Starała się jakoś w tym wszystkim odnaleźć. To nie należało wcale do tych prostych rzeczy. Po pierwsze nadal nie potrafiła tego nazwać, co okropnie ją irytowało, po drugie musiała przywyknąć do tego, że z Greengrassem znowu połączyło ją coś więcej niż tylko zlecenie. Aktualnie wcale jej to nie przeszkadzało, no i właśnie to też było zastanawiające. Bardzo lekko przyszła jej zmiana nastawienia do jego osoby. Nie miała pojęcia na ile było to prawdziwe, bo wiedziała, że na pewno nie jest naturalne. Te spotkania nie były wcale takie bolesne, zważając na to, że pojawiła się też zmiana w jego zachowaniu. Łapała się na tym, że nawet lubiła spędzać z nim czas na szukaniu odpowiedzi, chociaż póki co nie udało im się zbytnio ruszyć do przodu.
Musieli współpracować, tym razem nie mogli działać osobno z leczeniem swoich traum i pozostałości po wizycie w nawiedzonym dworku. Znaczy pewnie by mogli, ale nie potrafiła się trzymać od niego z daleka. Nie chciała rozwiązywać tej zagadki sama, co też było w swój sposób wyjątkowe. Gdy opuścili pałac pojawiła się dziwna pustka, ciężar, którego nie potrafiła określić, póki co to nie znikało. Obawiała się, że może tak zostać. Było to przytłaczające, nie zniosłaby chyba żyć wypełniona tymi emocjami do końca życia.
Zazwyczaj przychodziła do niego wieczorami. Dni spędzali na swoich typowych zajęciach, te spotkania ułatwił fakt, że Ambroise przeniósł się do Londynu, odpowiadało jej to, że był bliżej. Mogła tu wpadać zawsze, kiedy znajdowała wolną chwilę. Przestała się nawet zapowiadać, co najważniejsze nie czuła się intruzem. Byli w tym razem, musieli działać wspólnie.
Pojawiła się przed jego drzwiami z papierową torbą w ręku. Spodziewała się, że nic nie jadł, gdy zatracał się w tych książkach zapominał o całym świecie. Musiał jeść, jeśli chciał jasno myśleć, głód nie był przyjacielem. Zastukała, nie byli jeszcze na tym etapie znajomości, żeby wchodziła do środka, jak do siebie.
Otworzyła drzwi, kiedy się odezwał. Nie mówił, że ma nie wchodzić, a w ich stronę chyba pofrunęło jakieś zaklęcie, które miało wpuścić ją do środka.
Rozejrzała się po niewielkim pomieszczeniu oceniająco. Książki zajmowały chyba każdą wolną przestrzeń w tym niewielkim mieszkaniu. Widać było, że mocno zafiksował się na poszukiwaniu odpowiedzi. Yaxley nie była zbyt dobrym pomocnikiem, jeśli chodzi o takie sprawy. Nie umiała się skupiać zbyt długo na materiałach źródłowych, książki ją nudziły, nigdy nie wybierała ich jako głównego źródła wiedzy.
- Niedługo na pewno do tego dojdziesz. - Czuła jego frustrację, zresztą nie dziwiła jej wcale. Nie odpuszczał, dokupywał kolejne tomy, widać było, że się starał. Zaczęła się obawiać tego, że nie znajdą odpowiedzi, że będą musieli z []tym[/i] żyć.
Z drugiej strony nie było możliwości, że coś podobnego się jeszcze nikomu nie przytrafiło. Może nie słyszała o podobnych przypadkach, ale to wcale nie oznaczało, że nie istniały.
Przyglądała się mężczyźnie dłuższą chwilę, drgnęła, kiedy książka, którą jeszcze przed chwilą trzymał w dłoni posunęła się po podłodze. Miała wrażenie, że trochę za bardzo się w to angażował, bała się, że popadnie w jakiś obłęd. Zdecydowanie tego nie chciała.
- Na pewno coś znajdziemy. - Próbowała mówić spokojnym tonem, któreś z nich musiało łagodzić atmosferę, padło na nią, co dziwne zaskakująco lekko to przyjęła. Będzie dla niego tym, czego potrzebował.
- Nie wiedziałam, że z ciebie taki poeta. - Kącik ust drgnął jej w uśmiechu, kiedy tak kolorowo określił swój księgozbiór.
Ruszyła do wnętrza pomieszczenia, omiajając zgrabnie wszystkie tomy, które leżały na ziemi. Strasznie dużo ich tutaj było, nie miała pojęcia skąd brał te książki, wyglądało na to, że miał ich niekończącą się studnię.
- Łap! - Powiedziała krótko, kiedy w końcu na nią spojrzał. W jego stronę poleciała papierowa torebka, z kanapką z kurczakiem w środku.
- Podejrzewam, że nic nie jadłeś, co? - Zapytała nieco oceniającym tonem, bo nie do końca podobało jej się to jak się zafiksował. Powinien żyć, a miała wrażenie, że zamykał się w tym mieszkaniu i egzystował.
W końcu usiadła na krześle, fotelu, czymkolwiek co znajdowało się w pomieszczeniu i sama sięgnęła po jedną z książek. Rzuciła okiem na podkreślone fragmenty, jakby mogła wyczytać z nich coś więcej.