• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach

06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
16.01.2023, 23:04  ✶  

Gerry wydawało się właśnie, że każdy czarodziej, który zaczynał swoją przygodę w świecie magii zupełnie niespodziewanie, potrzebował przewodnika. W końcu nie mieli zielonego pojęcia, jak wygląda takie życie. Wszystko było dla nich zupełnie nowe, to tak jakby ona trafiła do mugolskiego świata i musiała się tam odnaleźć. Wiedziała, że nie byłoby to wcale takie proste. Hogwart był jednak miejscem, gdzie każdy dostawał pomoc, wielu dzieciaków wyciągało rękę do tych osób, które były w tym zupełnie nowe, a i ona należała właśnie do nich. Uważała, że warto pomagać, szczególnie osobom bezbronnym, jej zdaniem niewiedza mimo wszystko czyniła ich na początku łatwymi celami, a Ger uważała, że słabszych należy bronić. Dlatego tak się angażowała w te konflikty. Wiedziała, że jest na tyle silna, że była w stanie poradzić sobie z oprawcami. Miała powód, aby wdawać się w bójki, zdarzyło jej się nawet kilka razy skończyć z podbitym okiem, ale zupełnie jej to nie przeszkadzało, była gotowa bronić swoich ideałów.

To ich łączyło, bo choć Ger pochodziła z magicznej rodziny, to też była czarną owcą. Musiała się z tym pogodzić, że przez poglądy, które wyznawała patrzyli na nią z dystansem, nie traktowali jej jak innych członków rodziny, może trochę ograniczali informacje, które do niej docierały, chociaż miała swoje sposoby. Może z braćmi nie było tak łatwo, jednak ojciec czasem się zapominał i mówił trochę więcej. Miała świadomość, że mogą się bać, iż Gerry gdzieś komuś coś chlapnie, bo będzie chciała pomóc, ale niekoniecznie im. Nie ukrywała nigdy jednak tego, w jaki sposób patrzy na świat, przygotowała ich na to, że nie będzie spełniać ich oczekiwań, choć nadal próbowali ingerować w jej życie. Mieli takie zrywy, kiedy trochę za bardzo zaczynali się interesować tym gdzie i z kim można ją spotkać.

Ona nie utrzymywała kontaktu praktycznie z nikim. Theseus był jedyną stałą w jej życiu, która znalazła się tam jeszcze w czasie nauki w Hogwarcie. Zdarzało jej się spotykać z Erikiem, dzięki temu, że należeli do klubu pojedynków, ale z nikim poza nimi nie nawiązała bliższych relacji. Wolała się trzymać z daleka, w końcu i tak rzadko kiedy miała czas, aby pielęgnować znajomości, a były one jak kwiaty bez wody, usychały zazwyczaj z powodu braku zainteresowania. - Każdy zaliczał bójki, ja najgorzej wspominam tę, w której pobiłam się z Theonem, wiesz jak to jest z rodzeństwem, wcale nie tak łatwo było nad rozdzielić. Dostałam wtedy wyjca od rodziców, przy całej sali, bo odbiłam mu twarz, zresztą sama skończyłam z rozcięta wargą, ale warto było. - Mieli dosyć ogniste temperamenty, a Geraldine zupełnie nie panowała nad swoimi czynami, także zazwyczaj próbowała przekazać bratu siłą, co myśli. Z wiekiem nauczyła się nieco inaczej podchodzić do dyskusji, nie wypadało przecież, żeby nadal rzucała się na niego korzystając z argumentu jakim jest siła i pięści.

- W ogóle, jeśli to on zaczął, to nie wiem dlaczego dostałeś szlaban, w końcu się tylko broniłeś, ale nie ma co szukać w Filchu choć trochę rozsądku, nigdy nim nie grzeszył. - Jej samej udało się kilka razy uciec przed gniewem woźnego, zupełnie niezauważenie, choć była bliska poniesienia konsekwencji chociażby za rozbitą umywalkę w damskiej toalecie, kiedy trochę za bardzo pokłóciła się że ścigającą z ślizgońskiej drużyny. Miło było powspominać ten beztroski czas, dawno nie wracała do tego co było i żyła raczej teraźniejszością. Dobrze jej zrobiło takie oderwanie się od rzeczywistości.

Yaxley miała świadomość, że nie wszystkim odpowiadała jej bezpośredniość, w końcu zawsze mówiła to, co myśli. Mogło to nieco peszyć towarzyszy, uważała jednak, że ułatwiało to komunikację, nie udawała, nie wprowadzała domysłów, wszystko, co mówiła było szczere. - Gdybym chciała się Ciebie pozbyć... - Zamyśliła się chwilę spoglądając na Thomasa. - - to już dawno bym to zrobiła. Nie byłoby mnie tutaj.- Tego była pewna, nie marnowała czasu na spotkania, które miały nic nie znaczyć. - Możesz być pewien, że nie zamierzam uciekać, mam nadzieję, że Ty również zechcesz zostać, choć na chwilę. - Sprawdzić, czy warto, czy rzeczywiście ten dziwny ciężar, który czuła na żołądku, kiedy na niego spoglądała to coś więcej, uczucie które znała tylko z opowieści.

- Erik to nie mój typ, jest zbyt idealny. - Powiedziała dość szybko, przeniosła spojrzenie na Thomasa i zaczęła się tłumaczyć. - Nie to, że Ty nie jesteś idealny, bo dla mnie jesteś, ale Erik, sam wiesz, o nim piszą w gazetach, myślę, że wiele dziewcząt by chciało, żeby na nie spojrzał. Mnie to nie kręci. Zdecydowanie bardziej odpowiada mi to, że od czasu do czasu sprawdzi, czy nie wypadłam z obiegu i jestem w stanie sobie poradzić w walce. - Przede wszystkim na tym polegały ich spotkania, dzięki temu mogła zauważyć, gdzie ma braki i nad czym powinna popracować. - Erik nie jest w moim guście.- Czuła, że chce, żeby Thomas o tym wiedział.

- Nie mogę się doczekać, aż zrobi się cieplej. Będzie można położyć się gdzieś na trawie, zabrać ze sobą trochę piwa i leżeć, z dala od tego zgiełku. Masz rację, piwo w knajpie nie smakuje tak wspaniałe. - Zgodziła się z nim bez wahania, zdecydowanie brakowało jej lata, nie mogła się doczekać kiedy nadejdzie.

Wpatrywała się w niego uważnie, zauważyła zmianę nastroju spowodowaną pytaniem, które zadała. Może powinna odpuścić, w końcu udało im się na chwilę wyrwać od tego, co działo się na zewnątrz, z drugiej strony nie mogli ignorować tego wszystkiego i udawać, że jest normalnie. - Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, jak musi być Ci ciężko.- Jej dłoń, która znajdowała się na stole, ta wolna, bez papierosa skierowała się w kierunku jego dłoni, chciała go dotknąć, ścisnąć jego dłoń tak po prostu, okazać swoje wsparcie. Zdawała sobie sprawę, że to nic przyjemnego, co chwilę odwracać się za siebie, aby mieć pewność, że nikt nie chce Cie zabić. - Nie wiem, czy w takiej sytuacji nie wolałabym nudy, jeśli mam być szczera. Musisz na siebie uważać Thomas, szkoda by było, gdyby coś złego Ci się przytrafiło, szczególnie teraz, kiedy Cię spotkałam po latach.- Zdarzyło jej się już zastanawiać nad tym, czy jej znajomi z Hogwartu są bezpieczni, szczególnie, że co chwile dochodziły do niej informacje, o kolejnych atakach popleczników Voldemorta.

- Brawura nadal jest moją cechą rozpoznawczą, aczkolwiek będę grzeczna! Nie zamierzam dać się zakuć w kajdanki, przynajmniej jak na razie.- Zaśmiała się cicho, musiała pamiętać o tym, że Thomas jest brygadzistą, bo jeszcze złamie przy nim prawo i co wtedy? Będą mieli konflikt interesów. - Jeśli jednak będziesz miał chęć przymknąć oko, to możemy razem, jak za starych czasów trochę zaszaleć, wystarczy tylko słowo. - Nie zatraciła w sobie tej lekkości bytu, nadal wcale nie tak trudno było ją namówić do dobrej zabawy.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (6181), Thomas Hardwick (4676)




Wiadomości w tym wątku
06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 06.01.2023, 22:54
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Thomas Hardwick - 08.01.2023, 15:03
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 08.01.2023, 19:13
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Thomas Hardwick - 10.01.2023, 19:00
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 10.01.2023, 21:01
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Thomas Hardwick - 12.01.2023, 20:10
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 13.01.2023, 12:13
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Thomas Hardwick - 16.01.2023, 21:30
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 16.01.2023, 23:04
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Thomas Hardwick - 21.01.2023, 18:14
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 22.01.2023, 12:35
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Thomas Hardwick - 25.01.2023, 20:58
RE: 06.03.1972 Thomas i Gerry spontaniczne spotkanie po latach - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 26.01.2023, 15:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa