16.01.2023, 21:01 ✶
Zgoda, poznał ją od tej gorszej strony. Ale to też nie było bez przyczyny, bo Victoria bardzo wyraźnie i dokładnie wytłumaczyła Saurielowi skąd takie jej zachowanie, co je wywołało, jakie dokładnie były jej powody. Nie robiła tego bo tak, bo taki miała wredny charakter. Wszystko miało swoją akcję – i miało też jakąś reakcję.
Po którymś takim przeszkadzajkowym pytaniu Sauriela Victoria nie tyle zamierzała mu wsadzić łyżkę w dupsko, co po prostu wzięła jedna usmarowaną surowym ciastem łyżkę i lekko pacnęła nią albo w jego nos (jeśli się tego zupełnie nie spodziewał), albo maźnęła mu tym po wierzchu dłoni (jeśli próbował się szybciutko odsunąć). Nic szkodliwego, ledwie cicha sugestia, żeby tak nie przeszkadzał, bo ją zwyczajnie w świecie rozprasza po całości (i doskonale wiedziała o co tutaj chodzi).
Zawiesiła się tak z kieliszkiem w ręku, kiedy Sauriel z wyjątkowo paskudnym uśmiechem zapytał czy lubi tańczyć. Strzałka za to stała obok piecyka i patrzyła z ciekawością to na jedno to na drugie. Victoria zaś bardzo powoli odjęła kieliszek od ust, popatrzyła na niego, oj pusty, malsnęła dwa razy, zakręciła nim…
- Lubię, a co? – zapytała i ponownie na niego spojrzała. Starając się być przy tym baardzo spokojna. I przysięgała sobie właśnie w myślach, że jeśli wymyśli, że ma tu teraz dla niego zatańczyć, to rzuci na niego klątwę tańczących nóg i będą sobie tutaj tańczyć razem.
Po którymś takim przeszkadzajkowym pytaniu Sauriela Victoria nie tyle zamierzała mu wsadzić łyżkę w dupsko, co po prostu wzięła jedna usmarowaną surowym ciastem łyżkę i lekko pacnęła nią albo w jego nos (jeśli się tego zupełnie nie spodziewał), albo maźnęła mu tym po wierzchu dłoni (jeśli próbował się szybciutko odsunąć). Nic szkodliwego, ledwie cicha sugestia, żeby tak nie przeszkadzał, bo ją zwyczajnie w świecie rozprasza po całości (i doskonale wiedziała o co tutaj chodzi).
Zawiesiła się tak z kieliszkiem w ręku, kiedy Sauriel z wyjątkowo paskudnym uśmiechem zapytał czy lubi tańczyć. Strzałka za to stała obok piecyka i patrzyła z ciekawością to na jedno to na drugie. Victoria zaś bardzo powoli odjęła kieliszek od ust, popatrzyła na niego, oj pusty, malsnęła dwa razy, zakręciła nim…
- Lubię, a co? – zapytała i ponownie na niego spojrzała. Starając się być przy tym baardzo spokojna. I przysięgała sobie właśnie w myślach, że jeśli wymyśli, że ma tu teraz dla niego zatańczyć, to rzuci na niego klątwę tańczących nóg i będą sobie tutaj tańczyć razem.