28.09.2024, 12:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.01.2025, 14:02 przez Richard Mulciber.)
Poniekąd było zastanawiające, że Scarlett tak chętnie poruszała temat Leonarda. Czyżby zmieniło się coś, pod jego nieobecność, jak zostawił dzieciaki same na dwa miesiące? Żadne jednak nie przyznało się, że coś między nimi w relacji się poprawiło. Szczególnie w przypadku Scarlett i Leonarda.
Kwestia znajomych odwiedzających nieobecnego starszego z dzieci Richarda, mogła zostać zakończona. Mógł skupić się na smakowaniu przygotowanej przez skrzata ryby. Przekonanym będąc, że Leonard postanowił ruszyć do innego kraju za rodziną, to jednak córka widziała to inaczej. Czy wiedziała coś, czego nie wiedział Richard? Spojrzał na nią uważniej, przełykając kęs.
- Jeżeli jest coś, co powinienem wiedzieć, lepiej powiedz.Oznajmił. Rozumiał, że dzieciaki czasami posiadały swoje tajemnice. On sam miał takie ze swoim bratem. Ale jeżeli było coś, co mogło źle wpłynąć na rodzinę, czy samej osoby, lepiej być uprzedzonym o tym wcześniej, aby zdążyć zareagować.
Dziewczyna szybko zmieniła temat, pytając o drugiego swojego brata.
- Charles pracuje i szkoli się pod okiem Roberta. Może w końcu znajdzie swoją ścieżkę zawodową w Londynie, skoro nie udało mu się tutaj.
Odparł zgodnie z prawdą. Nikt nie wiedział jeszcze, jak w złą stronę ten interes młodego Mulcibera skręci.
- Leonard dostał się do Kliniki Świętego Munga. Obaj na razie skupiają się na pracy. Nie znaleźli jeszcze swoich wybranek.
Dopowiedział, sięgając po kubek swojej kawy, aby upić łyk. Gdyby mieli swoje partnerki, to przecież powiedzieliby mu, prawda?
Dokończyli posiłek i każde udało się do swoich zajęć. Richard wrócił do swojego gabinetu, aby wyciągnąć swoją dokumentację osiągnięć zawodowych. Przejrzał ją i zrobił odpowiednie kopie i oryginały schował do teczki, która wylądowała na swoim miejscu w biurku. Kopie schował do nowej teczki i zabrał do swojego pokoju.
Dnia następnego odbył spotkanie z kolejnymi klientami, którzy mieli chcieli z nim rozmawiać niż z jego synem. Porozmawiał, przyjął zamówienie i tym samym uprzedził, aby listy pisać do Londynu. Zostawił nawet adres, gdyż na jakiś czas, planował przeprowadzkę.
Resztę tego dnia, pozostał w Oslo i zjadł także obiad z córką, a dopiero po tym posiłku, z pomocą świstoklika, wrócił do Londynu.
Koniec sesji