17.09.2024, 20:51 ✶
Punkty widzenia mężczyzn różniły się głównie sposobem patrzenia na przedmioty. Wartością biżuterii była praca rzemieślnika i rzeczywista wartość kruszca. Ludzie przemijali, biżuteria pozostawała. Historia była pisana przez zwycięzców, a jej pojmowanie przez potomnych nosiło ślady wielu przekłamań i niedomówień. Historycy byli z natury romantykami. Zadawało im się, że zajrzeli za zasłonę przeszłości, a jedynie patrzyli przez mętne firanki, interpretując fakty zgodnie ze swoimi wartościami i subiektywnymi wyobrażeniami. Zapewne ogólny zarys był dla większości zgodny, jednak brakowało im ostrości. Każdy stary, nasycony historią przedmiot był kiedyś nowy, stworzony dla kogoś. Czy insynuowanie, że nowa biżuteria była niczym, było insynuowaniem, że osoba dla której była stworzona była nikim? Człowiekiem bezwartościowym, bez znaczenia? Mniej istotnym od dawno roztartych w pyle kości? Pewnie owym królowym byłoby nieswojo, gdyby o tym usłyszały. Ale dość o wartościach.
Kiedy Cathal wyjął z torby kasetkę, oczom Asmodeusa ukazał się sporej wielkości naszyjnik. Złote obejmy były dość proste, masywne, ciężkie, połączone niewielkimi ogniwami. Prezentowane przez nie płaskie, owalne turkusy miały wyraźną jasną barwę i nieco mętny odcień, poprzecinane były gęstą siatką ciemnych linii. Pochylił się nad cennym przedmiotem, śledząc kolejne detale i obracając kasetkę w dłoniach by lepiej widzieć. Po kilku minutach odłożył ją ostrożnym ruchem na szklany blat kontuaru.
- Wstępnie mogę powiedzieć, że wzrokowo turkusy rzeczywiście mogę pochodzić z Półwyspu Synaj - rzucił cicho, wpatrując się w znalezisko i stukając palcem w ochronną gablotkę. - Jeśli są autentyczne, ich wartość przy tej barwie powinna być spora. Obecnie złoża w tamtych kopalniach są niemal na wyczerpaniu. Sam styl oceniłbym faktycznie na okres Nowego Królestwa, chociaż wahałbym się w ocenie, może być nieco starszy. XVI, może XVII wiek przed naszą erą. Spójrz na jego enormatywne, kuriozalne rozmiary. Z całą pewnością nie był projektowany dla kobiety. Wygląda na biżuterię rytualną. Nie sądzę żeby posiadał śmiertelną klątwę. Turkusy są świetnie zachowane, a gdyby były nasycone czarną magią lub innymi brutalnymi klątwami, zapewne popękałyby. Turkusy to kamienie z leczniczą aurą, są dość wrażliwe na mroczne formy magii. Przypuszczam, że jego zła sława mogła pochodzić z faktu, że próbowano nim leczyć umierających... najpewniej nieskutecznie. Mogły wchłonąć nieco aury żalu. Runy wstępnie wyglądają na nieco zatarte. Muszę dokonać dokładnego badania, ale może być stworzony ze złota wysokiej próby, zbyt miękkiego, by przetrwać w trudnych warunkach.
Zmierzył kamienie wzrokiem, mrużąc z zastanowieniu oczy i otworzył szufladę w kontuarze, wyciągając z niej cienkie rękawice ze smoczej skóry obite atłasem.
- Mogę? - zapytał, wyciągając ręce w kierunku naszyjnika. - Chciałbym oczyścić go eliksirem i poddać szybkiemu badaniu na obecność bardziej kreatywnych, choć niezbyt mrocznych klątw, zanim skorzystam ze szczegółowych metod. Nie kwestionuję umiejętności twojej klątwołamaczki, ale strzeżonego Merlin strzeże.
Kiedy Cathal wyjął z torby kasetkę, oczom Asmodeusa ukazał się sporej wielkości naszyjnik. Złote obejmy były dość proste, masywne, ciężkie, połączone niewielkimi ogniwami. Prezentowane przez nie płaskie, owalne turkusy miały wyraźną jasną barwę i nieco mętny odcień, poprzecinane były gęstą siatką ciemnych linii. Pochylił się nad cennym przedmiotem, śledząc kolejne detale i obracając kasetkę w dłoniach by lepiej widzieć. Po kilku minutach odłożył ją ostrożnym ruchem na szklany blat kontuaru.
- Wstępnie mogę powiedzieć, że wzrokowo turkusy rzeczywiście mogę pochodzić z Półwyspu Synaj - rzucił cicho, wpatrując się w znalezisko i stukając palcem w ochronną gablotkę. - Jeśli są autentyczne, ich wartość przy tej barwie powinna być spora. Obecnie złoża w tamtych kopalniach są niemal na wyczerpaniu. Sam styl oceniłbym faktycznie na okres Nowego Królestwa, chociaż wahałbym się w ocenie, może być nieco starszy. XVI, może XVII wiek przed naszą erą. Spójrz na jego enormatywne, kuriozalne rozmiary. Z całą pewnością nie był projektowany dla kobiety. Wygląda na biżuterię rytualną. Nie sądzę żeby posiadał śmiertelną klątwę. Turkusy są świetnie zachowane, a gdyby były nasycone czarną magią lub innymi brutalnymi klątwami, zapewne popękałyby. Turkusy to kamienie z leczniczą aurą, są dość wrażliwe na mroczne formy magii. Przypuszczam, że jego zła sława mogła pochodzić z faktu, że próbowano nim leczyć umierających... najpewniej nieskutecznie. Mogły wchłonąć nieco aury żalu. Runy wstępnie wyglądają na nieco zatarte. Muszę dokonać dokładnego badania, ale może być stworzony ze złota wysokiej próby, zbyt miękkiego, by przetrwać w trudnych warunkach.
Zmierzył kamienie wzrokiem, mrużąc z zastanowieniu oczy i otworzył szufladę w kontuarze, wyciągając z niej cienkie rękawice ze smoczej skóry obite atłasem.
- Mogę? - zapytał, wyciągając ręce w kierunku naszyjnika. - Chciałbym oczyścić go eliksirem i poddać szybkiemu badaniu na obecność bardziej kreatywnych, choć niezbyt mrocznych klątw, zanim skorzystam ze szczegółowych metod. Nie kwestionuję umiejętności twojej klątwołamaczki, ale strzeżonego Merlin strzeże.