20.09.2024, 15:28 ✶
— Tylko żarty? — jej głos zyskał na sile, a sarkazm, który dotąd był tylko cieniem bólu, wybrzmiał w pełni. — Nie mogłam wziąć tego na poważnie? Och, przepraszam. Zapomniałam, że twoja rodzina nie przyjmuje żartów ani własnych opinii. Może mam się nauczyć hymnu pochwalnego na cześć twojego ojca, żeby już nigdy nie palnąć żadnej głupoty? Podziękować mu za to, że pomógł ci dorosnąć w te kilka minut? Ja nie… Nie, Ari… Nie wierzę w ani jedne twoje słowo! — nie mogła się powstrzymać. — Więc tak wygląda miłość i jakiekolwiek okazywanie uczuć w twojej rodzinie? Zamknij się, siedź cicho, a może zasłużysz na to, żeby nie upokorzono cię publicznie? To jakiś wasz rytuał rodzinny… co?
Zamilkła na chwilę, a z jej twarzy szybko zniknął gorzki uśmiech. Mona starała się zrozumieć sens jego słów. W jej oczach przez ułamek sekundy pojawiła się dezorientacja, a potem zaczęła walka o to, by utrzymać to, co właśnie rozsypywało się na jej oczach. Niedowierzanie z desperacją — wszystko się wymieszało.
— Co? Nie...— głos zadrżał od strachu. Chwyciła go za ręce, przyciągnęła do siebie, jakby mogła zmusić go do zmiany zdania samym dotykiem. — Twój ojciec kazał ci to powiedzieć? Nie ma dla nas szans? A co z Walią? Od paru miesięcy planujemy nasz wyjazd, a teraz ty…
Mona patrzyła na Icarusa z szeroko otwartymi oczami pełnymi przerażenia i bólu. Miała zgodzić się z jego słowami? Nie mogła uwierzyć w to, co słyszała!
— Ari, mój Ari… — chwyciła go za policzek, żeby zmusić go do spojrzenia na nią. — Pójdę do twojego ojca i go przeproszę, dobrze? Co ty na to? — jej słowa były gorączkowe, desperackie. — Przeproszę go i powiem, że to był okropny błąd. Wezmę to na siebie, wszystko!
Była gotowa zrobić wszystko. Cokolwiek, byleby tylko nie musieć stracić tego, co było dla niej wszystkim.
— Jesteśmy z różnych światów? O czym ty do mnie mówisz w tym momencie?! Ja… dobrze! Wyprę się wszystkiego, co kiedykolwiek było związane ze smokami, przysięgam! Nigdy więcej nie wspomnę o smokach, ani przy tobie, ani przy twoim ojcu. Obiecuję. Mogę być kimkolwiek, kim tylko chcesz, kim on chce… Ari, proszę, nie każ mi cię…
To była szybka decyzja, ale Mona naprawdę była gotowa wyrzec się siebie. Smoki, które były jej pasją, miłością od dzieciństwa, stały się jej wrogiem? Dobrze. Jeśli to one były przeszkodą między nią a Icarusem, wyrzeknie się ich. Nigdy więcej nie wróci do Walii, nigdy więcej nie będzie pracować ze smokami, jeśli tylko to mogło ich uratować. Zamieszka w Londynie, może znajdzie jakąś pracę, zatrzyma się u rodziny?
Zamilkła na chwilę, a z jej twarzy szybko zniknął gorzki uśmiech. Mona starała się zrozumieć sens jego słów. W jej oczach przez ułamek sekundy pojawiła się dezorientacja, a potem zaczęła walka o to, by utrzymać to, co właśnie rozsypywało się na jej oczach. Niedowierzanie z desperacją — wszystko się wymieszało.
— Co? Nie...— głos zadrżał od strachu. Chwyciła go za ręce, przyciągnęła do siebie, jakby mogła zmusić go do zmiany zdania samym dotykiem. — Twój ojciec kazał ci to powiedzieć? Nie ma dla nas szans? A co z Walią? Od paru miesięcy planujemy nasz wyjazd, a teraz ty…
Mona patrzyła na Icarusa z szeroko otwartymi oczami pełnymi przerażenia i bólu. Miała zgodzić się z jego słowami? Nie mogła uwierzyć w to, co słyszała!
— Ari, mój Ari… — chwyciła go za policzek, żeby zmusić go do spojrzenia na nią. — Pójdę do twojego ojca i go przeproszę, dobrze? Co ty na to? — jej słowa były gorączkowe, desperackie. — Przeproszę go i powiem, że to był okropny błąd. Wezmę to na siebie, wszystko!
Była gotowa zrobić wszystko. Cokolwiek, byleby tylko nie musieć stracić tego, co było dla niej wszystkim.
— Jesteśmy z różnych światów? O czym ty do mnie mówisz w tym momencie?! Ja… dobrze! Wyprę się wszystkiego, co kiedykolwiek było związane ze smokami, przysięgam! Nigdy więcej nie wspomnę o smokach, ani przy tobie, ani przy twoim ojcu. Obiecuję. Mogę być kimkolwiek, kim tylko chcesz, kim on chce… Ari, proszę, nie każ mi cię…
To była szybka decyzja, ale Mona naprawdę była gotowa wyrzec się siebie. Smoki, które były jej pasją, miłością od dzieciństwa, stały się jej wrogiem? Dobrze. Jeśli to one były przeszkodą między nią a Icarusem, wyrzeknie się ich. Nigdy więcej nie wróci do Walii, nigdy więcej nie będzie pracować ze smokami, jeśli tylko to mogło ich uratować. Zamieszka w Londynie, może znajdzie jakąś pracę, zatrzyma się u rodziny?