17.09.2024, 20:52 ✶
[div]Tahira prychała i sarkała na nich, ostatecznie jednak widać było, że atencja dwóch najważniejszych po szefie facetów z biura robi jej dobrze. Prawda była taka, że dzierżąc w sercu klątwę jej czas i tak był policzony, łatwo jej więc przychodziło zapominanie o jadzie i wysysanie z życia wszystkich najsoczystszych kąsków.
Zespół ratunkowy przybył na wezwanie Willy'ego i choć przerośnięty roślinny bobas był dość mocno rozpraszającym czynnikiem, ale szybko skupili się na niezbędnej pomocy sparaliżowanej.
Kiedy córka pustyni opuściła już magazyn, pozostało ustalić, co należy zrobić z kwiatem pustyni. Na miejsce został wezwany Harold Bumfuzzle (Główny Inspektor ds. Magicznych Ziół i Innych Ingrediencji OMSHM), który pomimo flegmatycznego usposobienia i zdecydowanie pochmurnego samopoczucia w ostatnich dniach wyraźnie się rozpogodził na widok tego "egzemplarza". Z Krukońskim zacięciem obiecał przejąć eksponat i oddać go we właściwe ręce. Przejrzenie ponowne dokumentów (teraz, kiedy wiadomo było konkretnie co znajdowało się w pudle) sprawiło, że adresat i nadawca został zlokalizowany. Przy czym obie firmy upadły rok temu... Pozostał jednak posmak satysfakcji z wygranej nad przerośniętym roślinnym krzykaczem, dobrze wykonanej pracy. Na osłodę dotarła do nich wieczorem informacja, że kręgosłup Tahiry nie został uszkodzony, a za paraliż odpowiadała toksyna zawarta w oplatającej ją witce. Nie przeszkadzało to kobiecie skwapliwie skorzystać z chorobowego i nie pojawiać się w biurze przez kolejny miesiąc.
Zespół ratunkowy przybył na wezwanie Willy'ego i choć przerośnięty roślinny bobas był dość mocno rozpraszającym czynnikiem, ale szybko skupili się na niezbędnej pomocy sparaliżowanej.
Kiedy córka pustyni opuściła już magazyn, pozostało ustalić, co należy zrobić z kwiatem pustyni. Na miejsce został wezwany Harold Bumfuzzle (Główny Inspektor ds. Magicznych Ziół i Innych Ingrediencji OMSHM), który pomimo flegmatycznego usposobienia i zdecydowanie pochmurnego samopoczucia w ostatnich dniach wyraźnie się rozpogodził na widok tego "egzemplarza". Z Krukońskim zacięciem obiecał przejąć eksponat i oddać go we właściwe ręce. Przejrzenie ponowne dokumentów (teraz, kiedy wiadomo było konkretnie co znajdowało się w pudle) sprawiło, że adresat i nadawca został zlokalizowany. Przy czym obie firmy upadły rok temu... Pozostał jednak posmak satysfakcji z wygranej nad przerośniętym roślinnym krzykaczem, dobrze wykonanej pracy. Na osłodę dotarła do nich wieczorem informacja, że kręgosłup Tahiry nie został uszkodzony, a za paraliż odpowiadała toksyna zawarta w oplatającej ją witce. Nie przeszkadzało to kobiecie skwapliwie skorzystać z chorobowego i nie pojawiać się w biurze przez kolejny miesiąc.
Koniec sesji