25.09.2024, 15:41 ✶
Londyn, 10.07.1972
Cóż, w zasadzie to pomógł mi rozwiązać pewien problem, który nie powinien ujrzeć światła dziennego, więc byłabym wdzięczna, gdybyś jednak nie połamał mu rąk, głupio by tak było. CO NIE ZMIENIA FAKTU że wpakowałam się w większe bagno, niż sądziłam i to wszystko jego wina. To pewnie kwestia wina, które podawano na przyjęciu, za cicho mówiłam "nie".
Wiem, że mam przesrane, dziękuję Ci za uświadomienie mnie, najdroższy bracie, co bym bez Ciebie zrobiła! (Tak, to jest ironia, jakbyś się nie domyślił).
Eunica to moja dobra koleżanka, przenocuje mnie, nie musisz się martwić. A potem... potem nie wiem, masz w swojej kanciapie w Mungu dodatkową pryczę?
Masz tu adres miłej kawiarni na Pokątnej. Wybieram publiczne miejsce bo wnioskuję po Twoich listach, że nie tylko ojciec jest wściekły. Odkręcę to, zobaczysz, byle by tylko to się nie rozniosło...
Rose
Na karteczce znajdował się adres niewielkiej kawiarni na ulicy Pokątnej oraz godzina.