26.09.2024, 22:49 ✶
- Boblin - powtórzyła, jakby najpierw musiała poczuć smak słowa na języku, żeby ocenić jakość. - Fajne, niezłe. Rymuje się z goblin, więc dodatkowe plusy. Głębin też spoko, ale znasz Staszka, będzie mu się mieszać. Nie dosłyszy, pomyli jedno z drugim, zacznie krzyczeć, Francis się zestresuje, a i po co nam to? - Pokręciła głową, nie chcąc biednego barmana na to skazywać. Już podejrzewała, że nie będzie zadowolony z kolejnego takiego nabytku na terenie Głębiny, ale tego się nie dało odkręcić, to był zbyt dobry prezent. Musiała więc niwelować wpływ na nerwy w innych miejscach.
Zaczęła się zastanawiać, czy Rosie nie ma racji z tym programowaniem goblińskiego aparatu mowy, ale wtem sprawa rozwiązała się sama i narzędzie rozkminy przemówiło. Mewa była pozytywnie zaskoczona, aż odchyliła tułów pełna podziwu. Posiąść się nie mogła z zachwytu, że to tak łatwo poszło.
- Pojebana akcja - mruknęła, podpierając się pod boki. No prędzej spodziewała się, że żaby zaczną bić z nieba. - No słyszę, słyszę, choć ciężko uwierzyć własnym uszom - odpowiedziała Ambrosii, która chyba była w jeszcze większych skowronkach niż Maeve. Co tu się dziwić; przecież ona zapłaciła za to wszystko, a tu się okazało, że zrobiła interes wszech czasów.
Mewa nachyliła się na moment nad goblinem, aby poklepać go po ramieniu. Przecież jemu też należały się gratulacje, bo trafił w znakomite ręce. Co prawda nie wiedziała, jakie zadania bojowe będzie znajdywać mu Stanley, ale tym będą się martwić w przyszłości.
- Dobra robota, mały, ale musimy popracować nad twoją dykcją - oświadczyła zadowolona, acz musząc przyznać, że troszkę niestety seplenił. Nie było tragicznie, ale było tutaj pole do pracy i udoskonalenia.
- Nie może się ruszać? - Zagadnęła, bo jej to wcześniej przez myśl nie przeszło. No tak, był posągiem przecież. Czy to znaczyło, że... - Ej, on jest spetryfikowany? - Zapytała Ambrosię, licząc, że jeśli nie zna odpowiedzi, to poprze jej teorię. Albo chociaż zna kogoś, kto im będzie w stanie jednoznacznie sytuacje ocenić. - A co jak mu ten bezruch minie jakoś w środku nocy niespodziewanie, a potem z zawiści okradnie Staszkowi gabinet? Przecież się biedak zapłacze - podniosła ważną kwestię, pokazując na unieruchomionego goblina. No bo co jeśli to była klątwa i to czasowa? Ktoś to chyba musiał obczaić?
Zaczęła się zastanawiać, czy Rosie nie ma racji z tym programowaniem goblińskiego aparatu mowy, ale wtem sprawa rozwiązała się sama i narzędzie rozkminy przemówiło. Mewa była pozytywnie zaskoczona, aż odchyliła tułów pełna podziwu. Posiąść się nie mogła z zachwytu, że to tak łatwo poszło.
- Pojebana akcja - mruknęła, podpierając się pod boki. No prędzej spodziewała się, że żaby zaczną bić z nieba. - No słyszę, słyszę, choć ciężko uwierzyć własnym uszom - odpowiedziała Ambrosii, która chyba była w jeszcze większych skowronkach niż Maeve. Co tu się dziwić; przecież ona zapłaciła za to wszystko, a tu się okazało, że zrobiła interes wszech czasów.
Mewa nachyliła się na moment nad goblinem, aby poklepać go po ramieniu. Przecież jemu też należały się gratulacje, bo trafił w znakomite ręce. Co prawda nie wiedziała, jakie zadania bojowe będzie znajdywać mu Stanley, ale tym będą się martwić w przyszłości.
- Dobra robota, mały, ale musimy popracować nad twoją dykcją - oświadczyła zadowolona, acz musząc przyznać, że troszkę niestety seplenił. Nie było tragicznie, ale było tutaj pole do pracy i udoskonalenia.
- Nie może się ruszać? - Zagadnęła, bo jej to wcześniej przez myśl nie przeszło. No tak, był posągiem przecież. Czy to znaczyło, że... - Ej, on jest spetryfikowany? - Zapytała Ambrosię, licząc, że jeśli nie zna odpowiedzi, to poprze jej teorię. Albo chociaż zna kogoś, kto im będzie w stanie jednoznacznie sytuacje ocenić. - A co jak mu ten bezruch minie jakoś w środku nocy niespodziewanie, a potem z zawiści okradnie Staszkowi gabinet? Przecież się biedak zapłacze - podniosła ważną kwestię, pokazując na unieruchomionego goblina. No bo co jeśli to była klątwa i to czasowa? Ktoś to chyba musiał obczaić?
I wanna skin you alive
I wanna wear your flesh
— like a costume —
I wanna wear your flesh
— like a costume —