19.09.2024, 17:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.09.2024, 17:46 przez The Lightbringer.)
Odpowiedź na ten list.
Dostojna Pani, Lady Macario,
Słusznie powiada się, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane: składam swą ufność w Pani nieocenionej mądrości, suplikując przy tym o wyrozumiałość wobec duchowego spustoszenia jaki poczyniłem na poligonie swej jaźni, nieświadom potęgi zastępów Złego. Uniżenie dziękuję za udzielone przestrogi. Powierzam w Pani czcigodne ręce los nasz, wierząc wciąż, że Bóg w swym miłosierdziu nie przeznaczył nam upadku na miarę biblijnych Sodomy i Gomory.
Przypuszczenia jakie żywi Pani wobec mojego rodowodu są jak najbardziej trafne. Gdyby była Pani tak łaskawa wyznaczyć stosowny termin naszego spotkania, wyrwę się choćby i z gardzieli Szeolu, aby stawić się na nim wespół z szacowną damą, o której przypadłości opowiadałem w poprzednim liście moim, razem z przyobiecaną opłatą za usługi.
Londyn, lipiec 1972 r.
Dostojna Pani, Lady Macario,
Słusznie powiada się, że dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane: składam swą ufność w Pani nieocenionej mądrości, suplikując przy tym o wyrozumiałość wobec duchowego spustoszenia jaki poczyniłem na poligonie swej jaźni, nieświadom potęgi zastępów Złego. Uniżenie dziękuję za udzielone przestrogi. Powierzam w Pani czcigodne ręce los nasz, wierząc wciąż, że Bóg w swym miłosierdziu nie przeznaczył nam upadku na miarę biblijnych Sodomy i Gomory.
Przypuszczenia jakie żywi Pani wobec mojego rodowodu są jak najbardziej trafne. Gdyby była Pani tak łaskawa wyznaczyć stosowny termin naszego spotkania, wyrwę się choćby i z gardzieli Szeolu, aby stawić się na nim wespół z szacowną damą, o której przypadłości opowiadałem w poprzednim liście moim, razem z przyobiecaną opłatą za usługi.
Niech Bóg Pani błogosławi,
James Bell
gniew mój wybuchnie
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić
jak ogień będzie płonął
i nikt nie zdoła go zgasić