23.09.2024, 21:21 ✶
- A nie czujesz trupa tym swoim psim nosem? - zapytałem Brenny. Jednak w moich oczach traciła na uroku osobistym, skoro była kundlem w pełnym tego słowa znaczeniu, nawet z wielu punktów widzenia. Nie przepadałem za owłosionymi wilkołakami, kapało im z pyska, a takiej Brennie niedaleko było do wilkołaka. Nie chciałbym ich obojga obok siebie przede mną, ale pewnie jak pomyślałem, to zaraz tak się stanie. Miałem ten swój urok śpiewającego przyszłość lamenciarza.
- Zresztą, wszędzie tu śmierdzi zgnilizną... I KIMBERLEY, NA LITOŚĆ BOSKIEJ MATKI, NIE JA TU GRYZĘ, TYLKO BRENNA - skomentowałem te jej obawy względem mojej osoby. Nie dało się nie zauważyć, w jaki sposób na mnie patrzyła. Jakbym mógł jej przypierdolić. Może faktycznie mógłbym jej przypierdolić, ale musiałaby bardziej na to zasłużyć. Z byle powodu po mordzie nie dawałem... Przynajmniej nie wtedy, kiedy byłem trzeźwy. - Wiesz, co to jest poczucie humoru? - zapytałem ją, ale najwyraźniej przerażona nie miała zamiaru mi odpowiadać. I jej sprawa. W dupie miałem, co tam sobie myślała w głowie. Ja wiedziałem jedno - z pewnością dłużej popracuję w BUM niż Kimberley. Hah!
Przyjąłem decyzję Bren na klatę i ruszyłem tuż za nią, obserwując jej wyczyny. Można było i tak, ale... co ja poradzę na to, że byłem leniem, jeśli chodziło o rzucanie zaklęć? Już wolałem wyjmować strzały ze swoich przedramion niż machać różdżką. To, w pewien sposób, hartowało.
- Gdybyś jednak chciała skorzystać z usług Hadesa-Żywej-Tarczy, to nie krępuj się poprosić o pomoc - napomknąłem, gdyby jednak zmęczyła się machaniem różdżką. Sam zaś dla własnego treningu próbowałem zdeptać jednego zagubionego szczura, który pobiegł w przeciwną stronę, czyli moją... Zobaczmy, jak umiejętny był mój szczególnie niepotrzebny ruch. Może niepotrzebny, a może mający utrzymać zdrowe zmysły u lękliwej Kimberley.
Depczę szczura za pomocą AF, bo jestem mocno niepomocny
- Zresztą, wszędzie tu śmierdzi zgnilizną... I KIMBERLEY, NA LITOŚĆ BOSKIEJ MATKI, NIE JA TU GRYZĘ, TYLKO BRENNA - skomentowałem te jej obawy względem mojej osoby. Nie dało się nie zauważyć, w jaki sposób na mnie patrzyła. Jakbym mógł jej przypierdolić. Może faktycznie mógłbym jej przypierdolić, ale musiałaby bardziej na to zasłużyć. Z byle powodu po mordzie nie dawałem... Przynajmniej nie wtedy, kiedy byłem trzeźwy. - Wiesz, co to jest poczucie humoru? - zapytałem ją, ale najwyraźniej przerażona nie miała zamiaru mi odpowiadać. I jej sprawa. W dupie miałem, co tam sobie myślała w głowie. Ja wiedziałem jedno - z pewnością dłużej popracuję w BUM niż Kimberley. Hah!
Przyjąłem decyzję Bren na klatę i ruszyłem tuż za nią, obserwując jej wyczyny. Można było i tak, ale... co ja poradzę na to, że byłem leniem, jeśli chodziło o rzucanie zaklęć? Już wolałem wyjmować strzały ze swoich przedramion niż machać różdżką. To, w pewien sposób, hartowało.
- Gdybyś jednak chciała skorzystać z usług Hadesa-Żywej-Tarczy, to nie krępuj się poprosić o pomoc - napomknąłem, gdyby jednak zmęczyła się machaniem różdżką. Sam zaś dla własnego treningu próbowałem zdeptać jednego zagubionego szczura, który pobiegł w przeciwną stronę, czyli moją... Zobaczmy, jak umiejętny był mój szczególnie niepotrzebny ruch. Może niepotrzebny, a może mający utrzymać zdrowe zmysły u lękliwej Kimberley.
Depczę szczura za pomocą AF, bo jestem mocno niepomocny
Rzut PO 1d100 - 82
Sukces!
Sukces!