18.09.2024, 02:01 ✶
Rzeczony auror uniósł delikatnie brew ku górze, ale nie wyglądał zbytnio na ostrzeżonego - co najwyżej bardziej zirytowanego, bo nie będzie mu tutaj przemądrzała gówniara grozić. Prychnął, patrząc na nią zupełnie tak samo i kopiując to jak podniosła tego palucha. Może i na kimś innym Scylla zrobiłaby wrażenie, ale Bulstrode mógł jej co najwyżej nasikać do butów i zapytać, czy to też przewidziała. Znaczy, metaforycznie. Ale kiedy się odwróciła, ten wyciągnięty wskazujący palec płynnie zmienił się w środkowy, ładnie pokazujący jej plecom co właściwie myśli na ten temat. Ale gdzieś w tej irytacji była satysfakcja, bo nie umknęło jego uwadze, że najwyraźniej nacisnął odpowiedni guzik, znajdując coś co dziewczynę definitywnie drażniło. Definitywnie zostawi to sobie na potem.
Zignorował w sumie tę wymianę zdań Greyback i Lestrange'a, bo absolutnie go to ich ćwierkanie nie obchodziło. O wiele bardziej go zawiodło, że na maskach nic nie było widać. Może i aurowidzenie działało przede wszystkim na ludziach, ale były takie miejsca i rzeczy, które posiadały własne barwne halo. Windermere było tego wspaniałym przykładem. Nawet ten cholerny statek. Wszystko sprowadzało się w obu przypadkach do tego, że wisiały nad nimi potężne zaklęcia, ale wciąż - zabarwiały otoczenie.
- Czaję, czyli bezpośrednie powiązanie wyglądu maski z jej działaniem nie ma sensu - rzucił, w odpowiedzi na kolejne słowa Rodolphusa, kiedy ten opisywał działanie i dopasowywał je do odpowiednich masek. - Szkoda, to by wiele ułatwiło. Jeśli mielibyśmy do czynienia z nekromancją, to maski gromadziłyby najpewniej energię tych osób albo chociaż jakoś przekształcały. Energię życiową, mam na myśli - a nie coś tak ulotnego jak emocje. Pomyślał nawet o tym, że maski, jeśli nekromantyczne, mogły robić za jakiegoś rodzaju baterię, którą potem ich twórca mógłby zebrać, ale tu pojawiał się problem bo przedmioty leżały teraz przed nimi, w Ministerstwie, więc o zabraniu ich nie było mowy.
- Jeśli głupie zaklęcia nie działają, to jest od tego przecież wahadełko - spojrzał to na jedno, to na drugie. - Skoro nie zostały rozproszone, to wciąż noszą w sobie ślady magii autora, można próbować lokalizować je właśnie dzięki temu. Potrzebowalibyśmy do tego mapy, wahadełka, no i wróżbity, ale zakładam ze to mamy - zerknął przelotnie na Scyllę. - Trzeba by tylko ustalić w którą stronę to tak, a w którą nie i może by coś z tego wyszło. Chociaż, skoro próbowali to ściągnąć z ludzi to chyba pierwszym odruchem jest rzucenie zaklęcia rozpraszającego, jeśli po tym wciąż się trzymały to muszą być silnie nasycone magią. Na pewno nie ma na tym żadnych run?
Zignorował w sumie tę wymianę zdań Greyback i Lestrange'a, bo absolutnie go to ich ćwierkanie nie obchodziło. O wiele bardziej go zawiodło, że na maskach nic nie było widać. Może i aurowidzenie działało przede wszystkim na ludziach, ale były takie miejsca i rzeczy, które posiadały własne barwne halo. Windermere było tego wspaniałym przykładem. Nawet ten cholerny statek. Wszystko sprowadzało się w obu przypadkach do tego, że wisiały nad nimi potężne zaklęcia, ale wciąż - zabarwiały otoczenie.
- Czaję, czyli bezpośrednie powiązanie wyglądu maski z jej działaniem nie ma sensu - rzucił, w odpowiedzi na kolejne słowa Rodolphusa, kiedy ten opisywał działanie i dopasowywał je do odpowiednich masek. - Szkoda, to by wiele ułatwiło. Jeśli mielibyśmy do czynienia z nekromancją, to maski gromadziłyby najpewniej energię tych osób albo chociaż jakoś przekształcały. Energię życiową, mam na myśli - a nie coś tak ulotnego jak emocje. Pomyślał nawet o tym, że maski, jeśli nekromantyczne, mogły robić za jakiegoś rodzaju baterię, którą potem ich twórca mógłby zebrać, ale tu pojawiał się problem bo przedmioty leżały teraz przed nimi, w Ministerstwie, więc o zabraniu ich nie było mowy.
- Jeśli głupie zaklęcia nie działają, to jest od tego przecież wahadełko - spojrzał to na jedno, to na drugie. - Skoro nie zostały rozproszone, to wciąż noszą w sobie ślady magii autora, można próbować lokalizować je właśnie dzięki temu. Potrzebowalibyśmy do tego mapy, wahadełka, no i wróżbity, ale zakładam ze to mamy - zerknął przelotnie na Scyllę. - Trzeba by tylko ustalić w którą stronę to tak, a w którą nie i może by coś z tego wyszło. Chociaż, skoro próbowali to ściągnąć z ludzi to chyba pierwszym odruchem jest rzucenie zaklęcia rozpraszającego, jeśli po tym wciąż się trzymały to muszą być silnie nasycone magią. Na pewno nie ma na tym żadnych run?