24.09.2024, 17:17 ✶
- Zdaję sobie z tego sprawę - pokiwał głową nie mówiąc na głos, że on też nie zamierzał zachowywać się jak ostoja honoru gdy przyjdzie mu walczyć z nimi. Każda brudna zagrywka byłaby wówczas w cenie, jak to mówią cel uświęca środki czy tam to wszystko dla większego dobra. Z jednej strony wiedział, że to nieuniknione, a z drugiej trochę obawiał się takiego spotkania, nie z obawy przed swoim życiem ale tym co z tego wyniknie. - Pieść w nos to chyba nic trudnego - zastanowił się wiedząc, że w razie zagrożenia coś takiego nie brzmiało jak wyjątkowo trudne, szczególnie z bliska. Ale mógł się jeszcze mylić, skoro nigdy nie brał udziału w bójce, poza kilkoma przepychankami w barach.
- To kwestia przyzwyczajenia, nie ma chyba na świecie normalnego czarodzieja, który by rzucał za każdym razem perfekcyjne tarcze, mi też zdarza się rzucić je w nieodpowiedni sposób - wyjaśnił spokojnie - W pewnym momencie nie pozostaje nic innego jak po prostu ćwiczyć i ćwiczyć, aż wszelkie tarcze staną się dla ciebie naturalne w rzucaniu jak oddychanie. Mogę ci wyszukać nieco zaklęć do poćwiczenia potem, poznałem ich multum - faktycznie niemało zaklęć ochronnych zdołał poznać w całym swoim życiu, niejedno uratowało go też w trakcie zdejmowania klątw. Były jednak też takie, które mimo, ze poznał to nie rzucił ich nigdy więcej niż raz, nie dlatego, ze nie było potrzeby, ale z uwagi na to z jakiej dziedziny magii korzystały oprócz rozproszenia.
- Też tak sądzę, jeszcze by mnie potem Erik z Norą ganiali za to, że cię poturbowałem - zażartował i pokiwał głową, obieranie za cel rzeźby brzmiało jak plan idealny, mogli poćwiczyć w ten sposób oboje nie mając ryzykując przy tym kolejnego nagłego kładzenia się na ziemię.
- Kształtowania, ale nie tworzyłem wybuchu tylko nagły wiatr mający obalić drugą osobę - wyjaśnił bo faktycznie w takim razie ich wcześniejsze zaklęcia od siebie się różniły. Skupił się i rzucił zaklęcie w stronę posągu, aby spróbować go obalić takim samym wybuchem co pokazał mu przed chwilą Brenna.
Nie trwało to zbyt długo, ale poświęcili jeszcze nieco czasu na naukę, Thomas skupił się na kształtowaniu rzucając zaklęcia pokazane mu przez Brennę, zaś ona ćwiczyła się w stawaniu tarcz, które za zadanie miały niwelować zaklęcia Figga. Zapewne nie zwinęliby się stamtąd aż do nocy, jednak Longbottomówna musiała stawić się jeszcze w Ministerstwie do pracy.
- To kwestia przyzwyczajenia, nie ma chyba na świecie normalnego czarodzieja, który by rzucał za każdym razem perfekcyjne tarcze, mi też zdarza się rzucić je w nieodpowiedni sposób - wyjaśnił spokojnie - W pewnym momencie nie pozostaje nic innego jak po prostu ćwiczyć i ćwiczyć, aż wszelkie tarcze staną się dla ciebie naturalne w rzucaniu jak oddychanie. Mogę ci wyszukać nieco zaklęć do poćwiczenia potem, poznałem ich multum - faktycznie niemało zaklęć ochronnych zdołał poznać w całym swoim życiu, niejedno uratowało go też w trakcie zdejmowania klątw. Były jednak też takie, które mimo, ze poznał to nie rzucił ich nigdy więcej niż raz, nie dlatego, ze nie było potrzeby, ale z uwagi na to z jakiej dziedziny magii korzystały oprócz rozproszenia.
- Też tak sądzę, jeszcze by mnie potem Erik z Norą ganiali za to, że cię poturbowałem - zażartował i pokiwał głową, obieranie za cel rzeźby brzmiało jak plan idealny, mogli poćwiczyć w ten sposób oboje nie mając ryzykując przy tym kolejnego nagłego kładzenia się na ziemię.
- Kształtowania, ale nie tworzyłem wybuchu tylko nagły wiatr mający obalić drugą osobę - wyjaśnił bo faktycznie w takim razie ich wcześniejsze zaklęcia od siebie się różniły. Skupił się i rzucił zaklęcie w stronę posągu, aby spróbować go obalić takim samym wybuchem co pokazał mu przed chwilą Brenna.
Rzut Z 1d100 - 30
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 66
Sukces!
Sukces!
Nie trwało to zbyt długo, ale poświęcili jeszcze nieco czasu na naukę, Thomas skupił się na kształtowaniu rzucając zaklęcia pokazane mu przez Brennę, zaś ona ćwiczyła się w stawaniu tarcz, które za zadanie miały niwelować zaklęcia Figga. Zapewne nie zwinęliby się stamtąd aż do nocy, jednak Longbottomówna musiała stawić się jeszcze w Ministerstwie do pracy.
Koniec sesji