18.09.2024, 22:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.09.2024, 22:37 przez Maeve Chang.)
Savage nie było jego prawdziwym nazwiskiem; pół Nokturnu o tym wiedziało, ale było to tajemnicą poliszynela. Mewa razem z większą częścią wspomnianej połówki miała to miano za żenujące, ale jak się chciało z gościem dobrze żyć, to się naśmiewało z niego tylko za jego plecami. A szkoda, może jakby wiedział, że wszystkich skręca na myśl, to by się jakoś inaczej ochrzcił.
Co jeszcze u Mewy wywoływało odruch wymiotny? Atreusik udający zboczonego wujka, który dotykał cię w udo na każdym zjeździe rodzinnym i próbował wmówić, że wyglądasz dojrzale jak na trzynastolatkę. Przynajmniej taką osobowość na myśl przywodził ten wąs, który raczej żadną pizdą nie trząsł, choć ewidentnie wielokrotnie zamierzał. Próbowała uciekać wzrokiem od aurora, bo każdy rzut oka w kierunku tego zarostu budził w Mewie histeryczny śmiech. Odnosiła wrażenie, że gdyby miała spojrzeć mu pod tą postacią prosto w oczy, po trzydziestu sekundach leżałaby na tej obsranej podłodze w spazmach.
Zastukała swoimi niecodziennie ciężkimi palcami w ladę, licząc, że właściciel usłyszy zniecierpliwienie i zrozumie aluzję, że powinien rozważyć pośpiech. Mewa chciała stąd jak najszybciej wyjść i wmówić sobie, że nikogo w tym sklepie nie spotkała. Oparła łokieć na kontuarze, a potem wsparła na dłoni głowę, chowając w palcach swój głupi wyraz twarzy. Malowało się na niej coś pomiędzy rozważaniami o samobójstwie a świńskim południem, ale dało się też wyczytać nuty paraliżującego zażenowania.
Jeszcze pięć sekund i zacznie krzyczeć do sprzedawcy, żeby się, kurwa, streszczał.
Właściciel w końcu wyszedł z zaplecza i wręczył zamówienie do rąk własnych. Zanim jednak Maeve pod postacią Raynora zdążyła doszukać się sakiewki i mu zapłacić, poczuła na sobie czyjeś zapocone ramię. Czy Atreus wiedział, że jebał niesamowicie nawet jak na tutejsze standardy?
- Znamy się? - Wybrzmiało pytanie, co prawda zachlanym męskim głosem, ale popłynęło prosto z serca samej Mewuni. Nawet gdyby nie te cała przebieranka z obydwu stron, zapytałaby go o dokładnie to samo. - Zabieraj tę łapę, albo ta szczota, co ją masz pod nosem, zaraz będzie zamiatała podłogę - zagroził Raynor, choć łącząc się z Chang w intencji, po czym szarpnął mocno, aby oswobodzić się z przyjacielskiego uścisku Atreusa.
Coś czuła, że tak łatwo nie pójdzie, ale musiała chociaż spróbować.
Co jeszcze u Mewy wywoływało odruch wymiotny? Atreusik udający zboczonego wujka, który dotykał cię w udo na każdym zjeździe rodzinnym i próbował wmówić, że wyglądasz dojrzale jak na trzynastolatkę. Przynajmniej taką osobowość na myśl przywodził ten wąs, który raczej żadną pizdą nie trząsł, choć ewidentnie wielokrotnie zamierzał. Próbowała uciekać wzrokiem od aurora, bo każdy rzut oka w kierunku tego zarostu budził w Mewie histeryczny śmiech. Odnosiła wrażenie, że gdyby miała spojrzeć mu pod tą postacią prosto w oczy, po trzydziestu sekundach leżałaby na tej obsranej podłodze w spazmach.
Zastukała swoimi niecodziennie ciężkimi palcami w ladę, licząc, że właściciel usłyszy zniecierpliwienie i zrozumie aluzję, że powinien rozważyć pośpiech. Mewa chciała stąd jak najszybciej wyjść i wmówić sobie, że nikogo w tym sklepie nie spotkała. Oparła łokieć na kontuarze, a potem wsparła na dłoni głowę, chowając w palcach swój głupi wyraz twarzy. Malowało się na niej coś pomiędzy rozważaniami o samobójstwie a świńskim południem, ale dało się też wyczytać nuty paraliżującego zażenowania.
Jeszcze pięć sekund i zacznie krzyczeć do sprzedawcy, żeby się, kurwa, streszczał.
Właściciel w końcu wyszedł z zaplecza i wręczył zamówienie do rąk własnych. Zanim jednak Maeve pod postacią Raynora zdążyła doszukać się sakiewki i mu zapłacić, poczuła na sobie czyjeś zapocone ramię. Czy Atreus wiedział, że jebał niesamowicie nawet jak na tutejsze standardy?
- Znamy się? - Wybrzmiało pytanie, co prawda zachlanym męskim głosem, ale popłynęło prosto z serca samej Mewuni. Nawet gdyby nie te cała przebieranka z obydwu stron, zapytałaby go o dokładnie to samo. - Zabieraj tę łapę, albo ta szczota, co ją masz pod nosem, zaraz będzie zamiatała podłogę - zagroził Raynor, choć łącząc się z Chang w intencji, po czym szarpnął mocno, aby oswobodzić się z przyjacielskiego uścisku Atreusa.
Coś czuła, że tak łatwo nie pójdzie, ale musiała chociaż spróbować.
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —