26.09.2024, 16:34 ✶
Śmierć jako boski wybraniec miała w sobie coś romantycznego. Rozłożenie ramion, przyjęcie ostatecznego ciosu, niemal sakralne doświadczenie umierania. Było w tym coś pięknego, coś tak niepodobnego do okrutnej prawdy związanej ze śmiercią. Kiedy Icarus zobaczył ciało ojca po przywiezieniu go z Grecji, niemal nie mógł go poznać. Klątwa odbiła się na Dedalusie Prewettcie dość brutalnie. Poszarzała skóra i... zgnilizna, niemal wszechobecna. Nawet zaklęcia nie mogły ukryć duszącego zapachu, smrodu. Poza tym, wszystkie jego włosy wypadły, a bez brody Dedalus nie wyglądał... jak on.
Icarus wypił kolejny kieliszek, żeby odpędzić z głowy ten obraz.
– Masz bardzo niskie mniemanie o facetach. Jestem w stanie to zrozumieć, zważywszy na to, jak kobiety były traktowane... właściwie przez całą historię – rzekł. – Możesz mi jednak wierzyć lub nie, ale niektórzy z nas kochają kobiety i je szanują.
Właściwie to Icarus kochał jedną kobietę, z którą już nie miał szans. Miłość tragiczna, którą sam zabił. Gdyby Mona tu była... czy bardzo żałosne by było, gdyby błagał ją na kolanach o wybaczenie? Owszem, byłoby to desperackie. Pijany Icarus Prewett, który wszystko stracił i desperacko próbuje odzyskać choćby jedną dobrą rzecz w swoim życiu. Nie, to by było paskudne. To zdecydowanie znaczyło, że na nią nie zasługiwał.
– Chyba wolę chlać. Wiesz, tylko to mi pozostało – uśmiechnął się krzywo. – Byłem jedynie synem mojego ojca, a bez niego jestem nikim. Ale... dziękuję za współczucie. Wiele osób owija w bawełnę lub wygłasza te durne formułki. Miło mi spotkać kogoś choć odrobinę autentycznego.
Najgorsi byli koledzy ojca, inni historycy, którzy zawsze traktowali Icarusa jako młodego i z tego powodu głupiego chłopca, którego słowa nigdy nie były nawet wysłuchiwane. „Nikt już nie zastąpi Dedalusa” – mówili w ramach mowy pogrzebowej i najgorsze było to, że mieli rację.
– Zostawię już te ubrania. I tak już trochę przeschły, a jak je wysuszę, będą jeszcze gorsze niż teraz – pokręcił głową. – Ale to z portetami... chwila – nalał sobie kolejny kieliszek i wypił zawartość w jednym łyku. – Nie dorównam ci talentem, ale jebać to. Jesteś łatwa do narysowania.
Ta myśl go rozbawiła. Rzeczywiście M. miała dość wyrazisty wygląd. Szczególnie wcześniej, gdy jej długie włosy były rozpuszczone i wyglądała jak upiór. A teraz wyglądała nawet sympatycznie. Pomyśleć, że jeszcze koło pół godziny temu Icarus się jej bał... Cóż, alkohol łagodził strach. Teraz miał wrażenie, że znali się na jakimś duchowym poziomie. Może nawet mógł się z nią zaprzyjaźnić? Przyjaciel w takich czasach był cenny, szczególnie taki, który był gotowy pobić Icarusa od czasu do czasu.
– Katharsis przez sztukę – zachichotał. Okej, chyba alkohol naprawdę już zaczął działać. I to porządnie. Och, jaki to był wspaniały wynalazek! Od tygodnia Icarus nie czuł radości, a teraz... bawiły go najmniejsze rzeczy.
Icarus wypił kolejny kieliszek, żeby odpędzić z głowy ten obraz.
– Masz bardzo niskie mniemanie o facetach. Jestem w stanie to zrozumieć, zważywszy na to, jak kobiety były traktowane... właściwie przez całą historię – rzekł. – Możesz mi jednak wierzyć lub nie, ale niektórzy z nas kochają kobiety i je szanują.
Właściwie to Icarus kochał jedną kobietę, z którą już nie miał szans. Miłość tragiczna, którą sam zabił. Gdyby Mona tu była... czy bardzo żałosne by było, gdyby błagał ją na kolanach o wybaczenie? Owszem, byłoby to desperackie. Pijany Icarus Prewett, który wszystko stracił i desperacko próbuje odzyskać choćby jedną dobrą rzecz w swoim życiu. Nie, to by było paskudne. To zdecydowanie znaczyło, że na nią nie zasługiwał.
– Chyba wolę chlać. Wiesz, tylko to mi pozostało – uśmiechnął się krzywo. – Byłem jedynie synem mojego ojca, a bez niego jestem nikim. Ale... dziękuję za współczucie. Wiele osób owija w bawełnę lub wygłasza te durne formułki. Miło mi spotkać kogoś choć odrobinę autentycznego.
Najgorsi byli koledzy ojca, inni historycy, którzy zawsze traktowali Icarusa jako młodego i z tego powodu głupiego chłopca, którego słowa nigdy nie były nawet wysłuchiwane. „Nikt już nie zastąpi Dedalusa” – mówili w ramach mowy pogrzebowej i najgorsze było to, że mieli rację.
– Zostawię już te ubrania. I tak już trochę przeschły, a jak je wysuszę, będą jeszcze gorsze niż teraz – pokręcił głową. – Ale to z portetami... chwila – nalał sobie kolejny kieliszek i wypił zawartość w jednym łyku. – Nie dorównam ci talentem, ale jebać to. Jesteś łatwa do narysowania.
Ta myśl go rozbawiła. Rzeczywiście M. miała dość wyrazisty wygląd. Szczególnie wcześniej, gdy jej długie włosy były rozpuszczone i wyglądała jak upiór. A teraz wyglądała nawet sympatycznie. Pomyśleć, że jeszcze koło pół godziny temu Icarus się jej bał... Cóż, alkohol łagodził strach. Teraz miał wrażenie, że znali się na jakimś duchowym poziomie. Może nawet mógł się z nią zaprzyjaźnić? Przyjaciel w takich czasach był cenny, szczególnie taki, który był gotowy pobić Icarusa od czasu do czasu.
– Katharsis przez sztukę – zachichotał. Okej, chyba alkohol naprawdę już zaczął działać. I to porządnie. Och, jaki to był wspaniały wynalazek! Od tygodnia Icarus nie czuł radości, a teraz... bawiły go najmniejsze rzeczy.