26.09.2024, 19:35 ✶
Jeżeli chodzi o higienę osobistą, to Rodolphus jest niemalże pedantyczny. Zęby szczotkuje z dokładnością co do sekundy i liczby pociągnięć po każdej ze stron. W przeciwieństwie do części społeczeństwa zęby myje trzy, cztery razy dziennie. Włosy czesze raz, rano - ma jednak nawyk codziennego ich mycia wieczorem, by zmyć ulizannę, na którą układa fryzurę. Prysznic również bierze dwa razy dziennie: rano i wieczorem. Nie zdarzyło mu się od wielu lat wrócić do domu i paść na łóżko bez życia, zapominając o podstawie higieny osobistej. Nawet gdyby chciał, nie potrafiłby zasnąć bez chociażby umycia zębów. Co ważne: musi zażywać nasenne eliksiry, a pomiędzy tym a umyciem zębów musi odczekać co najmniej kwadrans. Czemu? Tego nie wie nawet on sam, po prostu już tak się przyzwyczaił. Nienawidzi brać kąpieli, uważając to za stratę czasu. Preferuje szybkie prysznice: w zależności od pogody albo zimne, albo po prostu chłodne. Nie przepada za gorącą wodą.
Jego sypialnia miała ciężkie, grube zasłony, które można było przymocować na specjalny rzep po bokach okien. Dzięki temu w pokoju panowały niemalże egipskie ciemności, mające ułatwiać mu zasypianie. I mimo iż jest w stanie zasnąć nawet o świcie (przy pomocy eliksirów), to przyzwyczaił się do patrzenia w ciemność tuż przed zamknięciem oczu. W jego sypialni nie było żadnych kwiatów, jednak na szafce nocnej czasem można było zaobserwować kadzidła nasenne. Szybko z nich jednak zrezygnował, preferując wygodniejsze w użytku eliksiry.
W otoczeniu Rodolphusa musi być nienaganny porządek: tak było zarówno w jego mieszkaniu, jak i jest w obecnym miejscu zamieszkania, u Nicholasa. Współlokatora dobrał sobie idealnie, bo oboje mają manię na punkcie porządku. I chociaż zaklęcia czyszczące są niemal ciągle w ruchu, tak zdarza się Rodolphusowi przetrzeć coś ręcznie, bez użycia magii, jeżeli jest to mały fragment powierzchni. Nie potrafiłby żyć czy spać w chaosie i bałaganie. Wiele osób zarzucało mu, że mieszkał w bezosobowym mieszkaniu jak z katalogu: na ścianach nie było żadnych obrazów czy zdjęć, a na półkach: ozdób. Jedynymi ozdobami były zawsze książki, chociaż od niedawna w oficjalnym mieszkaniu Rodolphusa znajduje się sansewieria: prezent od Victorii. O roślinę dbają skrzaty domowe oraz obecni lokatorzy mieszkania, ponieważ Lestrange nie ma ochoty użerać się z kuzynką, jeżeli kwiat zdechnie (albo się jej boi).
Jego sypialnia miała ciężkie, grube zasłony, które można było przymocować na specjalny rzep po bokach okien. Dzięki temu w pokoju panowały niemalże egipskie ciemności, mające ułatwiać mu zasypianie. I mimo iż jest w stanie zasnąć nawet o świcie (przy pomocy eliksirów), to przyzwyczaił się do patrzenia w ciemność tuż przed zamknięciem oczu. W jego sypialni nie było żadnych kwiatów, jednak na szafce nocnej czasem można było zaobserwować kadzidła nasenne. Szybko z nich jednak zrezygnował, preferując wygodniejsze w użytku eliksiry.
W otoczeniu Rodolphusa musi być nienaganny porządek: tak było zarówno w jego mieszkaniu, jak i jest w obecnym miejscu zamieszkania, u Nicholasa. Współlokatora dobrał sobie idealnie, bo oboje mają manię na punkcie porządku. I chociaż zaklęcia czyszczące są niemal ciągle w ruchu, tak zdarza się Rodolphusowi przetrzeć coś ręcznie, bez użycia magii, jeżeli jest to mały fragment powierzchni. Nie potrafiłby żyć czy spać w chaosie i bałaganie. Wiele osób zarzucało mu, że mieszkał w bezosobowym mieszkaniu jak z katalogu: na ścianach nie było żadnych obrazów czy zdjęć, a na półkach: ozdób. Jedynymi ozdobami były zawsze książki, chociaż od niedawna w oficjalnym mieszkaniu Rodolphusa znajduje się sansewieria: prezent od Victorii. O roślinę dbają skrzaty domowe oraz obecni lokatorzy mieszkania, ponieważ Lestrange nie ma ochoty użerać się z kuzynką, jeżeli kwiat zdechnie (albo się jej boi).