20.09.2024, 14:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.09.2024, 14:12 przez Brenna Longbottom.)
Na obronę
I na atak od razu
Rozproszenie ponownie nie zadziało tak dobrze, jak Brenna by sobie życzyła - wprawdzie zdołała rozproszyć magię na tyle, że lina nie oplotła jej prawej ręki, ale już pochwyciła nogi i przywiązała lewą do tułowia. Odpowiedziała "ogniem" odruchowo, rzecz jasna jednak nie w sensie dosłownym - ku Thomasowi ponownie pofrunęły liny, które miały za zadanie przywiązać go na chwilę do ziemi.
- Kończymy z walką bezpośrednią? - spytała jednak chwilę później, niezależnie od tego, czy mężczyzna się obronił, czy też nie, bo ostatecznie nie mieli pojedynkować się na śmierć i życie. Gdyby to była faktyczna walka, Brenna spróbowałaby pozbyć się więzów i podeszłaby teraz i po prostu kopnęła leżącego przeciwnika w głowę albo bok, by połamać żebra i trochę sama się przestraszyła, że taka myśl w ogóle przyszła jej do głowy w stosunku do Thomasa.
Tak naprawdę to i tak nie przypominało prawdziwego pojedynku. Żadne z nich nie chciało zrobić drugiemu krzywdy. Nie było nawet dużo inne niż to, co zwykle wyprawiali członkowie Srebrnych Różdżek, ale… w pewnym sensie pozwalało im po pierwsze, poćwiczyć w sytuacji, gdy ktoś cię atakuje i sięgnąć po te mniej zwykle używane dziedziny magii, po drugie… lepiej poznać swoje możliwości.
Brenna, może trochę chełpliwie, powiedziała Thomasowi, że zna ich dobre i słabe strony. Wierzyła w to. Ale nie znaczyło to, że tego typu ćwiczenia nie mogły im pomóc nie tylko w podnoszeniu umiejętności, ale też przyszłej współpracy, gdy każdy będzie wiedzieć, czego po kim się spodziewać.
– Możemy poćwiczyć teraz inaczej. Pokażę ci parę czarów ofensywnych, a ty pomożesz mi z rozproszeniem – dorzuciła, chociaż trzymała różdżkę w pogotowiu, gdyby Thomas chciał jeszcze atakować.
Rzut 1d100+10 - 18 +10 = 28
I na atak od razu
Rzut 1d100+30 - 26 +30 = 56
Rozproszenie ponownie nie zadziało tak dobrze, jak Brenna by sobie życzyła - wprawdzie zdołała rozproszyć magię na tyle, że lina nie oplotła jej prawej ręki, ale już pochwyciła nogi i przywiązała lewą do tułowia. Odpowiedziała "ogniem" odruchowo, rzecz jasna jednak nie w sensie dosłownym - ku Thomasowi ponownie pofrunęły liny, które miały za zadanie przywiązać go na chwilę do ziemi.
- Kończymy z walką bezpośrednią? - spytała jednak chwilę później, niezależnie od tego, czy mężczyzna się obronił, czy też nie, bo ostatecznie nie mieli pojedynkować się na śmierć i życie. Gdyby to była faktyczna walka, Brenna spróbowałaby pozbyć się więzów i podeszłaby teraz i po prostu kopnęła leżącego przeciwnika w głowę albo bok, by połamać żebra i trochę sama się przestraszyła, że taka myśl w ogóle przyszła jej do głowy w stosunku do Thomasa.
Tak naprawdę to i tak nie przypominało prawdziwego pojedynku. Żadne z nich nie chciało zrobić drugiemu krzywdy. Nie było nawet dużo inne niż to, co zwykle wyprawiali członkowie Srebrnych Różdżek, ale… w pewnym sensie pozwalało im po pierwsze, poćwiczyć w sytuacji, gdy ktoś cię atakuje i sięgnąć po te mniej zwykle używane dziedziny magii, po drugie… lepiej poznać swoje możliwości.
Brenna, może trochę chełpliwie, powiedziała Thomasowi, że zna ich dobre i słabe strony. Wierzyła w to. Ale nie znaczyło to, że tego typu ćwiczenia nie mogły im pomóc nie tylko w podnoszeniu umiejętności, ale też przyszłej współpracy, gdy każdy będzie wiedzieć, czego po kim się spodziewać.
– Możemy poćwiczyć teraz inaczej. Pokażę ci parę czarów ofensywnych, a ty pomożesz mi z rozproszeniem – dorzuciła, chociaż trzymała różdżkę w pogotowiu, gdyby Thomas chciał jeszcze atakować.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.