16.01.2023, 22:17 ✶
Nie robiła tych rzeczy dlatego, że była złośliwa – ale o tym Sauriel nie miał prawa wiedzieć, za krótko i zdecydowanie zbyt słabo się znali, biorąc pod uwagę, że ponad dwa miesiące odkąd zostali sobie przedstawieni i poinformowani o najbliższym stanie cywilnym, po prostu stali z tą relacją w miejsu. Choć może lepiej było powiedzieć: cofali się, bo zamiast tkwić w neutralności, to ich relacja dostała takie minusy, że gdyby to były simsy, to pasek znajomości mieliby zakolorowany mocno na czerwono. Polepszało się to tak naprawdę od…. dwóch-trzech tygodni? Nawet nie połowa poprzedniego czasu, ale hej, powoli do przodu. Przynajmniej nie było między nimi czuć tej wrogości.
Przymknęła oczy, modląc się do wszystkich znanych jej świętości o cierpliwość. Zamki z kart, wyczarowywanie poduszeczek, koron, gra w szachy, pieczenie babeczek – ok. Ale tańczenie przed kimś???? Bo sądziła, że właśnie tego będzie chciał Sauriel. Skrzatka rzeczywiście bardzo prędko się pojawiła z powrotem z gitarą, a Victoria już układała sobie w głowie całą przemowę na temat tego, że lubi tańczyć, ale tego robić nie będzie, kiedy gitarka zaczęła wygrywać melodię. I ostatnie czego się spodziewała to to, że Rookwood zbliży się do niej, złapie ją za dłoń i pociągnie na środek kuchni. SKrzatka w tym czasie umieściła się obok piecyka, ale ciekawość wygrała i jednak zerkała na to co oni tutaj robią. Wiedziała, że Sauriel to przyszły narzeczony jej pani, ale podsłuchała, że niezbyt się lubią i że Victoria to zupełnie nie jest z tego wszystkiego zadowolona, więc widzieć ich dzisiaj i ich interakcje musiało być dla Strzałki nad wyraz ciekawe. Tym bardziej, że nikt jej stąd nie wyganiał. I że nie wyglądali jak ktoś, kto miałby się zaraz pozabijać.
Zgłupiała całkiem, wyciągnięta na środek pomieszczenia. Dlatego dość posłusznie odłożyła pusty kieliszek na najbliższy blat i znowu mało brakowało, a jej twarz wyrażałaby brak inteligencji. Na szczęście tym razem szybko się opamiętała i dała się poprowadzić. Chciał zatańczyć? Z nią? Czy chciał ją zmylić i zaraz zostawić na środku samą? Nie wyrwała mu się w każdym razie, nawet nie próbowała. Oporu z jej strony też nie było.
Przymknęła oczy, modląc się do wszystkich znanych jej świętości o cierpliwość. Zamki z kart, wyczarowywanie poduszeczek, koron, gra w szachy, pieczenie babeczek – ok. Ale tańczenie przed kimś???? Bo sądziła, że właśnie tego będzie chciał Sauriel. Skrzatka rzeczywiście bardzo prędko się pojawiła z powrotem z gitarą, a Victoria już układała sobie w głowie całą przemowę na temat tego, że lubi tańczyć, ale tego robić nie będzie, kiedy gitarka zaczęła wygrywać melodię. I ostatnie czego się spodziewała to to, że Rookwood zbliży się do niej, złapie ją za dłoń i pociągnie na środek kuchni. SKrzatka w tym czasie umieściła się obok piecyka, ale ciekawość wygrała i jednak zerkała na to co oni tutaj robią. Wiedziała, że Sauriel to przyszły narzeczony jej pani, ale podsłuchała, że niezbyt się lubią i że Victoria to zupełnie nie jest z tego wszystkiego zadowolona, więc widzieć ich dzisiaj i ich interakcje musiało być dla Strzałki nad wyraz ciekawe. Tym bardziej, że nikt jej stąd nie wyganiał. I że nie wyglądali jak ktoś, kto miałby się zaraz pozabijać.
Zgłupiała całkiem, wyciągnięta na środek pomieszczenia. Dlatego dość posłusznie odłożyła pusty kieliszek na najbliższy blat i znowu mało brakowało, a jej twarz wyrażałaby brak inteligencji. Na szczęście tym razem szybko się opamiętała i dała się poprowadzić. Chciał zatańczyć? Z nią? Czy chciał ją zmylić i zaraz zostawić na środku samą? Nie wyrwała mu się w każdym razie, nawet nie próbowała. Oporu z jej strony też nie było.