21.09.2024, 15:19 ✶
Co do zasady ludzie uwielbiali otaczać się pięknem. To była jedna z najbardziej naturalnych potrzeb odróżniających człowieka od zwierząt. Problem polegał na tym, że każdy miał inną definicję piękna. Dla jednych były to klejnoty i złoto, dla innych zabytkowe dębowe meble, obrazy, rzeźby, wytworne szaty, skomplikowana muzyka klasyczna, a dla jeszcze innych kwiaty, górskie krajobrazy, biel drobnego piasku i widok horyzontu nad oceanem. Obcowanie z pięknem czyniło ludzi bardziej szczęśliwymi, wzmagały pozytywne nastawienie. Piękno często utożsamiane było z dobrem, tak jak piękni ludzie zwykle szybko zyskiwali uznanie otoczenia.
Asmodeusz tym razem obcował z pięknem pod postacią zapachu świeżo zaparzonej senchy z wyraźnym aromatem truskawki i ananasa. Herbaty były jedną z jego drobnych pasji. Chętnie bywał w cukierniach i herbaciarniach. Nigdy nie doceniał mocnego, gorzkiego posmaku kawy, mimo jej wspaniałego zapachu. Za to smak herbat, nawet jeśli gorzki, miał w sobie o wiele więcej duszy. Siedział w ulubionym fotelu tuż za kontuarem i rozkoszował się gorącym napojem, idealnym dla angielskiej, chmurnej aury. Drobna biała filiżanka z porcelany, z wyżłobionymi wspaniałymi rokokowymi wzorami lśniła w jego ręce. Dostał ją niedawno od jednego z klientów, wracającego z podróży po Europie Środkowej i wyjątkowo ją lubił.
Podniósł się, odstawiając filiżankę, gdy tylko usłyszał dzwonek anonsujący przybycie klienta. Jego oczom ukazała się młoda dziewczyna w swobodnym, dosyć mugolskim ubiorze.
- Dzień dobry, czy mogę w czymś pomóc? - zapytał uprzejmie, ale niezbyt nachalnie Asmodeus. Był przyzwyczajony do klientów, którzy musieli wielokrotnie przemyśleć swoje zakupy, zanim zostawili sporą ilość galeonów w jego kasie. Niektórych drażniło ich długotrwałe przyglądanie się kosztownościom, ale on sam wychodził z założenia, że lepiej było poświęcić więcej czasu na dopasowywanie biżuterii niż wyjść niezadowolonym. Dobieranie klejnotów do osób, ich aury, osobowości i urody wcale nie było prostym zadaniem. Czasem potrzebował dłuższej rozmowy z klientem, żeby odnaleźć coś o właściwym oddziaływaniu. Choćby w przypadku szafirów. Szafiry mogły stanowić prawdziwą klątwę dla osób, które nie były właściwe dla ich aury. Mogły sprowadzać nieszczęścia, a nawet śmierć. Ich piękna niebieska barwa mogła być dla kogoś barwą nieba, a dla innych barwą nieskończonych głębin oceanu, w których tonęli pochłonięci przez mroczną, ciemną wodę.
Asmodeusz tym razem obcował z pięknem pod postacią zapachu świeżo zaparzonej senchy z wyraźnym aromatem truskawki i ananasa. Herbaty były jedną z jego drobnych pasji. Chętnie bywał w cukierniach i herbaciarniach. Nigdy nie doceniał mocnego, gorzkiego posmaku kawy, mimo jej wspaniałego zapachu. Za to smak herbat, nawet jeśli gorzki, miał w sobie o wiele więcej duszy. Siedział w ulubionym fotelu tuż za kontuarem i rozkoszował się gorącym napojem, idealnym dla angielskiej, chmurnej aury. Drobna biała filiżanka z porcelany, z wyżłobionymi wspaniałymi rokokowymi wzorami lśniła w jego ręce. Dostał ją niedawno od jednego z klientów, wracającego z podróży po Europie Środkowej i wyjątkowo ją lubił.
Podniósł się, odstawiając filiżankę, gdy tylko usłyszał dzwonek anonsujący przybycie klienta. Jego oczom ukazała się młoda dziewczyna w swobodnym, dosyć mugolskim ubiorze.
- Dzień dobry, czy mogę w czymś pomóc? - zapytał uprzejmie, ale niezbyt nachalnie Asmodeus. Był przyzwyczajony do klientów, którzy musieli wielokrotnie przemyśleć swoje zakupy, zanim zostawili sporą ilość galeonów w jego kasie. Niektórych drażniło ich długotrwałe przyglądanie się kosztownościom, ale on sam wychodził z założenia, że lepiej było poświęcić więcej czasu na dopasowywanie biżuterii niż wyjść niezadowolonym. Dobieranie klejnotów do osób, ich aury, osobowości i urody wcale nie było prostym zadaniem. Czasem potrzebował dłuższej rozmowy z klientem, żeby odnaleźć coś o właściwym oddziaływaniu. Choćby w przypadku szafirów. Szafiry mogły stanowić prawdziwą klątwę dla osób, które nie były właściwe dla ich aury. Mogły sprowadzać nieszczęścia, a nawet śmierć. Ich piękna niebieska barwa mogła być dla kogoś barwą nieba, a dla innych barwą nieskończonych głębin oceanu, w których tonęli pochłonięci przez mroczną, ciemną wodę.