21.09.2024, 20:28 ✶
Gdyby Brennę zapytano, co liczy się w pojedynku, wskazałaby w pierwszej kolejności na szybkość, w drugiej na zdecydowanie. Przewagę miał zawsze ten, kto szybciej rzucał zaklęcia i kto był gotowy walczyć - a w starciach zazwyczaj oznaczało to, że szala przechylała się na korzyść "tych złych", bo nawet jeśli zrobiłeś im lekkie kuku, nie planując zabić, to już mogłeś mieć problemy, z racji na używanie czarnej magii.
Śmierciożerca mógł jednym zaklęciem podpalać całą grupę ludzi, a ty co najwyżej próbować go rozbroić.
Siła zaklęć? Ta była istotna, ale drugorzędna - nieważne, jak mocne czary splatasz, jeśli nie zdążysz ich rzucić. Podobnie jak nie musiałeś znać ich wielu. Wystarczyło, że dobrze opanowałeś trzy. Pomysłowość się przydawała, ale nie była najistotniejsza.
Thomas był dobry, ale w jego pracy dokładność liczyła się bardziej niż szybkość. Poza tym był człowiekiem, który po prostu nie nawykł do ciskania ludziom zaklęć w twarz, i to mogło sprawić, że odruchowo zredukuje siłę zaklęcia w prawdziwym starciu.
Też machnęła różdżką, by rozproszyć liny, a potem podeszła do Thomasa i zlustrowała go spojrzeniem, chcąc upewnić się, że upadek nie zrobił mu krzywdy. Sama była trochę brudna i na pewno zyskała kilka siniaków, ale to były rzeczy, na które ktoś taki jak ona nawet nie zwracał uwagi. Zmęczenie, jakie odczuwała, było bardziej psychicznej niż fizycznej natury i była gotowa skorzystać z okazji, by zostać tu jeszcze chwilę i nauczyć się paru nowych sztuczek.
- Świetnie, w takim razie parę wskazówek co do tarcz i rozpraszania mi się przyda. Ćwiczyłam to już z Mav, wiosną i w czerwcu... Ale ona ma mniej więcej taki sam poziom, jak ja. Trochę hm, powyżej przeciętnej? - zastanowiła się, starając się nie myśleć o tym, że szybko nie poćwiczy z kuzynką, która zapewne właśnie dotarła do Stanów. Może nie nastąpi to przez długie lata. - Jestem szybka, ale sam widziałeś... niektóre moje tarcze są za słabe, gdy atak jest silny. Po prawdzie zwykle raczej odruchowo unikam.
Nie było to jednak idealne rozwiązanie. Zwłaszcza jeśli ktoś był razem z tobą. Wtedy musiała rozproszyć magię.
- A ja pokażę ci, jak skuteczniej obezwładniać przeciwnika - dodała, dając Thomasowi chwilę na zebranie się z ziemi. Nie planowała go rzecz jasna atakować: ot przyjrzeć się uważnie, jak rzuca zaklęcia I udzielić wskazówek, aby miał co ćwiczyć w kolejnych dniach, gdy ich grafików nie uda się ze sobą spiąć. I miała nadzieję, że i on jej to i owo doradzi okiem kogoś, kto potrafił łamać nawet klątwy.
Śmierciożerca mógł jednym zaklęciem podpalać całą grupę ludzi, a ty co najwyżej próbować go rozbroić.
Siła zaklęć? Ta była istotna, ale drugorzędna - nieważne, jak mocne czary splatasz, jeśli nie zdążysz ich rzucić. Podobnie jak nie musiałeś znać ich wielu. Wystarczyło, że dobrze opanowałeś trzy. Pomysłowość się przydawała, ale nie była najistotniejsza.
Thomas był dobry, ale w jego pracy dokładność liczyła się bardziej niż szybkość. Poza tym był człowiekiem, który po prostu nie nawykł do ciskania ludziom zaklęć w twarz, i to mogło sprawić, że odruchowo zredukuje siłę zaklęcia w prawdziwym starciu.
Też machnęła różdżką, by rozproszyć liny, a potem podeszła do Thomasa i zlustrowała go spojrzeniem, chcąc upewnić się, że upadek nie zrobił mu krzywdy. Sama była trochę brudna i na pewno zyskała kilka siniaków, ale to były rzeczy, na które ktoś taki jak ona nawet nie zwracał uwagi. Zmęczenie, jakie odczuwała, było bardziej psychicznej niż fizycznej natury i była gotowa skorzystać z okazji, by zostać tu jeszcze chwilę i nauczyć się paru nowych sztuczek.
- Świetnie, w takim razie parę wskazówek co do tarcz i rozpraszania mi się przyda. Ćwiczyłam to już z Mav, wiosną i w czerwcu... Ale ona ma mniej więcej taki sam poziom, jak ja. Trochę hm, powyżej przeciętnej? - zastanowiła się, starając się nie myśleć o tym, że szybko nie poćwiczy z kuzynką, która zapewne właśnie dotarła do Stanów. Może nie nastąpi to przez długie lata. - Jestem szybka, ale sam widziałeś... niektóre moje tarcze są za słabe, gdy atak jest silny. Po prawdzie zwykle raczej odruchowo unikam.
Nie było to jednak idealne rozwiązanie. Zwłaszcza jeśli ktoś był razem z tobą. Wtedy musiała rozproszyć magię.
- A ja pokażę ci, jak skuteczniej obezwładniać przeciwnika - dodała, dając Thomasowi chwilę na zebranie się z ziemi. Nie planowała go rzecz jasna atakować: ot przyjrzeć się uważnie, jak rzuca zaklęcia I udzielić wskazówek, aby miał co ćwiczyć w kolejnych dniach, gdy ich grafików nie uda się ze sobą spiąć. I miała nadzieję, że i on jej to i owo doradzi okiem kogoś, kto potrafił łamać nawet klątwy.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.