19.09.2024, 01:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2024, 01:30 przez Elliott Malfoy.)
Nie był przesadnym fanem torturowania swoich współpracowników, ale cierpliwe przyglądanie się jak nikotynowe uzależnienie pożera niewielką ilość samokontroli jaką dysponował w swoim żywocie Albert Rookwood, było nie lada rarytasem. Na pewno było o wiele bardziej interesujące od historii kolejnego, żałosnego nieszczęśnika, skrzętnie spisanej w rachunku strat na dokumentach spiętych w plik. Właściciel firmy odzieżowej był tylko kolejnym segregatorem, który miał wylądować na półce gabinetu. Elliott naprawdę nie rozumiał dlaczego ci ludzie brali się za sprawy, z którymi nie potrafili sobie poradzić. Zaniedbane płatności, rosnące długi, źle rozplanowany biznes. Nie dość, że człowiek na tym tracił to jeszcze czas istotnych urzędników państwowych był marnowany. Malfoy wyczekiwał momentu, w którym dostałby na biurko sprawę kogoś, kto faktycznie postanowił zawalczyć, aby igrać z systemem.
Nie odezwał się do Alberta, gdy ten zechciał poruszyć kolejny temat. Odłożył jedynie teczkę z przedyskutowaną sprawą na bok biurka i rozsiadł się w krześle, unosząc jedną brew, sygnalizując tym, że mężczyzna może kontynuować.
Chłodne spojrzenie Elliotta nie zmieniło się pod naciskiem wzroku Rookwooda. Wysłuchał jego zawoalowanych i grzecznościowych wypowiedzi w całości i nie zmienił podczas tego kamiennego wyrazu twarzy, zastygłwszy w neutralności.
- Perseusz jest nieoszlifowanym diamentem, jeżeli to masz na myśli poprzez 'romb'. Aktualna sytuacja, która podcina skrzydła jego kariery nie jest w żaden sposób dobra dla dalszego rozwoju Lecznicy - zgodził się, sygnalizując tym samym, że rozumie do czego zmierza drugi mężczyzna.
- Jeżeli beneficjentem wsparcia dla przyjaciela i jego rodziny ma być również Lecznica Dusz oraz, co za tym idzie, nasza społeczność, która może zyskać na rozwoju tej dziedziny, nie widzę przeciwskazań, aby wesprzeć takowe przedsięwzięcie. Rozumiem, że rozmawiamy o chęci charytatywnego wsparcia dla rozwijającej się odnogi magimedycyny?
Nie dodawał nic więcej, czekając aż Albert podzieli się dalszą częścią pomysłu i odpowie na zadane pytanie.
Nie odezwał się do Alberta, gdy ten zechciał poruszyć kolejny temat. Odłożył jedynie teczkę z przedyskutowaną sprawą na bok biurka i rozsiadł się w krześle, unosząc jedną brew, sygnalizując tym, że mężczyzna może kontynuować.
Chłodne spojrzenie Elliotta nie zmieniło się pod naciskiem wzroku Rookwooda. Wysłuchał jego zawoalowanych i grzecznościowych wypowiedzi w całości i nie zmienił podczas tego kamiennego wyrazu twarzy, zastygłwszy w neutralności.
- Perseusz jest nieoszlifowanym diamentem, jeżeli to masz na myśli poprzez 'romb'. Aktualna sytuacja, która podcina skrzydła jego kariery nie jest w żaden sposób dobra dla dalszego rozwoju Lecznicy - zgodził się, sygnalizując tym samym, że rozumie do czego zmierza drugi mężczyzna.
- Jeżeli beneficjentem wsparcia dla przyjaciela i jego rodziny ma być również Lecznica Dusz oraz, co za tym idzie, nasza społeczność, która może zyskać na rozwoju tej dziedziny, nie widzę przeciwskazań, aby wesprzeć takowe przedsięwzięcie. Rozumiem, że rozmawiamy o chęci charytatywnego wsparcia dla rozwijającej się odnogi magimedycyny?
Nie dodawał nic więcej, czekając aż Albert podzieli się dalszą częścią pomysłu i odpowie na zadane pytanie.
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦