Mogła wydawać się krucha, nawet jej to odpowiadało. Mało kto był w stanie uwierzyć w to, jaka siła w niej drzemie. Pod pozorem drobnej, atrakcyjnej dziewczynki krył się prawdziwy potwór. Uwielbiała pokazywać swoją prawdziwą stronę, i robiła to zawsze, kiedy tylko nadarzyła się okazja. Wykorzystywała swój wygląd, uwielbiała bawić się pozorami, a później doprowadzać ludzi do bólu i cierpienia, które dawało jej siłę.
Trixie nie bez powodu skupiała się na dziedzinach magii, które mieszały w głowie. Nie było gorszego bólu od tego, który siedział w psychice człowieka. Fizyczny pojawiał się i znikał, ten głębszy, cóż potrafił zostawić ślad na całe życie, to było wspaniałe, mogła doprowadzać ludzi do szaleństwa, sama perspektywa, możliwość dokonywania tego wydawała jej się być niesamowita. Cieszyła się, że wiedziała o tym, czym chce się zajmować już jako dzieciak, dzięki temu w całkiem młodym wieku mogła krzywdzić tych, którzy na to zasługiwali bardzo mocno. Jej zdaniem wiele osób powinno doznać bólu, ci wszyscy ludzie zaczynali się panoszyć po ich wspaniałym, idealnym czystokrwistym świecie. Ktoś musiał zrobić z tym porządek, na szczęście pojawił się Czarny Pan, wiedziała, że odnajdzie się w jego szeregach, a już niedługo powinna stać się jednym z jego najwierniejszych sługów.
Jasne, mogli wybrać kogoś kto spoufalał się z mugolakami, nawet wśród dumnych czystokrwistych nie brakowało takich durniów, którzy nie doceniali tego, co mieli. Póki co wolała skupić się jednak na mieszańcach, najlepiej też takich, którzy żyli między mugolami, nie mogła zrozumieć dlaczego niektórzy zniżali się do takich czynów. Obrzydzała ją sama myśl o tym.
- Mam swoje zwierzątka, mugoli, wytresowanych. - Dodała uśmiechając się szeroko, tak, że Sauriel mógł zobaczyć niemalże jej wszystkie idealne, proste, śnieżnobiałe zęby. Była dumna z tego, że udało jej się ich wyhodować, to był wspaniały pomysł, strzał w dziesiątkę. Czekali w gotowości na kolejne informacje od niej, szkoda, że byli tacy głupi, że nie zauważyli, że to ona rozkładała karty i wydawała polecenia.
- Wiesz, wiemy kto jest od nas, znamy czystokrwistych, to nie będzie trudne. - Wcale nie wydawało jej się to być skomplikowanym zadaniem. - Dolina jest pełna mieszańców, chociaż chciałbym, żeby uderzyli w kogoś kto jawnie sympatyzuje z tymi podludźmi. - Oj tak, najważniejsze, żeby ten którego zaatakują wiedział za co przyjdzie mu cierpieć, co najlepsze zostanie skrzywdzony przez tych z którymi postanowił się bratać. Niech żałują tego, że w ogóle przeszło im to przez myśl. - Myślę, że mógłby być odpowiedni, nie sądzę, żeby to połączyli z naszą działalnością. - Trochę szkoda, że mieli to upozorować, bo Trixie nie miałaby oporów przed tym, żeby informować wszystkich, aby drżeli przed tym, co może zrobić Lord Voldemort.