22.09.2024, 22:49 ✶
- Mam coś dla ciebie - oznajmił Atreus na wejściu, promieniejąc wręcz i uśmiechając się do Icarusa jakoś tak chyba za bardzo, co podpowiadało że owa niespodzianka może być wątpliwej jakości. Definitywnie bawiła Bulstrode'a, ale co sobie pomyśli o niej Prewett to już było co innego. W każdym razie, pierwszym co trafiło na blat to eleganckie, podłużne pudełeczko. Czarne, z malowanego drewna i z nasuwanym wieczkiem. Obwiązane krwistoczerwoną wstążeczką.
- I jedno i drugie. Znaczy oczywiście, ze to drugie, ale skoro już nalegasz na to pierwsze, to jako dobry gość nie mogę odmówić gospodarzowi. Ognistą, jak zwykle - zakomunikował, uśmiechając się wciąż do Icarusa w ten sam sposób i zajmując miejsce na stołku za barem. Rozluźnił też krawat, zanim zabrał się za dalsze gadanie. - Byłeś w sumie wczoraj na Lammas? Widziałem tylko z Florence Basiliusa i Electrę, ale może też postanowiłeś pozwiedzać i kupić sobie coś ładnego, hm? - upadł się o blat, czekając na swojego drinka i badawczo przyglądając się kuzynowi. Położył też dłoń na wcześniej ułożonym tam pudełeczku, w ten sposób dając znać, że moment na ujawnienie zawartości prezentu jeszcze nie nadszedł i najpewniej musiał zostać poruszony odpowiedni temat, zanim Atreus pozwoli mu przyjąć prezencik.
Bulstrode w sumie od samego rana miał dobry humor, bo kiedy zeszło z niego zmęczenie i stres dnia powszedniego, zostało tylko samozadowolenie i satysfakcja. No i fakt że Florence i Laurent na niego nie nakrzyczeli za dokonane czyny też działał na plus. W sumie to, jeśli wcześniej Icarus lepiej mu się przyjrzał, to mógł zauważyć że kuzyn delikatnie, ledwo zauważalnie kulał, ale wciąż było z tym o wiele lepiej niż poprzedniego dnia, kiedy do obrażeń wynikających z rozszczepienia, dochodziło jeszcze zmęczenie.
- I jedno i drugie. Znaczy oczywiście, ze to drugie, ale skoro już nalegasz na to pierwsze, to jako dobry gość nie mogę odmówić gospodarzowi. Ognistą, jak zwykle - zakomunikował, uśmiechając się wciąż do Icarusa w ten sam sposób i zajmując miejsce na stołku za barem. Rozluźnił też krawat, zanim zabrał się za dalsze gadanie. - Byłeś w sumie wczoraj na Lammas? Widziałem tylko z Florence Basiliusa i Electrę, ale może też postanowiłeś pozwiedzać i kupić sobie coś ładnego, hm? - upadł się o blat, czekając na swojego drinka i badawczo przyglądając się kuzynowi. Położył też dłoń na wcześniej ułożonym tam pudełeczku, w ten sposób dając znać, że moment na ujawnienie zawartości prezentu jeszcze nie nadszedł i najpewniej musiał zostać poruszony odpowiedni temat, zanim Atreus pozwoli mu przyjąć prezencik.
Bulstrode w sumie od samego rana miał dobry humor, bo kiedy zeszło z niego zmęczenie i stres dnia powszedniego, zostało tylko samozadowolenie i satysfakcja. No i fakt że Florence i Laurent na niego nie nakrzyczeli za dokonane czyny też działał na plus. W sumie to, jeśli wcześniej Icarus lepiej mu się przyjrzał, to mógł zauważyć że kuzyn delikatnie, ledwo zauważalnie kulał, ale wciąż było z tym o wiele lepiej niż poprzedniego dnia, kiedy do obrażeń wynikających z rozszczepienia, dochodziło jeszcze zmęczenie.