- To dobrze, bo ja też. - Yaxleyówna nie miała najmniejszych problemów z nauką, ale działała na zasadzie zakuć, zaliczyć, zapomnieć. Nie zaśmiecała swojej głowy niepotrzebnymi informacjami, skupiała się przede wszystkim na tych dziedzinach magii, które mogły jej się przydać w dorosłym życiu, a że od zawsze wiedziała, czym się będzie zajmować w przyszłości, to wiedziała na czym powinna się skupić. Od najmłodszych lat była przecież szkolona na łowcę, zresztą większość część życia skupiała się nad swoją sprawnością fizyczną. To było dla niej najistotniejsze, jasne czasem posiłkowała się magią, ale w jej przypadku nie był to priorytet, nie oznaczało to jednak, że była przeciętną czarownicą. Należała do klubu pojedynków, gdzie szkoliła się jakże inaczej w walce, tyle, że przy pomocy różdżek.
Westchnęła ciężko, gdy usłyszała kolejne niedopowiedzenie. Zmierzyła go jedynie wzrokiem i wzruszyła ramionami, później co? Ona miała decydować o tym, co będzie później? Nie miała zielonego pojęcia o co mu chodzi. Strasznie ją to irytowało. Przeszkadzało jej to, że nie umieli się określić, trudno jej było odgadnąć na czym stała. Tyle, że sama nie była lepsza, przecież też nie mówiła wprost, miała problem z przekazaniem mu jasnego przekazu, na siebie również była zła. To nie było w jej stylu. Najbardziej wkurwiona była na tę siłę nieczystą, która zaczęła mącić jej w głowie.
- Widzę i doceniam, tylko zastanawiam się po co? - Dlaczego się starał? Zastanawiało ją to. Chciała poznać jego intencje, szczególnie, że nie była w stanie zbyt wiele z niego odczytać. Może nie powinna zadać tego pytania, ale aktualnie przestawała myśleć jasno. Miała wrażenie, że zaczęła się między nimi robić napięta atmosfera, nie, że w jakiś negatywny sposób, ale w powietrzu można by było zawiesić siekierę.
Czy starał się jej słuchać po to, aby się z nią faktycznie zaprzyjaźnić? Nie musiał tego robić, przecież i bez tego się tutaj pojawiała, nie unikała go, bez względu na to co kiedykolwiek mówił, czy miałby powiedzieć. Nie przeszkadzało jej to jaki był, może powinien sobie to uzmysłowić. Bez względu na to co się wydarzy, będzie gdzieś obok. Nie zamierzała uciekać, nie kiedy zaangażowała się w to tak mocno.
Przebywania w jego towarzystwie nie ułatwiał fakt, że nie opuszczało jej dziwne uczucie ciepła, które pojawiało się za każdym razem, gdy na niego spoglądała. Akurat z tym nie była w stanie walczyć, był to odruch bezwarunkowy, jej ciało samo decydowało o tym, jak się zachowywało, zupełnie traciła nad tym kontrolę. Bezpieczniej pewnie byłoby stąd wyjść, tyle, że tego też nie chciała zrobić. Czuła się jak dziecko błądzące we mgle, nie podobało jej się to uczucie.
Czuła jego spojrzenie na sobie, kiedy nachylała się, aby wyciągnąć talerze z szafki, paliło ją w plecy, nie zakładała jednak, że aktem obserwacji był jej tyłek. Na szczęście, bo przecież mieli się tylko przyjaźnić, prawda? Tak ustalili, w sumie nie ustalali tego nawet, ale tak miało być, ona to czuła, on to czuł. Nie mogli sobie pozwolić na więcej.
- Nie zamierzam. - Nie było to w końcu jakieś wystawne przyjęcie, a śniadanie dwójki przyjaciół. Gdyby się postarała pewnie potrafiłaby mu pięknie nakryć do stołu, pomagała wiele razy Triss kiedy przygotowywała stoły na różne oficjalne okazje. Tak, pomagała skrzatce, właśnie taka okrutna była Geraldine, chociaż tamta tego nie chciała nie mogła odmówić pannie Yaxey, gdy chciała udzielić jej pomocy.
Czekała, aż podejdzie do stołu z przygotowanym przez siebie posiłkiem. Zapach, który unosił się w pomieszczeniu uświadomił jej, że faktycznie była głodna. Nie spuszczała wzroku z mężczyzny nawet na moment, miała dobre miejsce do obserwacji z tego fotela.
- Wzajemnie. - Cóż, sięgnęła i po bekon i po kiełbaskę, chociaż czuła, że żołądek jej się zacisnął, kiedy usiadł niedaleko. Powinno jej się udać jakoś to zjeść, musiała się do tego zmusić, jeszcze przed chwilą przecież była głodna. Przesunęła też bliżej kubek z kawą. Wbiła wzrok w talerz i zaczęła kroić jedzenie, bezpieczniej było wpatrywać się właśnie w nie. W końcu powoli wbiła widelec w pierwszy kawałek bekonu i wreszcie wsadziła go do ust.
- Całkiem smaczne. - Skomentowała, gdy go połknęła. Wypadało docenić pracę kucharza.