20.09.2024, 01:56 ✶
Błękitne światło płomienia oblepiło blade palce dziewczynki i w sumie to była ostatnia rzecz na jaką zwrócił uwagę, zanim otoczyła ich ciemność. Gęsta, nieprzebyta, ale w jakiś sposób nie napawająca go niepokojem, a czymś zupełnie zgoła innym. Atreus czuł, jak gdzieś w środku narasta charakterystyczne uczucie, którym napełniały człowieka te momenty, kiedy odważnie zbierał się w sobie. Bulstrode lubił te momenty, nawet jeśli miały w sobie jakiś słodko-gorzki posmak, bo zwykle następowały po czymś raczej nieprzyjemnym i nadwyrężającym nerwy, ale teraz, czując nagle na swoim przedramieniu palce siostry, potrząsnął głową. Wspomnienie chciało się do niego dobić, ale kiedy padły jej słowa, jednoznacznie odmówił mu dojścia do głosu, zamiast tego odwracając przytomniejsze spojrzenie na Florence i kładąc dłoń na jej własnej, którą go trzymała.
Spojrzenie przeskoczyło czujnie po otoczeniu. Wydawało się znajome, chociaż nie można było powiedzieć, by Atreus przesadnie gustował w spacerach po lesie otaczającym Dolinę Godryka. Ale teraz pomagał mu krajobraz wyrwanych i połamanych drzew, który można było oglądać w gazetach na długo po Beltane.
- Knieja? - mruknął, spoglądając na nią może trochę pytająco, jakby w niej szukając potwierdzenia swoich przypuszczeń, jednocześnie nie odpowiadając na zadane przez nią pytanie. Nie sądził, by zostali teleportowani. Nie kiedy w otaczającym ich świecie jasno świeciło słońce, a na Pokątnej przed chwilą było ciemno.
A potem usłyszał znowu jej głos, rozbrzmiewający tym razem z zupełnie innej strony, przywołując do siebie skutecznie ich uwagę. Tak samo do samej Florence, jak towarzyszącego jej mężczyzny no i dłoni. I nogi. Przez moment przypatrywał się tej scence, szybko uświadamiając sobie, że osoby przed nimi, podobnie jak dziewczynka, nie posiadały żadnej aury, a to znaczyło że nie było prawdziwe.
- To jakaś... wizja? - zaryzykował, mimowolnie podchodząc nieco bliżej. - To naprawdę ty? - zapytał, ale nie chodziło mu o wygląd, bo nawet jeśli rozczochrana i w nieporządku, Florence wciąż wyglądała jak Florence. Bardziej o to, czy to faktycznie mogło się wydarzyć.
Spojrzenie przeskoczyło czujnie po otoczeniu. Wydawało się znajome, chociaż nie można było powiedzieć, by Atreus przesadnie gustował w spacerach po lesie otaczającym Dolinę Godryka. Ale teraz pomagał mu krajobraz wyrwanych i połamanych drzew, który można było oglądać w gazetach na długo po Beltane.
- Knieja? - mruknął, spoglądając na nią może trochę pytająco, jakby w niej szukając potwierdzenia swoich przypuszczeń, jednocześnie nie odpowiadając na zadane przez nią pytanie. Nie sądził, by zostali teleportowani. Nie kiedy w otaczającym ich świecie jasno świeciło słońce, a na Pokątnej przed chwilą było ciemno.
A potem usłyszał znowu jej głos, rozbrzmiewający tym razem z zupełnie innej strony, przywołując do siebie skutecznie ich uwagę. Tak samo do samej Florence, jak towarzyszącego jej mężczyzny no i dłoni. I nogi. Przez moment przypatrywał się tej scence, szybko uświadamiając sobie, że osoby przed nimi, podobnie jak dziewczynka, nie posiadały żadnej aury, a to znaczyło że nie było prawdziwe.
- To jakaś... wizja? - zaryzykował, mimowolnie podchodząc nieco bliżej. - To naprawdę ty? - zapytał, ale nie chodziło mu o wygląd, bo nawet jeśli rozczochrana i w nieporządku, Florence wciąż wyglądała jak Florence. Bardziej o to, czy to faktycznie mogło się wydarzyć.