17.09.2024, 23:19 ✶
Zastanowił się chwilę nad odpowiedzią, analizując otrzymane strzępki informacji.
- Brzmi to inaczej niż sposób, w który 'chowamy się' w cieniach. Może to jakiś rodzaj panowania nad umysłem, albo podkładania przedmiotów. Chociaż przedmiot chyba miałby aurę, jeżeli byłoby na niego nałożone zaklęcie - mruknął, drugą część zdania bardziej do siebie, niż do Brenny.
- Była taka sprawa, całkiem niedawno, bo chyba z rok temu? Musieliśmy wymazać pamięć paru Mugolom, bo zostały im podkładane przeklęte przedmioty, wpływało to w pewien sposób na to jak odbierali rzeczywistość, sporo z nich zaczęła mieć problemy z bezsennością, z tego co pamiętam, ale to chyba dlatego, że te przedmioty im coś szeptały? Nie jestem pewien, bo to nie była moja broszka, ja dostałem skrót sytuacji, aby poradzić sobie z pamięcią, też nie byłem głównym amnezjatorem, który się tym zajmował. Ale, do czego zmierzam, pewnie akta sprawy wciąż powinny być dostępne? Nawet jeżeli to nie to samo, może jakaś zależność między tymi dwoma wydarzeniami pomoże natknąć się na 'rozwiązanie' - wzruszył lekko ramionami, mając nadzieję, że nie zamotał wszystkiego jeszcze bardziej. Miał tendencje do komplikowania opowieści, jeżeli nie pamiętał za dobrze szczegółów.
Skinął głową, pokazując, że rozumie, co Longbottom chciała mu przekazać. Domyślał się, że skoro miałby wymazywać pamięć, to pewnie w momencie odmowy albo i odejścia jego pamięć też zostałaby wymazana. Nie odczuwał z tego powodu złości ni rozgoryczenia, rozczarowania też nie. Była to przykra konieczność; podziwiał odwagę i wytrwałość, dążenie do ochronienia jak największej ilości żyć. Nie dało się uratować wszystkich, ale większość to już spory sukces; ironiczne, że potrafili tak myśleć o życiu innych, gdy personalne tragedie docierały do takiego poziomu, że każda, kolejna przeżyta strata wydaawała się jednocześnie igłą w stogu siana, a jednocześnie gwoździem do trumny. Nie potrafił sobie wyobrazić utraty kolejnych bliskich, a jednocześnie był gotowy na poświęcenie; tragiczna konieczność. Wychodziło na to, że ich wspólnym celem było doprowadzenie do zakończenia się obecnej sytuacji, a zapowiadało się na to, że bez kolejnych poświęceń, nie będzie to możliwe. Przynajmniej tak obrazowały to ostatnie wydarzenia.
- Zrozumiałe, rozsądne i bezpieczne. W porządku, nie mam problemu z wykonywaniem poleceń, które mają sensowne ugruntowanie. Rozumiem obecną sytuację i zdaję sobie sprawę, że po ostatnich wydarzeniach cena pokoju wzrosła. Nawet jeżeli będę musiał robić rzeczy, których robić nie chcę, będą one wykonane po to, aby jak najsprawniej zakończyć ten wyniszczający konflikt. Tak mi się, przynajmniej, wydaje - stwierdził ostatecznie, aby dać Brennie pewność, że zrozumiał, co też chciała mu przekazać. Czy odpowiadała mu taka sytuacja? Niezbyt, ale była najlepszą opcją. Tak samo jak Longbottom nie chciałaby na nikogo rzucać Confundusa, aby zdobyć dla niego papiery.
- Jest coś, co musiałbym teraz zrobić? - dopytał jeszcze, bo właściwie to nie był pewien na czym stoi. Czy Brenna miała go przedstawiać jakimś ludziom? Jeżeli tak, to na pewno nie teraz i nie w tym stanie.
Zerknął raz jeszcze na książkę.
- Wspominałaś. Rozgoszczę się i zapożyczę pierwszą część Diuny. Oby zajęło mi jakiś czas przebrnięcie przez nią, niektóre książki za szybko się kończą i potem czuję się trochę jakby mnie porzucały. Niby mogę je przeczytać raz jeszcze, ale to już nigdy nie jest to samo - pożalił się.
- Brzmi to inaczej niż sposób, w który 'chowamy się' w cieniach. Może to jakiś rodzaj panowania nad umysłem, albo podkładania przedmiotów. Chociaż przedmiot chyba miałby aurę, jeżeli byłoby na niego nałożone zaklęcie - mruknął, drugą część zdania bardziej do siebie, niż do Brenny.
- Była taka sprawa, całkiem niedawno, bo chyba z rok temu? Musieliśmy wymazać pamięć paru Mugolom, bo zostały im podkładane przeklęte przedmioty, wpływało to w pewien sposób na to jak odbierali rzeczywistość, sporo z nich zaczęła mieć problemy z bezsennością, z tego co pamiętam, ale to chyba dlatego, że te przedmioty im coś szeptały? Nie jestem pewien, bo to nie była moja broszka, ja dostałem skrót sytuacji, aby poradzić sobie z pamięcią, też nie byłem głównym amnezjatorem, który się tym zajmował. Ale, do czego zmierzam, pewnie akta sprawy wciąż powinny być dostępne? Nawet jeżeli to nie to samo, może jakaś zależność między tymi dwoma wydarzeniami pomoże natknąć się na 'rozwiązanie' - wzruszył lekko ramionami, mając nadzieję, że nie zamotał wszystkiego jeszcze bardziej. Miał tendencje do komplikowania opowieści, jeżeli nie pamiętał za dobrze szczegółów.
Skinął głową, pokazując, że rozumie, co Longbottom chciała mu przekazać. Domyślał się, że skoro miałby wymazywać pamięć, to pewnie w momencie odmowy albo i odejścia jego pamięć też zostałaby wymazana. Nie odczuwał z tego powodu złości ni rozgoryczenia, rozczarowania też nie. Była to przykra konieczność; podziwiał odwagę i wytrwałość, dążenie do ochronienia jak największej ilości żyć. Nie dało się uratować wszystkich, ale większość to już spory sukces; ironiczne, że potrafili tak myśleć o życiu innych, gdy personalne tragedie docierały do takiego poziomu, że każda, kolejna przeżyta strata wydaawała się jednocześnie igłą w stogu siana, a jednocześnie gwoździem do trumny. Nie potrafił sobie wyobrazić utraty kolejnych bliskich, a jednocześnie był gotowy na poświęcenie; tragiczna konieczność. Wychodziło na to, że ich wspólnym celem było doprowadzenie do zakończenia się obecnej sytuacji, a zapowiadało się na to, że bez kolejnych poświęceń, nie będzie to możliwe. Przynajmniej tak obrazowały to ostatnie wydarzenia.
- Zrozumiałe, rozsądne i bezpieczne. W porządku, nie mam problemu z wykonywaniem poleceń, które mają sensowne ugruntowanie. Rozumiem obecną sytuację i zdaję sobie sprawę, że po ostatnich wydarzeniach cena pokoju wzrosła. Nawet jeżeli będę musiał robić rzeczy, których robić nie chcę, będą one wykonane po to, aby jak najsprawniej zakończyć ten wyniszczający konflikt. Tak mi się, przynajmniej, wydaje - stwierdził ostatecznie, aby dać Brennie pewność, że zrozumiał, co też chciała mu przekazać. Czy odpowiadała mu taka sytuacja? Niezbyt, ale była najlepszą opcją. Tak samo jak Longbottom nie chciałaby na nikogo rzucać Confundusa, aby zdobyć dla niego papiery.
- Jest coś, co musiałbym teraz zrobić? - dopytał jeszcze, bo właściwie to nie był pewien na czym stoi. Czy Brenna miała go przedstawiać jakimś ludziom? Jeżeli tak, to na pewno nie teraz i nie w tym stanie.
Zerknął raz jeszcze na książkę.
- Wspominałaś. Rozgoszczę się i zapożyczę pierwszą część Diuny. Oby zajęło mi jakiś czas przebrnięcie przez nią, niektóre książki za szybko się kończą i potem czuję się trochę jakby mnie porzucały. Niby mogę je przeczytać raz jeszcze, ale to już nigdy nie jest to samo - pożalił się.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you