- Tak, miotłę też zostawię, nie ma sprawy. - Wolała przytakiwać, to była zdecydowanie lepsza opcja, i tak zrobi swoje, ale panna Bulstrode nie musi o tym wiedzieć. Co złego mogłoby się stać, gdyby wybrała się na krótki przelot nad Londynem? Latanie pomagało jej oderwać się od rzeczywistości, w ten sposób koila swoje nerwy, bez tego nie do końca potrafiła żyć.
Florence nadal sugerowała, że jej klątwa jest łatwiejsza w obyciu niż inne odmiany. Jasne, to była tylko woda, nic takiego, chociaż mogła się utopić, gdyby nie panowała nad swoimi emocjami. Nie było to dla niej szczególnie proste do zaakceptowania. Nie zamierzała jednak kontynuować tej dyskusji, łatwo było jej mówić, o czymś, co jej nie dotyczyło, co wynikało jedynie z obserwacji, a nie z tego, że musiała z tym żyć na co dzień. Nie miała pojęcia ile kosztowało ją trzymanie się w ryzach, i ciągłe pilnowanie siebie, żeby nie wybuchnąć, szczególnie kiedy było się osobą o temperamencie Heather.
- Moje włosy i bez klątwy żywiołów wyglądają jak ogień. - Rzuciła jeszcze. Czasem zastanawiała się, czemu padło akurat na wodę, ogień wydawał się być pierwszym wyborem w jej przypadku. Pasował i do jej aparycji i do wyglądu zewnętrznego, może Matka Natura chciała pokazać, że mozna ją zgasić? Taki nieśmieszny żart, czy coś.
- Bierzcie ode mnie co chcecie, o ile ma to wam pomóc z walką z tą gównianią przypadłością. - Czyżby pojawiła się wreszcie jakaś nadzieja? Lata może nie brzmiały specjalnie atrakcyjne, jednak lepiej pozbyć się tego cholerstwa później niż w ogóle. Była gotowa pomóc, bo naprawdę chciała się pozbyć tej klątwy.