26.09.2024, 00:02 ✶
Zastanawiała się, jak daleko ten idiotyczny teatrzyk może się posunąć. Czuła ciężar jego ręki na karku, a w głowie Maeve przebiegały różne scenariusze. Jedna część niej chciała natychmiast wybuchnąć śmiechem - absurd całej sytuacji aż się o to prosił. Druga część, bardziej pragmatyczna, wiedziała, że musi ostrożnie kalkulować każdy kolejny ruch, jeśli nie chce, by cała robota posypała się z powodu jednego żałosnego wąsa.
Nie ruszyło ją przekręcenie nazwiska, bo nie należało przecież do niej. Może i powinna się bardziej wczuć w tę robotę, lepiej wcielić się w postać Raynora, ale jak miała się skupić na wspinaniu się na wyżyny aktorstwa, kiedy aktywnie walczyła z demonami swojej przeszłości? Zużywała całą swoją energię przerobową umysłu, by trzymać odruchy na wodzy i nie patrzeć w kierunku Atreusa. Wiedziała, że jak tylko spojrzy na niego raz jeszcze, to oczy zajdą jej łzami i chuj w bombki strzeli, przykrywki nie będzie.
Może tak ją wykręcało przez tę alergię na sierść? W końcu miał coś podobnego pod nosem, szczerze wątpiła, że to dar jego męskiej natury, więc a nuż była to sklejka kocich kłaków?
Parsknęła, zasłyszawszy dalszą część wypowiedzi. Wąs jest święty? Ta, jasne. Śnięty co najwyżej.
Bulstrode, jak zwykle, wczuł się w rolę - aż za bardzo. Kręcił tym swoim fałszywym wąsem, jakby był to jakiś symbol jego męskiej dumy, co było prawie zabawne, gdyby nie fakt, że wyglądał przy tym jak przerośnięty pajac.
Wtem poczuła uścisk z tyłu głowy, palce wplecione we włosy. Zanim jeszcze zdążyła przeżyć spotkanie pierwszego stopnia z blatem, pomyślała sobie, że Atreus powinien zmienić płytę, bo ciągnięcie za włosy to już przerabiali. Kto wie, może wszystkie relacje rozpoczynał w tak durny sposób?
- Bulstrode, pchasz się w gips - syknęła głosem Raynora, jakimś cudem nadal utrzymując go bez drżenia. Skorzystała z okazji, że jedno ramię miała ustawione przed klatką piersiową Atreusa - w końcu objął Raynora czule, więc byli teraz niezwykle blisko. Uniosła łokieć i podjęła próbę wsadzenia go mu prosto w szczękę, ewentualnie w okolice krtani, jeśli wybitnie nie trafi, aby zniwelować moc zbliżającego się uderzenia o blat. Z jednej strony nie chciała go zabić, bo był to przecież Atreus - gość głupszy, niż ustawa przewiduje, ale nadal człowiek znajomy. Z drugiej natomiast tak ją podkurwił, zarówno wszczęciem bójki, jak i tym wąsem, że chciała mu przemeblować układ oddechowy.
Nie ruszyło ją przekręcenie nazwiska, bo nie należało przecież do niej. Może i powinna się bardziej wczuć w tę robotę, lepiej wcielić się w postać Raynora, ale jak miała się skupić na wspinaniu się na wyżyny aktorstwa, kiedy aktywnie walczyła z demonami swojej przeszłości? Zużywała całą swoją energię przerobową umysłu, by trzymać odruchy na wodzy i nie patrzeć w kierunku Atreusa. Wiedziała, że jak tylko spojrzy na niego raz jeszcze, to oczy zajdą jej łzami i chuj w bombki strzeli, przykrywki nie będzie.
Może tak ją wykręcało przez tę alergię na sierść? W końcu miał coś podobnego pod nosem, szczerze wątpiła, że to dar jego męskiej natury, więc a nuż była to sklejka kocich kłaków?
Parsknęła, zasłyszawszy dalszą część wypowiedzi. Wąs jest święty? Ta, jasne. Śnięty co najwyżej.
Bulstrode, jak zwykle, wczuł się w rolę - aż za bardzo. Kręcił tym swoim fałszywym wąsem, jakby był to jakiś symbol jego męskiej dumy, co było prawie zabawne, gdyby nie fakt, że wyglądał przy tym jak przerośnięty pajac.
Wtem poczuła uścisk z tyłu głowy, palce wplecione we włosy. Zanim jeszcze zdążyła przeżyć spotkanie pierwszego stopnia z blatem, pomyślała sobie, że Atreus powinien zmienić płytę, bo ciągnięcie za włosy to już przerabiali. Kto wie, może wszystkie relacje rozpoczynał w tak durny sposób?
- Bulstrode, pchasz się w gips - syknęła głosem Raynora, jakimś cudem nadal utrzymując go bez drżenia. Skorzystała z okazji, że jedno ramię miała ustawione przed klatką piersiową Atreusa - w końcu objął Raynora czule, więc byli teraz niezwykle blisko. Uniosła łokieć i podjęła próbę wsadzenia go mu prosto w szczękę, ewentualnie w okolice krtani, jeśli wybitnie nie trafi, aby zniwelować moc zbliżającego się uderzenia o blat. Z jednej strony nie chciała go zabić, bo był to przecież Atreus - gość głupszy, niż ustawa przewiduje, ale nadal człowiek znajomy. Z drugiej natomiast tak ją podkurwił, zarówno wszczęciem bójki, jak i tym wąsem, że chciała mu przemeblować układ oddechowy.
Rzut N 1d100 - 39
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 40
Akcja nieudana
Akcja nieudana
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —