Podobało jej się to, że uniósł brwi i wpatrywał się w jej oczy. Musiała zadzierać głowę do góry, aby do tego doszło, bo Trixie była przecież malutka, i wyglądała trochę jak nastolatka, czy dzieciak przy Saurielu. Widziała jego zdziwienie, podobało jej się. Przyjemność sprawiało jej zadziwianie swoich znajomych, czy współpracowników, bo czy ktoś przed nią wpadł na to, żeby wytresować sobie mugoli? No nie, wszyscy tylko bezmyślnie ich zabijali (sama też tak czasem robiła), ale przecież można było ich wykorzystać do czegoś większego. HA! Ona na to wpadła. Skłoniła się teatralnie, gdy zaklaskał, oj tak, zasługiwała na to. Była strasznie pyszna, a ten gest ogromnie jej schlebiał.
- Cieszy mnie to, że mogłam cię zaskoczyć. - Będzie musiała pomyśleć, jak i czy w ogóle uda jej się to przebić. Jej głowa była pełna popierdolonych pomysłów, więc może wcale nie powinno jej to sprawić trudności.
Rookwood wyglądał całkiem komicznie w tym swoim płaszczu, ale w sumie pasowało to do niego, do tego czym się stał. Nie miała zamiaru komentować jego aparycji, bo nie po to się tutaj znaleźli.
Zachichotała ponownie. Naprawdę myślał, że była nierozważna? - Mój drogi, nie potrzebowałam do tego hipnozy, jedli mi z ręki i bez tego. - Ciekawostką było to, że poznała ich właśnie wtedy, gdy miała ich zahipnotyzować, wyczyścić pamięć z ramienia ministerstwa, jak powinien zrobić porządny amnezjator. Postanowiła jednak puścić ich w świat z wiedzą, którą uzyskali o magicznym świecie, a przy tym dać do zrozumienia to, jaka była łaskawa, że im na to pozwoliła. - Nie połączą, zresztą mój kochany Rabbi też stworzył dla mnie nową tożsamość specjalnie na tę okazję. - Nie zostawiła po sobie ani grama śladu magii, a do tego wystąpiła przed nimi z inną twarzą. Jej plan był dopracowany.
- Nie zamierzam ci tego wmawiać, bo nie znam, ale Abboci i ich sad są dosyć istotnym miejscem w Dolinie. - Wydawało jej się to całkiem oczywiste, chociaż może wcale tak nie było? Spędziła tam sporo czasu po Beltane wraz z innymi amnezjatorami.
- Mam ich czterech, ale zajęli się organizowaniem grup, które mają roznosić po świecie informacje o magicznym świecie, uprzykrzać czarodziejom życie. - Zaczęła od czwórki, a oni mieli z tego zrobić jej małą armię. Czy to nie było wspaniałomyślne? Trzeba robić tak, żeby się nie narobić, a zarobić, czy coś.
- Jak czyszczę komuś pamięć, o ile to robię, bo jak wspominałam w tym przypadku tego nie robiłam, to nie ma szansy na to, żeby dowiedzieli się, że grzebałam im w mózgach. - Że też musiała mu tłumaczyć, jak działa hipnoza, no tego się nie spodziewała.