala od rodzinnych tradycji i oczekiwań... Któż byłby pani idealnym partnerem z umową wiążącą na całe życie? – Ton wciąż miał lekki, powoli zacierające się wspomnienia Edith nie miały wstępu do tej rozmowy, ukryte za stalową kurtyną w jego własnym umyśle. Nie oczekiwał też za bardzo odpowiedzi, czy szczerości w niej, ot - temat dobry jak każdy inny, by umilić sobie czas, który jej dal na rozwikłanie tej zagadki.
Sam bowiem Anthony zdawał się być mało zainteresowany regałami. Stał pod przeciwnym z jadowicie czerwoną książką w dłoni i przeglądał jej zawartość. Na pytanie o zamknięcie biblioteczki nawet nie podniósł głowy, choć kącik ust uniósł się ku górze w szelmowskim, jakże wampirzym uśmiechu.
– Nie chcę konkurencji. Nie tylko ja wiem o tej zagadce, jak wspominałem... czas jest esencją w naszych działaniach. A skoro już mowa o działaniach - jakiś przełom?– zagadnął jak gdyby nigdy nic, jakby był jej przełożonym zaglądającym do sali brygadzistów, gdzie grupa ludzi rozmyślała nad trudnym śledztwem.
– Zdecydowanie nie jest to udane małżeństwo. Cóż jednak, żyjemy w świecie w którym małżeństwa rzadko kiedy są efektem sformalizowania dojrzałego związku opartego na wzajemnym szacunku, zrozumieniu czy zaufaniu. Wybór rodziny, polityka, władza, pieniądze, ostatecznie chuć lub jej niezamierzony efekt - to brzmi bardziej jak realny świat. Czyżbym słyszał nutę romantyzmu panno Helsing? Gdyby miała pani możliwość absolutnego w tym zakresie wyboru, z dala od rodzinnych tradycji i oczekiwań... Któż byłby pani idealnym partnerem z umową wiążącą na całe życie? – Ton wciąż miał lekki, powoli zacierające się wspomnienia Edith nie miały wstępu do tej rozmowy, ukryte za stalową kurtyną w jego własnym umyśle. Nie oczekiwał też za bardzo odpowiedzi, czy szczerości w niej, ot - temat dobry jak każdy inny, by umilić sobie czas, który jej dal na rozwikłanie tej zagadki.
Sam bowiem Anthony zdawał się być mało zainteresowany regałami. Stał pod przeciwnym z jadowicie czerwoną książką w dłoni i przeglądał jej zawartość. Na pytanie o zamknięcie biblioteczki nawet nie podniósł głowy, choć kącik ust uniósł się ku górze w szelmowskim, jakże wampirzym uśmiechu.
– Nie chcę konkurencji. Nie tylko ja wiem o tej zagadce, jak wspominałem... czas jest esencją w naszych działaniach. A skoro już mowa o działaniach - jakiś przełom?– zagadnął jak gdyby nigdy nic, jakby był jej przełożonym zaglądającym do sali brygadzistów, gdzie grupa ludzi rozmyślała nad trudnym śledztwem.