Uniósł wzrok na pokrywające się patyną jesieni drzewa, już nie tak soczyście zielone. Przynajmniej kilka gatunków już zaczynało brązowieć na brzegach, oddając życiodajne soki do ziemi, przygotowując się do zimy. Za szybko dla Morpheusa. Chciał spętać całą ziemię złotym łańcuszkiem czasozmieniacza i cofać jąw tył nieustannie, zamknąć w bańce czasoprzestrzeni i nie dopuścić, aby cokolwiek wydarzyło się w Dolinie. Nie chciał, aby jesień nadeszła. Jaki był sens mieć w swoich dłoniach czas i nie móc zapobiegać wydarzeniom?
— Nie warto poświęcać całej swojej duszy dla uczucia, Neil — mówił nadal z troską. Młodzieniec nie był mu obojętny, nawet jeżeli nie znaczył tyle, ile tamten chciałby, żeby znaczył. — Na jesień nastąpią kolejne ataki, a świat będzie płonął, zadbaj o siebie i rodzinę. Miałem wizję i wiem, że to będzie dotyczyło i Londynu i Doliny.
Efner mógł zrobić z tą informacją, co chciał. Mógł nie wierzyć, uznać to za brednie, leżące pomiędzy bajkami, mógł uciec do Francji, mógł zabezpieczyć dom i rodziców. Niestety, Morpheus został wychowany twardą ręką Godryka, wedle idei, że przeżywa stado, najsilniejsze stado i należy zmężnieć przez próby ognia. Tym razem dosłownie. Wieszcz planował wejść w płomienie, dać się im pożreć w imię idei. Wcale nie ideę równości, ale w imię statusu quo oraz przeciwko tyranii. Przeciwko tym, którzy zabili jego brata.
— Wejdź, pokażę ci kilka skutecznych zaklęć. Masz może w zasobach eliksir przeciwko ogniu? — dopytał się, otwierając furtkę. Zabawne, jak kawałek drewna mógł delikatnie wyglądać, lecz chroniły go tak potężne zaklęcia, że Warownia była drugim po Hogwarcie najbezpieczniejszym miejscem w Anglii. Longbottomowie lubili pokazywać się, jak zwykli ludzie, ale nawet zwykli czarodzieje nie mieszkali w ogromnej posiadłości, najeżonej magią, nie wychowywali się we współczesnej Sparcie. Nawet miękkogłosy Morpheus trzymał w dłoni miecz i wiedział, gdzie uderzyć, aby przebić najważniejsze organy wewnętrzne. Nie potrzeba Avady Kedavry, aby kogoś zabić.
— Jeśli coś będzie się działo, teleportuj rodziców tutaj. Moja szwagierka zajmie się dalszą logistyką.