20.09.2024, 17:01 ✶
Basilius skinął głową na znak, że całkowicie się z nim zgadza. To znaczy... Jego Krukońska strona podpowiadała mu, że badania nad łączeniem mugolskich i niemagicznych leków mogłyby być ciekawym eksperymentem, ale jednak nie warto było w tym momencie ryzykować. Zastanawiał się jednak czasami nad medycyną mugolską, nawet nie po to by ją stosować (w końcu nie byłoby to łatwe przy klątwach), ale tak ogólnie, jakie zyski, lub nie, mogłaby dla nich przynieść gdy chodziło o bardziej typowe choroby, na które mogli cierpieć zarówno mugole, jak i czarodzieje. Miał jednak na razie za za dużo magicznych przypadków na głowie, aby się bardziej wgryźć w ten temat.
– Rozumiem – dodał jeszcze, zerkając na stanowisko pracy Camerona, tak aby zobaczyć jakich ziół postanowił użyć czarodziej. – Daj znać jakie będą efekty.
Pozwolił przyjrzeć się Lupinowi własnym zapiskom, tak długo, jak tylko miał ochotę, a gdy tylko młodszy czarodziej wydał werdykt, Prewett zmarszczył brwi, zerknął na swoje notatki, na Camerona, znowu na swoje notatki, a potem na przyniesione przez młodszego z nich rośliny na wypadek, gdyby wcześniej nie zauważył, że jedna z nich była toksyczna.
– To znaczy... – zaczął delikatnie, nie chcąc by chłopak poczuł się jakkolwiek głupio z tym co miał mu zaraz powiedzieć. A może to on dzisiaj mówił jakoś strasznie nieskładnie i niewyraźnie? Czyżby był bardziej zmęczony, niż to odczuwał? – Doceniam twój entuzjazm Cameronie, ale to nie jest mój projekt. To sprawdzona metoda w radzeniu sobie z niektórymi przypadkami. Zarówno eliksir, jak i maść są już od dawna używane, weic nie potrzebujemy dodatkowych prób na ludziach. Tutaj po prostu, kiedyś, rozpisałem różne możliwe kombinacje i jak co działa. – Już nawet nie pamiętał czemu zrobił te notatki. Chyba chciał się po prostu sprawdzić, czy aby na pewno wszystko dobrze pamiętał i wolał mieć gdzieś pod ręką swoje zapisku na wypadek, gdyby z jakiegoś powodu przestał być pewny co dokładnie zrobić, lub musiał w trakcie szpitalnego chaosu na szybko sprawdzić, czym zastąpić maść, której najczęściej używał, jeśli by jej zabrakło. Miło było jednak myśleć, że w oczach Lupina Prewett byłby w stanie opracowywać w wolnym czasie nowe leki i maście.
– Rozumiem – dodał jeszcze, zerkając na stanowisko pracy Camerona, tak aby zobaczyć jakich ziół postanowił użyć czarodziej. – Daj znać jakie będą efekty.
Pozwolił przyjrzeć się Lupinowi własnym zapiskom, tak długo, jak tylko miał ochotę, a gdy tylko młodszy czarodziej wydał werdykt, Prewett zmarszczył brwi, zerknął na swoje notatki, na Camerona, znowu na swoje notatki, a potem na przyniesione przez młodszego z nich rośliny na wypadek, gdyby wcześniej nie zauważył, że jedna z nich była toksyczna.
– To znaczy... – zaczął delikatnie, nie chcąc by chłopak poczuł się jakkolwiek głupio z tym co miał mu zaraz powiedzieć. A może to on dzisiaj mówił jakoś strasznie nieskładnie i niewyraźnie? Czyżby był bardziej zmęczony, niż to odczuwał? – Doceniam twój entuzjazm Cameronie, ale to nie jest mój projekt. To sprawdzona metoda w radzeniu sobie z niektórymi przypadkami. Zarówno eliksir, jak i maść są już od dawna używane, weic nie potrzebujemy dodatkowych prób na ludziach. Tutaj po prostu, kiedyś, rozpisałem różne możliwe kombinacje i jak co działa. – Już nawet nie pamiętał czemu zrobił te notatki. Chyba chciał się po prostu sprawdzić, czy aby na pewno wszystko dobrze pamiętał i wolał mieć gdzieś pod ręką swoje zapisku na wypadek, gdyby z jakiegoś powodu przestał być pewny co dokładnie zrobić, lub musiał w trakcie szpitalnego chaosu na szybko sprawdzić, czym zastąpić maść, której najczęściej używał, jeśli by jej zabrakło. Miło było jednak myśleć, że w oczach Lupina Prewett byłby w stanie opracowywać w wolnym czasie nowe leki i maście.