18.09.2024, 21:45 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2024, 21:47 przez Maeve Chang.)
- W sumie to bym chciała popatrzeć, jak rysujesz. Gdzieś tu miałeś kredki świecowe, jeśli mnie pamięć nie myli - przystała na pomysł zaskakująco ochoczo. Naprawdę doceniła jego geniusz w tym momencie, choć raczej nie z tego powodu, z jakiego Stanley się spodziewał - Mewa liczyła, że jak mu znajdzie kawałek papieru i kredki, to tak się zaaferuje rozrysowywaniem... czegokolwiek, co urodzi jego niesamowity umysł, że zacznie trzeźwieć. Skupi się na robocie pięciolatka i zacznie maziać bez opamiętania, a Mewka w tym czasie pochowa cały alkohol z zasięgu jego wzroku.
Podniosła się z krzesła i podeszła do Borgina, ale tym razem powstrzymała się i nie wsadziła mu przyjacielskiego kuksańca w bok, bo niechybnie uznałby to za zamach stanu. Zamiast tego zaczęła rozsuwać szuflady jego biurka w poszukiwaniu kredek.
- Stachu, z bólem serca ci to mówię, ale jesteś facetem. W tym pokoju jest na pewno jakaś pałka, ale nie chcę sprawdzać, czy jest przegięta - oświadczyła, nie podnosząc nawet wzroku na kumpla. Wywróciła jedynie oczyma sama do siebie, bo nie sądziła, że będzie musiała mu to tłumaczyć. - Bądź tak miły i zweryfikuj sam, dobrze? Jeśli się okaże jakaś nieswoja, przechylona bardziej niż zazwyczaj, to udaj się do magomedyka - poradziła i w końcu przelotnie obdarzyła go spojrzeniem kogoś, kto mu serdecznie współczuje. Mało się znała na męskiej anatomii, bo ją definitywnie brzydziła, ale mężczyznom trzeba było wmawiać oczywistości na temat ich własnych ciał. W innym wypadku umierali na zaniedbanie i schorzenia prostaty.
Odwróciła się do niego całym obliczem i spojrzała na niego jak na debila. Dosłownie przyciągnęła ręce do siebie i gapiła się tak na niego, kiedy uznał ślub z jego starym za dobry pomysł. Obiecała sobie uroczyście w tym momencie, że znajdzie tego dilera, który sprzedał mu ten skurwiały towar, a potem upewni się, że po spotkaniu będzie miał więcej nóg niż zębów.
- Pamiętasz jak sugerowałeś kiedyś, że twój stary spłodził też mnie? W obliczu tej teorii nadal mam z nim spać? - Zagaiła z pozoru brzmiąc niewinnie, ale dla osoby postronnej treść ich wymiany zdań byłaby napędem kolejnej traumy. Wypowiedziała to bardzo bezstresowo, ale naprawdę liczyła, że choć ostatnia szara komórka w głowie Stacha przygasała, to tliła się jeszcze dostatecznie mocno, by spostrzegł, że sugeruje jej incest.
Maeve nie była czarodziejem krwi czystej i wolała, żeby jej drzewo genealogiczne pozostało drzewem. Nie chciała przerabiać go na wieniec.
A potem dotarło do niej, że w myślach wykrakała ten zamach stanu, bo takowy właśnie Cesarz obwieścił. Mewa zaryczała jak ranna łania, choć nie z bólu od strzały w dupie a z frustracji, bo już naprawdę nie wiedziała, jak do tego przygłupa gadać, żeby się uspokoił. Zaśmiała się przez łzy wkurwienia, kiedy za mur obronny obrał fotel biurowy.
- Stanley - powiedziała, opierając ręce o biurko. Spojrzała na niego spod brwi, czekając aż skończy pajacować. Pewnie się nie doczeka, ale nadzieja umiera ostatnia. - Myślałam, że moja orientacja seksualna jest najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym, ale byłam w błędzie. W tym momencie jesteś nim ty. - Oznajmiła zawiedzionym, acz bardzo spokojnym głosem. Owszem, gdy patrzyła na histerię Borgina, utwierdzała się tylko we wcześniejszym przekonaniu, że nie będzie miała za żadne skarby nigdy dzieci.
- Dobra, pójdźmy na ugodę - zaczęła wreszcie, odklejając się od biurka i ostrożnie zbliżając się do barykady z fotela. - A jakbym zmieniła włosy na blond, to poszedłbyś ze mną? Położyłbyś się spać? - Zapytała, gotowa wyciągnąć broń ostateczną. Jak to nie zadziała, to już chyba nic nie podoła. Trzeba będzie wołać po Sauriela, żeby po staremu ona mogła trzymać Staszka, a Kocur go bił.
Podniosła się z krzesła i podeszła do Borgina, ale tym razem powstrzymała się i nie wsadziła mu przyjacielskiego kuksańca w bok, bo niechybnie uznałby to za zamach stanu. Zamiast tego zaczęła rozsuwać szuflady jego biurka w poszukiwaniu kredek.
- Stachu, z bólem serca ci to mówię, ale jesteś facetem. W tym pokoju jest na pewno jakaś pałka, ale nie chcę sprawdzać, czy jest przegięta - oświadczyła, nie podnosząc nawet wzroku na kumpla. Wywróciła jedynie oczyma sama do siebie, bo nie sądziła, że będzie musiała mu to tłumaczyć. - Bądź tak miły i zweryfikuj sam, dobrze? Jeśli się okaże jakaś nieswoja, przechylona bardziej niż zazwyczaj, to udaj się do magomedyka - poradziła i w końcu przelotnie obdarzyła go spojrzeniem kogoś, kto mu serdecznie współczuje. Mało się znała na męskiej anatomii, bo ją definitywnie brzydziła, ale mężczyznom trzeba było wmawiać oczywistości na temat ich własnych ciał. W innym wypadku umierali na zaniedbanie i schorzenia prostaty.
Odwróciła się do niego całym obliczem i spojrzała na niego jak na debila. Dosłownie przyciągnęła ręce do siebie i gapiła się tak na niego, kiedy uznał ślub z jego starym za dobry pomysł. Obiecała sobie uroczyście w tym momencie, że znajdzie tego dilera, który sprzedał mu ten skurwiały towar, a potem upewni się, że po spotkaniu będzie miał więcej nóg niż zębów.
- Pamiętasz jak sugerowałeś kiedyś, że twój stary spłodził też mnie? W obliczu tej teorii nadal mam z nim spać? - Zagaiła z pozoru brzmiąc niewinnie, ale dla osoby postronnej treść ich wymiany zdań byłaby napędem kolejnej traumy. Wypowiedziała to bardzo bezstresowo, ale naprawdę liczyła, że choć ostatnia szara komórka w głowie Stacha przygasała, to tliła się jeszcze dostatecznie mocno, by spostrzegł, że sugeruje jej incest.
Maeve nie była czarodziejem krwi czystej i wolała, żeby jej drzewo genealogiczne pozostało drzewem. Nie chciała przerabiać go na wieniec.
A potem dotarło do niej, że w myślach wykrakała ten zamach stanu, bo takowy właśnie Cesarz obwieścił. Mewa zaryczała jak ranna łania, choć nie z bólu od strzały w dupie a z frustracji, bo już naprawdę nie wiedziała, jak do tego przygłupa gadać, żeby się uspokoił. Zaśmiała się przez łzy wkurwienia, kiedy za mur obronny obrał fotel biurowy.
- Stanley - powiedziała, opierając ręce o biurko. Spojrzała na niego spod brwi, czekając aż skończy pajacować. Pewnie się nie doczeka, ale nadzieja umiera ostatnia. - Myślałam, że moja orientacja seksualna jest najskuteczniejszym środkiem antykoncepcyjnym, ale byłam w błędzie. W tym momencie jesteś nim ty. - Oznajmiła zawiedzionym, acz bardzo spokojnym głosem. Owszem, gdy patrzyła na histerię Borgina, utwierdzała się tylko we wcześniejszym przekonaniu, że nie będzie miała za żadne skarby nigdy dzieci.
- Dobra, pójdźmy na ugodę - zaczęła wreszcie, odklejając się od biurka i ostrożnie zbliżając się do barykady z fotela. - A jakbym zmieniła włosy na blond, to poszedłbyś ze mną? Położyłbyś się spać? - Zapytała, gotowa wyciągnąć broń ostateczną. Jak to nie zadziała, to już chyba nic nie podoła. Trzeba będzie wołać po Sauriela, żeby po staremu ona mogła trzymać Staszka, a Kocur go bił.
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —