24.09.2024, 06:12 ✶
- Kto nie lubi - uśmiechnął się pod nosem, bo nie wyobrażał sobie trochę, że ktoś mógł nie lubić tego momentu, kiedy dostawał coś ładnego. Bulstrode natomiast, bardzo lubił dawać ludziom prezenty lub kupować im rzeczy, kiedy razem spędzali czas. Tego świetnym przykładem była chociaż Electra, która na Lammas na ładne oczy dostała chustę, którą oglądała na wystawiającym się tam stoisku.
- Oooo, ty nie wiesz? - zabębnił palcami w blat, bo to co się działo dzień wcześniej, to było jego magnum opus, czy jak to się tam mówiło. Z tej ekscytacji nawet grzecznie postanowił nie przedrzeźniać Icarusa w jego szeptaniu łacińskich zaklęć, zaraz też upijając parę łyków, kiedy kuzyn postawił przed nim szklankę. - Nalej sobie - pozwolił mu łaskawie, bo nie można było tego słuchać na trzeźwo. Znaczy można było, ale jaki w tym sens.
- No więc na pewno kojarzysz tego ćwoka Philipa Notta, który urodził się z wadą nieoperacyjnego kija w dupie. No więc pan Nott, ostatnio trochę za ciasno sobie ten kij wsadził i zasłużył na upomnienie. Jak go zobaczyłem na Lammas to coś we mnie wstąpiło, przysięgam - nie było to w sumie nic nowego, bo w Atreusa często coś wstępowało. - No i Mulciberowie mieli nowy asortyment, skierowany do samotnych i opuszczonych, ale w kształcie świeczek, no więc skoro akurat tam staliśmy, to złapałem za jedną i tak pięknie tego Notta zdzieliłem w krzywą mordę, że ta świeczuszka się pyk, ułamała i lotem z saltem malowniczym powędrowała w tłum. Możesz otworzyć, to docenisz bardziej ten cały akt naprawiania moralności Notta - podsunął w jego stronę pudełeczko i wyszczerzył zęby. W środku, oczywiście, było parę specjalnych świeczek Mulciberów.
- Oooo, ty nie wiesz? - zabębnił palcami w blat, bo to co się działo dzień wcześniej, to było jego magnum opus, czy jak to się tam mówiło. Z tej ekscytacji nawet grzecznie postanowił nie przedrzeźniać Icarusa w jego szeptaniu łacińskich zaklęć, zaraz też upijając parę łyków, kiedy kuzyn postawił przed nim szklankę. - Nalej sobie - pozwolił mu łaskawie, bo nie można było tego słuchać na trzeźwo. Znaczy można było, ale jaki w tym sens.
- No więc na pewno kojarzysz tego ćwoka Philipa Notta, który urodził się z wadą nieoperacyjnego kija w dupie. No więc pan Nott, ostatnio trochę za ciasno sobie ten kij wsadził i zasłużył na upomnienie. Jak go zobaczyłem na Lammas to coś we mnie wstąpiło, przysięgam - nie było to w sumie nic nowego, bo w Atreusa często coś wstępowało. - No i Mulciberowie mieli nowy asortyment, skierowany do samotnych i opuszczonych, ale w kształcie świeczek, no więc skoro akurat tam staliśmy, to złapałem za jedną i tak pięknie tego Notta zdzieliłem w krzywą mordę, że ta świeczuszka się pyk, ułamała i lotem z saltem malowniczym powędrowała w tłum. Możesz otworzyć, to docenisz bardziej ten cały akt naprawiania moralności Notta - podsunął w jego stronę pudełeczko i wyszczerzył zęby. W środku, oczywiście, było parę specjalnych świeczek Mulciberów.