21.09.2024, 16:37 ✶
Stopniowo, pod wpływem ciepłego powiewu wiosny i wspomnień wspólnie spędzonych lat, lody zaczęły topnieć. Olivia rozchmurzyła się, a potem oboje śmiali się i żartowali jak dawniej, gdy wszystko było proste.
Kiedy czas ich rozmowy zbliżał się ku końcowi, napięcie powróciło. Isaac zrozumiał, że te chwile radości były jak echo przeszłości, ale nie mogły zmienić teraźniejszości. Nie znalazł w sobie odwagi, by być z Olivia szczery i wyznać, co naprawdę czuł.
Odchodząc z właścicielką sadu, kilka razy obejrzał się za Quirke. Słuchał swojej pracodawczyni jednym uchem, ale uśmiechał się i kiwał głową, żeby miała poczucie, że naprawdę chciał jej pomóc. Bo chciał. Ale to przypadkowe spotkanie kompletnie go rozstroiło.
Wracając do domu, Isaac ściągnął aparat z szyi i od razu skierował się do łazienki. Czując na sobie ciężar niedopowiedzianej rozmowy, w półmroku usiadł na krawędzi wanny. Nalał ciepłej wody do umywalki, tworząc cichy, rytmiczny szum. Klisze schował do czarnego worka i zanurzył je w cieczy. Czekał, wsłuchując się w dźwięk kapiącej wody. Myślał o niej. Przez te jedenaście lat niewiele się zmieniła.
W jego sercu narastała tęsknota za czymś, co mogło być - za życiem, które mogło dać mu ukojenie, zamiast tego wiecznego poszukiwania czegoś, czego sam do końca nie rozumiał.
Siedząc w ciemności łazienki, zastanawiał się, "co by było gdyby...".
Kiedy czas ich rozmowy zbliżał się ku końcowi, napięcie powróciło. Isaac zrozumiał, że te chwile radości były jak echo przeszłości, ale nie mogły zmienić teraźniejszości. Nie znalazł w sobie odwagi, by być z Olivia szczery i wyznać, co naprawdę czuł.
Odchodząc z właścicielką sadu, kilka razy obejrzał się za Quirke. Słuchał swojej pracodawczyni jednym uchem, ale uśmiechał się i kiwał głową, żeby miała poczucie, że naprawdę chciał jej pomóc. Bo chciał. Ale to przypadkowe spotkanie kompletnie go rozstroiło.
Wracając do domu, Isaac ściągnął aparat z szyi i od razu skierował się do łazienki. Czując na sobie ciężar niedopowiedzianej rozmowy, w półmroku usiadł na krawędzi wanny. Nalał ciepłej wody do umywalki, tworząc cichy, rytmiczny szum. Klisze schował do czarnego worka i zanurzył je w cieczy. Czekał, wsłuchując się w dźwięk kapiącej wody. Myślał o niej. Przez te jedenaście lat niewiele się zmieniła.
W jego sercu narastała tęsknota za czymś, co mogło być - za życiem, które mogło dać mu ukojenie, zamiast tego wiecznego poszukiwania czegoś, czego sam do końca nie rozumiał.
Siedząc w ciemności łazienki, zastanawiał się, "co by było gdyby...".
Koniec sesji