– Przyszyję ci rękę, o nic się nie martw – odparła od niechcenia, jakby komentowała właśnie wczorajszą pogodę, która nie zapadnie jej za bardzo w pamięć i za tydzień nie będzie już o niej pamiętać. Nie to, że lekceważyła zagrożenie urwania ręki, ale na szczęście żyli w czarodziejskim świecie, gdzie dało się naprawić wiele takich szkód; wystarczała wiedza, wprawa, odrobina magii, eliksiry i… człowiek był niemalże jak nowy. – Więc spokojnie będziesz mógł ją udusić oburącz. Ale gdyby coś poszło nie tak, to wiesz, zawsze mogę ci zmienić pozostałą rękę w węża, boa dusiciela. Też powinno wystarczyć – nie byłaby sobą, gdyby znowu nie nawiązała do transmutacji, która była dla niej tak naturalna, jak oddychanie.
W przeciwieństwie jednak do Cathala, była przekonana, że w Anglii jest mnóstwo ciekawych rzeczy do odkrycia – jak choćby sprawa legendarnego Merlina, Morgany czy Króla Artura i świętego Graala. Żyła tymi historiami jako dziecko, jej umysł został przesiąknięty wyśnionymi przez nią wyobrażeniami i obrazami, a teraz, gdy badali ukrytą jaskinię za grobowcem, czuła niemalże tę samą ekscytację na myśl, że natknęli się na zagadkę do rozwiązania. Tym bardziej, że było to nieco bardziej personalne, bo ktoś próbował im się włamać do obozu.
Przekrzywiła lekko głowę, kiedy Cathal zbliżył się i od razu powiedział, że to nie są runy. Ostrożnie wyciągnęła do kamienia różdżkę, chcąc go dźgnąć jej końcem, a gdy nic się nie wydarzyło, delikatnie przyłożyła tam rękę, prostując swoje długie palce. Przejechała dłonią po skale i lekko uniosła brwi.
– To jest w dotyku zupełnie inne, nie takie jak kamień – przyznała, powoli wypowiadając słowa. – Ale skoro to nie runy, to może trzeba sobie z tym poradzić inaczej… Na przykład, hmm – zastanowiła się, mrucząc pod nosem, bardziej do siebie, niż do Shafiqa. Słuchała go jednak nadal, tylko ze większą część swojego skupienia wkładała w łamigłówkę, jaka przed nimi stała. – Jakie motyle? – ach, grobowiec w Hogsmeade. Mieli obejrzeć cmentarz, gdy przerwał im duch dziewczynki, a później jakoś… były ciekawsze rzeczy, jak badanie opuszczonych ruin dworu Cape. – A co jeśli to wskazówka? Może trzeba po prostu… – zmienić właściwość kamienia na coś zimnego, jak lód – nie dokończyła na głos, a w swojej głowie i machnęła różdżką, próbując przetransmutować ten kawałek ściany w lodową taflę.
Transmutacja
Sukces!
Sukces!