27.09.2024, 13:13 ✶
Cathal nie mógł powiedzieć, że nie lubi mugoli. Nie mógł też powiedzieć, że ich lubi. Byli gdzieś tam obok, bywali irytujący – jak wtedy, gdy na wykopaliskach trzeba było uważać, by nie zdradzić się przed pracującą w pobliżu ekipą niemagiczną – i bywali przydatni, bo nie mógł zaprzeczyć, że niektóre ich dokonania choćby archeologiczne były godne podziwu. Zwykle po prostu ich ignorował. Nie obchodzili go, dopóki nie wchodzili mu w drogę i dopóki natarczywy głos w głowie nie domagał się, aby zrobić im krzywdę.
Dlaczego miałby tracić czas na nienawiść wobec kogoś, kto jawił się mu jako ślepiec?
Cathal milczał, bo i Scarlett sama sobie odpowiedziała na te wątpliwości, które mógłby wyrazić – że kiedy wisisz na drzewie, są spore szanse na udowodnienie samobójstwa i że czekanie na wypłatę pieniędzy przez dekadę jest opcją raczej dla cierpliwych. Dopalił papierosa, a potem rzucił go na ziemię i rozdeptał starannie, choć i wątpił, by w Lesie Wisielców naprawdę mógł wybuchnąć pożar.
– Gdybym chciał budować takie narracje, zostałbym prawnikiem – stwierdził, bo akurat on w gry tego typu wchodził bardzo rzadko, a sama myśl o byciu prawnikiem, o nabijaniu sobie pamięci setkami precedensów i kruczków prawnych, o spędzaniu życia w biurze i w szacie typowej dla ludzi z kancelarii Crouchów czy Wizengamotu, sprawiała, że sam nabierał gwałtownej ochoty do powieszenia się na najbliższej gałęzi. – Wdówka będzie musiała wziąć los w swoje ręce i poradzić sobie bez męża.
Dziewczyna, sądząc po tym, jak chętnie wspominała o duchach, albo była nimi zafascynowana, albo zajmowała się faktycznie wywoływaniem czy egzorcyzmami. W trochę innych warunkach Cal mógłby się tym nawet zainteresować – Jamil miał trudności w przystosowaniu się do życia w Anglii, z kolei Sebastian ostatnio nie mógł znaleźć dla nich czasu. Ale nawet Shafiq nie był na tyle szalony, aby rekrutować pracowników w środku Lasu Wisielców, nocą, w dodatku gdy ta potencjalna pracownica zdawał się ledwo odrastać od ziemi. Nie był nawet pewien, czy skończyła szkołę.
– Z obu. Nie jestem wywoływaczem, jeśli o to pytasz. Rozumiem, że ty tak, skoro szukasz duchów w Lesie Wisielców późną porą.
Widywał duchy w Hogwarcie, a potem wielokrotnie przy okazji swojej pracy. Kręciły się nad rzeką Boyne, dziesiątki udręczonych dusz, ich obecność wyczuwało się w irlandzkich kurhanach, nawet jeśli się nie ujawniały, pojawiały się czasem i próbowały wypłoszyć niechcianych gości z grobowców egipskich królów. Rozmawiał z nimi, gdy przemawiały ustami Jamila Anwara, kiedy potrzebowali ustalić jakieś szczegóły podczas prac archeologicznych.
Widział cienie w domu Gauntów, które może nie były duchami w dosłownym sensie, ale pozostawały takimi dla niego, a jeden duch wciąż tkwił w jego głowie.
– Jeśli potrzebowali takiej nici, wiodącej do życia, nigdy nie powinni wchodzić do lasu po śmierć – podsumował. – Drzewa mówią tam ludzkimi głosami, a ich gałęzie potrafią sięgnąć po żywych. Jeżeli lubisz duchy, to miejsce dla ciebie, ale łatwo zostać tam na zawsze – podsumował bez emocji, spoglądając na nią jasnymi, chłodnymi oczyma. – Rodzina mojej matki pochodzi z Little Hangleton. Ty tu nie mieszkasz.
A poza tym nie był w stanie zapomnieć raz przebytej drogi albo raz zasłyszanej historii. Ale to był atut i słabość zarazem, Cal zaś ani jednymi, ani drugimi nie lubił chwalić się ludziom na prawo i lewo.
Dlaczego miałby tracić czas na nienawiść wobec kogoś, kto jawił się mu jako ślepiec?
Cathal milczał, bo i Scarlett sama sobie odpowiedziała na te wątpliwości, które mógłby wyrazić – że kiedy wisisz na drzewie, są spore szanse na udowodnienie samobójstwa i że czekanie na wypłatę pieniędzy przez dekadę jest opcją raczej dla cierpliwych. Dopalił papierosa, a potem rzucił go na ziemię i rozdeptał starannie, choć i wątpił, by w Lesie Wisielców naprawdę mógł wybuchnąć pożar.
– Gdybym chciał budować takie narracje, zostałbym prawnikiem – stwierdził, bo akurat on w gry tego typu wchodził bardzo rzadko, a sama myśl o byciu prawnikiem, o nabijaniu sobie pamięci setkami precedensów i kruczków prawnych, o spędzaniu życia w biurze i w szacie typowej dla ludzi z kancelarii Crouchów czy Wizengamotu, sprawiała, że sam nabierał gwałtownej ochoty do powieszenia się na najbliższej gałęzi. – Wdówka będzie musiała wziąć los w swoje ręce i poradzić sobie bez męża.
Dziewczyna, sądząc po tym, jak chętnie wspominała o duchach, albo była nimi zafascynowana, albo zajmowała się faktycznie wywoływaniem czy egzorcyzmami. W trochę innych warunkach Cal mógłby się tym nawet zainteresować – Jamil miał trudności w przystosowaniu się do życia w Anglii, z kolei Sebastian ostatnio nie mógł znaleźć dla nich czasu. Ale nawet Shafiq nie był na tyle szalony, aby rekrutować pracowników w środku Lasu Wisielców, nocą, w dodatku gdy ta potencjalna pracownica zdawał się ledwo odrastać od ziemi. Nie był nawet pewien, czy skończyła szkołę.
– Z obu. Nie jestem wywoływaczem, jeśli o to pytasz. Rozumiem, że ty tak, skoro szukasz duchów w Lesie Wisielców późną porą.
Widywał duchy w Hogwarcie, a potem wielokrotnie przy okazji swojej pracy. Kręciły się nad rzeką Boyne, dziesiątki udręczonych dusz, ich obecność wyczuwało się w irlandzkich kurhanach, nawet jeśli się nie ujawniały, pojawiały się czasem i próbowały wypłoszyć niechcianych gości z grobowców egipskich królów. Rozmawiał z nimi, gdy przemawiały ustami Jamila Anwara, kiedy potrzebowali ustalić jakieś szczegóły podczas prac archeologicznych.
Widział cienie w domu Gauntów, które może nie były duchami w dosłownym sensie, ale pozostawały takimi dla niego, a jeden duch wciąż tkwił w jego głowie.
– Jeśli potrzebowali takiej nici, wiodącej do życia, nigdy nie powinni wchodzić do lasu po śmierć – podsumował. – Drzewa mówią tam ludzkimi głosami, a ich gałęzie potrafią sięgnąć po żywych. Jeżeli lubisz duchy, to miejsce dla ciebie, ale łatwo zostać tam na zawsze – podsumował bez emocji, spoglądając na nią jasnymi, chłodnymi oczyma. – Rodzina mojej matki pochodzi z Little Hangleton. Ty tu nie mieszkasz.
A poza tym nie był w stanie zapomnieć raz przebytej drogi albo raz zasłyszanej historii. Ale to był atut i słabość zarazem, Cal zaś ani jednymi, ani drugimi nie lubił chwalić się ludziom na prawo i lewo.