• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady

[08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#2
27.09.2024, 17:06  ✶  
Greengrass nieczęsto decydował się brać udział w ministralnych sprawach. Nie z uwagi na brak czasu, bowiem ten z pewnością znalazłby gdzieś pomiędzy pracą a pracą. Szczególnie biorąc pod uwagę, że wszelkie zlecenia pozyskane poza Mungiem również traktował ze zwykłym sobie pracoholizmem. W tym wypadku chodziło o coś innego.
Mimo możliwości zyskania nowych koneksji, jakie gwarantowało działanie na rzecz Ministerstwa Ambroise po prostu nie lubił organów prawa. Nie unikał ich zbytnio, ale raczej nieczęsto chciał dobrowolnie maczać palce w sprawach związanych z systemem prawnym. Tym bardziej, kiedy nie widział w tym konkretnych korzyści.
Od czasu do czasu udzielał się w niektórych sprawach. Zdarzało mu się występować w imieniu swoim, swojego ojca albo reprezentować rodzinę. Głównie wtedy, kiedy było pewne, że Thomas nie będzie dostępny a Roselyn nie zyska zbytnio uwagi bandy ministralnych dziadów. Był ekspertem w swojej dziedzinie. Może na pierwszy rzut oka trochę zbyt bezczelnym i pewnym siebie, ale w niektórych sytuacjach to było bardziej zaletą niż wadą. Mógł wyrokować o niektórych rzeczach z naturalnością. A przy tym niewiele robił sobie z czyichś niewłaściwych opinii, z których obaleniem nie miewał problemu.
Jeśli chciał coś powiedzieć to zazwyczaj to mówił. W sprawach oficjalnych zachowywał się przy tym jak na dobrze wychowanego czystokrwistego czarodzieja przystało. Pyskówki I inwektywy zostawiał na inny czas. Potrafił rozgraniczyć jawne sprawy zawodowe od tych niejawnych. W przypadku kontaktów z przedstawicielami prawa bywał stanowczy i zimny, oficjalny, ale nie pozwalał sobie na tyle, żeby można było mu coś zarzucić. Czysty, żeby nie powiedzieć wyrachowany profesjonalizm z nutą buty opcjonalnie okraszonej kalkulowaną pogardą.
W większości przypadków trzymał się z dala od konieczności współpracy z Ministerstwem. Bardzo okazjonalnie włączał się w sprawy, które mogłyby mu przynieść więcej szkody niż korzyści. Nie chciał, żeby ludzie mieli go za prawnego psa. Na tym nie zbudowałby zaufania półświatka. Jednakże bywały okazje, których nie mógł nie wykorzystać. Czasami należało się pokazać i dać do zrozumienia, że było się pomocnym i prawym obywatelem.
Poza tym nieczęsto odmawiał korzystnych przysług a to była taka sytuacja. Ktoś mógł mieć u niego dług wdzięczności. Dla Greengrassa było to bardzo pożądane. Nie mógł pozwolić sobie na stratę tak istotnej karty przetargowej jak pamięć Harolda o tym, że poszedł mu na rękę.
Stąd też pojawił się we wskazanym miejscu, starannie dbając o wizerunek. Był jednoznacznie poważny i czystokrwisty™ - elegancki, ale nie do przesady, bo wiedział, że czasami nie należy być  lepszym od przedstawicieli systemu. Postawił na przewagę noszenia się z godnością, ale także odrobinę człowieczeństwa. Ot kilka pomniejszych akcentów sugerujących, że był botanikiem z krwi i kości.
Nieznacznie przybrudzony czarną ziemią sygnet, staranny nieład fryzury, listek na butach. Trochę znoszona torba z rzeczami, które mogły mu się przydać. Nie był zaaferowanym naukowcem z chaosem w oczach i trzęsącymi się z ekscytacji rękami. Co to to nie. Kiedy dostrzegł mężczyznę, który niewątpliwie go oczekiwał, skinął głową.
- Zgadza się. Ambroise Bertrand Greengrass. Miło mi - miał chłodną, sztywną dłoń, którą oczywiście wyciągnął na powitanie, znów kiwając głową. - Harold mówił, że to istotne - zatem był tu do usług. Wszystko dla poczciwego Harolda o problemach małżeńskich i korzystnych koneksjach. - Miejska dżungla nie jest mi straszna - stwierdził w odpowiedzi na pytanie.
Nawet jeśli rzeczywiście miał pewne problemy ze znalezieniem właściwego miejsca to nie zamierzał odpowiadać twierdząco i przyznawać się do potencjalnych słabości. Gardził słabymi ludźmi.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (3242), Anthony Shafiq (2140)




Wiadomości w tym wątku
[08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Anthony Shafiq - 25.09.2024, 21:41
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.09.2024, 17:06
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Anthony Shafiq - 07.10.2024, 17:14
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 08.10.2024, 01:34
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Anthony Shafiq - 22.10.2024, 14:15
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 27.10.2024, 17:35
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Anthony Shafiq - 11.11.2024, 14:28
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 12.11.2024, 03:23
RE: [08.06 Ambroise & Anthony] A żmija dzieciom sączyć w kły swe jady - przez Anthony Shafiq - 21.11.2024, 00:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa