22.09.2024, 22:16 ✶
Moss najwyraźniej wcale nie była przekonana – zdecydowała się pobiec ku innemu Brygadziście, by powiadomił Ministerstwo o znalezisku. W tym czasie Morpheus i Isaac zdążyli jednak zejść na dół i jakoś żaden z nich nie wyczuwał tutaj niebezpieczeństwa.
Czuli się spokojni.
Jakby przez chwilę wszystko w ich życiu było na swoim miejscu.
Isaac nie mógł stwierdzić wiele ponadto, co już wcześniej przyszło mu do głowy. Na pewno nie istniały żadne przekazy, co do tego, co stało się w Stonehange, nie było żadnych zapisków na temat istnienia komnaty*. W czasach, gdy ją stworzono – tego rozglądając się mógł być pewien – nie istniały nawet żadne zapiski, a wiedzę przekazywano sobie ustnie, i zajmowała się tym zapewne w dużej mierze kasta bardów. Mógł spotkać się z zapiskami na temat różnych ukrytych komnat, zamaskowanych w podobny sposób, ale na pewno nie spotkał się z czymś identycznym. Komnata mogła zostać zapomniana, bo zginęli ci, którzy o niej wiedzieli – mogło stać się tu coś złego, co zablokowało na długo wejście. Na podstawie tego, jak wyglądała, mógł określić mniej więcej, że musiała powstać zapewne niewiele później niż samo Stonehange, ale później na pewno zagospodarowały ją kolejne pokolenia – ostatni ludzie byli tutaj jednak z pewnością dobre dwa tysiące lat temu. Morpheus wiedział z kolei, że dwa dni wcześniej pochwycono tutaj duchy, które zapewne uwolnione zostały podczas rytuału odprawionego przez Isobell – okrutnie pomordowane, spragnione zemsty. Ktoś najwyraźniej próbował złożyć ofiarę setki lat temu i ta wcale nie spodobała się bogini bądź zrobił coś źle. Runy wypisane na ścianach wymagały długich badań i dalszych prac nawet od kogoś tak utalentowanego w tej dziedzinie jak Morpheus – Longbottom mógł stwierdzić „na szybko” głównie, że odprawiano tutaj rytuały w każde przesilenie, i to letnie, i zimowe, i że najwyraźniej ktoś, kto odprawił druidzkie rytuały wieszczenia przewidywał, że stanie się z tą komnatą coś złego. Istotę z ziemi stworzono w nadziei, że temu zapobiegnie – tak się jednak bez wątpienia nie stało.
W ciągu kolejnych dni, gdy badano komnatę, odkryto też coś jeszcze: roślinność zaczęła rozrastać się wokół Stonehange bujniej niż wcześniej, i zaobserwowano pewne charakterystyczne zjawisko – kręgi, jakie zataczała, przypominały te znane z Polany Ognisk, świętego miejsca dla czarodziejów, w którym organizowano sabaty.
Wygzorcyzmowanie duchów, które były uwięzione – może w tej komnacie, może w kamieniach, może w przedsionku Limbo? – oraz otworzenie samej Sali najwyraźniej przywróciło tutaj coś na właściwe tory.
*informacje możliwe do zdobycia na podstawie umki były przekazywane we wcześniejszych postach, więc ich tutaj nie zbieram ponownie + Isaac nie wie, co dokładnie zrobiła Isobell.
Czuli się spokojni.
Jakby przez chwilę wszystko w ich życiu było na swoim miejscu.
Isaac nie mógł stwierdzić wiele ponadto, co już wcześniej przyszło mu do głowy. Na pewno nie istniały żadne przekazy, co do tego, co stało się w Stonehange, nie było żadnych zapisków na temat istnienia komnaty*. W czasach, gdy ją stworzono – tego rozglądając się mógł być pewien – nie istniały nawet żadne zapiski, a wiedzę przekazywano sobie ustnie, i zajmowała się tym zapewne w dużej mierze kasta bardów. Mógł spotkać się z zapiskami na temat różnych ukrytych komnat, zamaskowanych w podobny sposób, ale na pewno nie spotkał się z czymś identycznym. Komnata mogła zostać zapomniana, bo zginęli ci, którzy o niej wiedzieli – mogło stać się tu coś złego, co zablokowało na długo wejście. Na podstawie tego, jak wyglądała, mógł określić mniej więcej, że musiała powstać zapewne niewiele później niż samo Stonehange, ale później na pewno zagospodarowały ją kolejne pokolenia – ostatni ludzie byli tutaj jednak z pewnością dobre dwa tysiące lat temu. Morpheus wiedział z kolei, że dwa dni wcześniej pochwycono tutaj duchy, które zapewne uwolnione zostały podczas rytuału odprawionego przez Isobell – okrutnie pomordowane, spragnione zemsty. Ktoś najwyraźniej próbował złożyć ofiarę setki lat temu i ta wcale nie spodobała się bogini bądź zrobił coś źle. Runy wypisane na ścianach wymagały długich badań i dalszych prac nawet od kogoś tak utalentowanego w tej dziedzinie jak Morpheus – Longbottom mógł stwierdzić „na szybko” głównie, że odprawiano tutaj rytuały w każde przesilenie, i to letnie, i zimowe, i że najwyraźniej ktoś, kto odprawił druidzkie rytuały wieszczenia przewidywał, że stanie się z tą komnatą coś złego. Istotę z ziemi stworzono w nadziei, że temu zapobiegnie – tak się jednak bez wątpienia nie stało.
W ciągu kolejnych dni, gdy badano komnatę, odkryto też coś jeszcze: roślinność zaczęła rozrastać się wokół Stonehange bujniej niż wcześniej, i zaobserwowano pewne charakterystyczne zjawisko – kręgi, jakie zataczała, przypominały te znane z Polany Ognisk, świętego miejsca dla czarodziejów, w którym organizowano sabaty.
Wygzorcyzmowanie duchów, które były uwięzione – może w tej komnacie, może w kamieniach, może w przedsionku Limbo? – oraz otworzenie samej Sali najwyraźniej przywróciło tutaj coś na właściwe tory.
*informacje możliwe do zdobycia na podstawie umki były przekazywane we wcześniejszych postach, więc ich tutaj nie zbieram ponownie + Isaac nie wie, co dokładnie zrobiła Isobell.
Koniec sesji