19.09.2024, 20:44 ✶
Drżący głos Mony łamał mu serce. Wiedział przecież, że ją krzywdził. Ratował siebie jej kosztem jak ostatni tchórz. Ale... strach był zbyt silny. Paraliżował go całkowicie, zmuszał do robienia właśnie takich rzeczy. A ojciec... chciał dobrze. To było po prostu nieporozumienie pomiędzy nim a Moną, prawda? Tyle, że ta kłótnia była poważna, nawet jeśli tak nie wyglądała.
Złość na Monę wciąż się w nim nasilała, mimo, że tak go to bolało. Czemu musiała zawsze dyskutować i gadać o tych głupotach? Nie rozumiała, że jego ojciec niekoniecznie zrozumie takie rzeczy? Że potraktuje ją jak głupią? A może... Może rzeczywiście kpiła z Dedalusa? Była gotowa robić sobie żarty z najważniejszej dla Icarusa osoby. Nigdy nie przejmowała się przecież konwenansami. Na przykład jak uderzyła Gregory'ego u Slughorna na przyjęciu. Czy Icarus z powodu zakochania ignorował te ostrzegawcze sygnały? Cóż, te myśli nie były ani logiczne, ani realnie nie odzwierciedlały tego, co myślał. Lęk robił jednak z ludźmi różne rzeczy. Skłaniał do wściekłości, do przesadzania.
Kiedy Icarus został zatrzymany przez ojca przed pójściem do gabinetu, miał najgorsze przeczucia. Bo skrycie wiedział, co Dedalus miał mu powiedzieć. Czy miało być to naprawdę słuszne... Nie był w stanie ocenić.
– Słucham, ojcze – rzekł, gdy został sam na sam z Dedalusem. A jego ton... był cichy i bardzo powstrzymujący się przed drżeniem. Icarus nie był w stanie spojrzeć na ojca. Jego oczy zamgliły się od łez, usta drżały wraz z całym ciałem. Nie był to silny płacz, żadna histeria. Jednak wciąż powstrzymywanie tego było trudne. Nie był w stanie zdusić łez. Czy tak się działo z człowiekiem, gdy jego serce rozdzierało się pomiędzy dwoma arcyważnymi osobami? I... gdy trzeba było wybrać?
Złość na Monę wciąż się w nim nasilała, mimo, że tak go to bolało. Czemu musiała zawsze dyskutować i gadać o tych głupotach? Nie rozumiała, że jego ojciec niekoniecznie zrozumie takie rzeczy? Że potraktuje ją jak głupią? A może... Może rzeczywiście kpiła z Dedalusa? Była gotowa robić sobie żarty z najważniejszej dla Icarusa osoby. Nigdy nie przejmowała się przecież konwenansami. Na przykład jak uderzyła Gregory'ego u Slughorna na przyjęciu. Czy Icarus z powodu zakochania ignorował te ostrzegawcze sygnały? Cóż, te myśli nie były ani logiczne, ani realnie nie odzwierciedlały tego, co myślał. Lęk robił jednak z ludźmi różne rzeczy. Skłaniał do wściekłości, do przesadzania.
Kiedy Icarus został zatrzymany przez ojca przed pójściem do gabinetu, miał najgorsze przeczucia. Bo skrycie wiedział, co Dedalus miał mu powiedzieć. Czy miało być to naprawdę słuszne... Nie był w stanie ocenić.
– Słucham, ojcze – rzekł, gdy został sam na sam z Dedalusem. A jego ton... był cichy i bardzo powstrzymujący się przed drżeniem. Icarus nie był w stanie spojrzeć na ojca. Jego oczy zamgliły się od łez, usta drżały wraz z całym ciałem. Nie był to silny płacz, żadna histeria. Jednak wciąż powstrzymywanie tego było trudne. Nie był w stanie zdusić łez. Czy tak się działo z człowiekiem, gdy jego serce rozdzierało się pomiędzy dwoma arcyważnymi osobami? I... gdy trzeba było wybrać?