17.09.2024, 22:54 ✶
Tym razem przedziwna anomalia, spowijająca Stonehange, zadziałała na ich korzyść. Różdżki Isaaca i Morpheusa zabłysły na końcach, jaśniej niż zwykle – obu zdało się, że zawibrowały, i było to z jednej strony coś… nienaturalnego, co nie zdarzało się na co dzień, ale też z jakichś powodów nie wydało się mężczyznom niepokojące.
Dwa zaklęcia trafiły golema w tej samej chwili, a istota rozsypała się w proch, łącząc z powrotem z ziemią. Wiatr zawiał ponownie, muskając policzki Isaaca i Morpheusa, bawiąc się ich włosami… a potem wyleciał na zewnątrz. Nie wiał tak jak powinien, od polany, na której wzniesiono pradawne kręgi: zdawało się, że jego źródło jest gdzieś w tych podziemiach, w komnacie, którą odnaleźli. Jakby coś tkwiło tam od dawna, a teraz zostało uwolnione.
Nie czuli jednak charakterystycznego zapachu spalenizny, nie było żadnego uczucia niepokoju, niczego, co mogłoby sugerować, że uwolnili właśnie coś, co ruszy nieść zagładę na całym świecie. Wręcz przeciwnie, przez moment Morpheus czuł, jak ogarnia go absolutny spokój i przekonanie, że właśnie wszystko wróciło na swoje miejsce.
Mogli zejść na dół: i gdyby to zrobili, runy na schodach rozbłysłyby pod ich stopami. Intuicja jasnowidza podpowiadała Longbottomowi, że dzieje się tak jednak po raz ostatni. Moce, które zamknięto tej w komnacie i zbyt długo nie uwalniano, opuściły ją, wnikając w Stonehange i być może naprawiając częściowo coś, co było zepsute.
– Czy nie powinniśmy ściągnąć tutaj klątwołamaczy i speców od pułapek? – zasugerowała Moss niepewnie, sama nie ruszając w dół. Uniosła różdżkę za to, rzucając lumos, rozświetlając częściowo salę – nie całą, ale jej fragment. Isaac jako historyk mógł stwierdzić, że prawdopodobnie było to bardzo stare miejsce, w którym odprawiono kiedyś rytuały, Morpheus dostrzec na ścianach tu i ówdzie runy, charakterystyczne dla tych, jakimi posługiwali się druidzi. Najwyraźniej miało to związek z kołem roku: wierzono, że odprawienie tutaj konkretnego rytuału podtrzymuje cykl, dodaje Stonehange mocy.
A potem musiało stać się coś, przez co brama Sali została zamknięta i nikt przez setki lat nie odprawiał tu już rytuału podczas Lithy – być może aż Isobell zrobiła to… w wypaczonej formie, tylko jeszcze bardziej szkodząc? Tego nie można było być pewnym.
Dwa zaklęcia trafiły golema w tej samej chwili, a istota rozsypała się w proch, łącząc z powrotem z ziemią. Wiatr zawiał ponownie, muskając policzki Isaaca i Morpheusa, bawiąc się ich włosami… a potem wyleciał na zewnątrz. Nie wiał tak jak powinien, od polany, na której wzniesiono pradawne kręgi: zdawało się, że jego źródło jest gdzieś w tych podziemiach, w komnacie, którą odnaleźli. Jakby coś tkwiło tam od dawna, a teraz zostało uwolnione.
Nie czuli jednak charakterystycznego zapachu spalenizny, nie było żadnego uczucia niepokoju, niczego, co mogłoby sugerować, że uwolnili właśnie coś, co ruszy nieść zagładę na całym świecie. Wręcz przeciwnie, przez moment Morpheus czuł, jak ogarnia go absolutny spokój i przekonanie, że właśnie wszystko wróciło na swoje miejsce.
Mogli zejść na dół: i gdyby to zrobili, runy na schodach rozbłysłyby pod ich stopami. Intuicja jasnowidza podpowiadała Longbottomowi, że dzieje się tak jednak po raz ostatni. Moce, które zamknięto tej w komnacie i zbyt długo nie uwalniano, opuściły ją, wnikając w Stonehange i być może naprawiając częściowo coś, co było zepsute.
– Czy nie powinniśmy ściągnąć tutaj klątwołamaczy i speców od pułapek? – zasugerowała Moss niepewnie, sama nie ruszając w dół. Uniosła różdżkę za to, rzucając lumos, rozświetlając częściowo salę – nie całą, ale jej fragment. Isaac jako historyk mógł stwierdzić, że prawdopodobnie było to bardzo stare miejsce, w którym odprawiono kiedyś rytuały, Morpheus dostrzec na ścianach tu i ówdzie runy, charakterystyczne dla tych, jakimi posługiwali się druidzi. Najwyraźniej miało to związek z kołem roku: wierzono, że odprawienie tutaj konkretnego rytuału podtrzymuje cykl, dodaje Stonehange mocy.
A potem musiało stać się coś, przez co brama Sali została zamknięta i nikt przez setki lat nie odprawiał tu już rytuału podczas Lithy – być może aż Isobell zrobiła to… w wypaczonej formie, tylko jeszcze bardziej szkodząc? Tego nie można było być pewnym.