20.09.2024, 14:14 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.09.2024, 14:27 przez Thomas Figg.)
Rzut na obronę
Tym razem poszło mu już nieco sprawniej, czy to dlatego, że jego zaklęcie zadziałało bliźniaczo jak zaklęcie Brenny z początku pojedynku, a może był to fakt, że nie skupiał się już na kilku rzeczach na raz i siedząc na ziemi po prostu skupił się na ataku i obronie. Efektem było jednak to, że czar Brenny rozpłynął się o jego tarczę i nie zdołał go dosięgnąć. Chyba w końcu zaczynał łapać o co chodzi w tych całych pojedynkach. Wcale nie chodziło o to, żeby jak najszybciej myśleć i wybierać najlepsze decyzje, dopiero spokój umysłu dał mu osiągnąć wymierne efekty do zamierzonych. Nie odpowiedział już kolejnym ciosem - walka miała być nauką a nie próbą doprowadzenia przeciwnika do nieprzytomności - na szczęście oboje pomyśleli tak samo, choć to Thomas trochę odpłynął ze swoim przemyśleniem.
- Tak, myślę, że to dobry pomysł. Poczekaj - machnął jeszcze różdżką pozbywając się lin, które sam wyczarował i uwalniając jej nogi i rękę z opresji.Uśmiechnął się drapią bo boku głowy. Ten pojedynek, który właśnie stoczyli dał mu tak naprawdę, wiedział, że do prawdziwej walki się to miało jak cymbałki do orkiestry dętej, ale pozwoliło mu to poćwiczyć zachowanie kiedy ktoś rzuca na Ciebie zaklęcia. Powoli podniósł się z ziemi i otrzepał przód i tył spodni, aby pozbyć się kurzu i piachu.
- Dzięki, wbrew pozorom dało mi to wiele - podziękował jej z szerokim uśmiechem, wiedział, że jeszcze długa droga przed nim zanim będzie mógł swobodnie się pojedynkować, ale najtrudniejszy pierwszy krok już za nim.
- To bardzo dobry pomysł, chętnie skorzystam z nauki i pokażę ci kilka ciekawych tarcz - zgodził się z entuzjazmem, wiedział, ze jeżeli chodzi o czary ofensywne to jego "arsenał" był nieco ograniczony.
Rzut 1d100+20 - 58 +20 = 78
Tym razem poszło mu już nieco sprawniej, czy to dlatego, że jego zaklęcie zadziałało bliźniaczo jak zaklęcie Brenny z początku pojedynku, a może był to fakt, że nie skupiał się już na kilku rzeczach na raz i siedząc na ziemi po prostu skupił się na ataku i obronie. Efektem było jednak to, że czar Brenny rozpłynął się o jego tarczę i nie zdołał go dosięgnąć. Chyba w końcu zaczynał łapać o co chodzi w tych całych pojedynkach. Wcale nie chodziło o to, żeby jak najszybciej myśleć i wybierać najlepsze decyzje, dopiero spokój umysłu dał mu osiągnąć wymierne efekty do zamierzonych. Nie odpowiedział już kolejnym ciosem - walka miała być nauką a nie próbą doprowadzenia przeciwnika do nieprzytomności - na szczęście oboje pomyśleli tak samo, choć to Thomas trochę odpłynął ze swoim przemyśleniem.
- Tak, myślę, że to dobry pomysł. Poczekaj - machnął jeszcze różdżką pozbywając się lin, które sam wyczarował i uwalniając jej nogi i rękę z opresji.Uśmiechnął się drapią bo boku głowy. Ten pojedynek, który właśnie stoczyli dał mu tak naprawdę, wiedział, że do prawdziwej walki się to miało jak cymbałki do orkiestry dętej, ale pozwoliło mu to poćwiczyć zachowanie kiedy ktoś rzuca na Ciebie zaklęcia. Powoli podniósł się z ziemi i otrzepał przód i tył spodni, aby pozbyć się kurzu i piachu.
- Dzięki, wbrew pozorom dało mi to wiele - podziękował jej z szerokim uśmiechem, wiedział, że jeszcze długa droga przed nim zanim będzie mógł swobodnie się pojedynkować, ale najtrudniejszy pierwszy krok już za nim.
- To bardzo dobry pomysł, chętnie skorzystam z nauki i pokażę ci kilka ciekawych tarcz - zgodził się z entuzjazmem, wiedział, ze jeżeli chodzi o czary ofensywne to jego "arsenał" był nieco ograniczony.