• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine

[21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine
Doktor Dom
Ain't no chariots of fire
Come to take me home

I'm lost in the woods and I wander alone
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki, mierzący 193 cm. Dobrze zbudowany, umięśniony. Opalony, wręcz spieczony słońcem od prac na zewnątrz. Kawał czarodzieja. W granicach 100 kg. Wieloletni sportowiec, obecnie również pracujący w znacznym stopniu fizycznie, co widać na pierwszy rzut oka. Długowłosy, zielonooki blondyn. Ma falowane, gęste włosy w kolorze ciepłego jasnego blondu - poprzetykane pasmami rozjaśnionymi od częstego pobytu na słońcu i kilkoma pierwszymi kosmykami bieli. W kącikach oczu ma siateczkę zmarszczek, czoło również pokrywają pierwsze, jeszcze niezbyt głębokie linie. Roztacza wokół siebie zapach ziołowego dymu: ciężki, ale słodkawy, trochę kadzidłowy. Nosi się elegancko, klasycznie, choć nieczęsto sięga po magiczne szaty. W większości są to ubrania szyte na miarę. Preferuje proste, ale dopasowane spodnie i koszule z dobrych materiałów, skórzane buty. Czasami golfy albo płaszcze dostosowane do pogody. Wybiera ciemne kolory. Sięga głównie po zielenie, brązy i czerń, ale bez niebieskich podtonów (również w kierunku bardzo ciemnej zieleni albo kawowego brązu). Często sięga po skórzane rękawiczki. Na palcu niemal stale nosi złoty sygnet. Na lewym nadgarstku ma zegarek na skórzanym pasku, na prawym rzemykową bransoletę z przywieszką. Zazwyczaj mówi bez akcentu, nie unosi głosu. Raczej stawia na wizualny autorytet i chłodne, poważne, nieco kpiące spojrzenie.

Ambroise Greengrass-Yaxley
#6
28.09.2024, 14:38  ✶  
- Czy ja wiem? - Uniósł brew.
Nie wiedział w jakim stanie nastroju zastanie Geraldine. Ulżyło mu, że uśmiechnęła się na jego widok. Nie chciał być nieproszonym gościem przypominającym jej o ich codziennych problemach. Ostatnio wiele rzeczy szło nie po jego myśli. Ambroise nie chciał wielu rzeczy a one i tak miały miejsce. Z tym mogłoby być tak samo. Szczególnie, że przecież miał świadomość, że wbrew temu co mówią nie do końca można ich nazwać prawdziwymi przyjaciółmi. Prawdziwi przyjaciele nie myśleli o kimś w takich kategoriach, w których on o niej myślał. Był oszustem. Bardzo dobrym ku swojemu niezadowoleniu. Wyczuwał się w tę rolę.
- Gdybyś nie wydała się, że jesteś w domu pewnie miałbym całe ciasto dla siebie. Mógłbym tu trochę posiedzieć - zapewnił, choć oczywiście nie czatowałby pod jej drzwiami.
Chciał być dla niej... ...kimś... ...przyjacielem... ...wszystkim... ...tylko nie desperatem. Nie tylko problemem, z którym się walczyło. Nie chciał być ciężarem ani nużącym elementem nowej rzeczywistości. Z dwojga złego już wolał udawać, że życzy jej wszystkiego najlepszego i będzie cieszyć się z każdego jej szczęścia, nawet jeśli to go stopniowo znowu wykluczy. Problem był taki, że ta pierwsza część była prawdziwa. Druga już mniej koniecznie. Druga to były czcze banialuki, bujda na resorach.
- Mówiłem, że staram się dla przyjaciół - odwrócił swoją uwagę.
Jakimś cudem nie zabrzmiał kąśliwie, kiedy określał ją swoją przyjaciółką. Nie umiał przyzwyczaić się do brzmienia tego słowa, ale gładko opuszczało jego usta. Bez mrugnięcia oka i drgnienia mięśnia na twarzy.
- Nie mogłem olać przyjaciółki w urodziny, szczególnie w takim dniu - znowu użył tego słowa i znowu zabrzmiało gładziutko.
Robił się w tym dobry. Wbrew sobie, ale przecież nie był małym dzieckiem, żeby na to tupać nogą. Nie zawsze wszystko musiało iść po myśli. Nawet jego niestety.
Poza tym nie kłamał. Wiedział, że świętowanie urodzin w sabat było trochę chujowe. On miał je co prawda jeden dzień przed, ale też czasami o nim zapominano w obliczu przygotowań do wydarzenia. Cieszył się, że przyjęła jego kwiaty. Chciał widzieć uśmiech na tej twarzy. Czasami bardziej niż na swojej. To było poza wszelką logiką.
- Spodziewasz się kogoś poza mną? - Spytał z pozoru obojętnie.
Zastanawiał się czy miała jakieś plany na ten wyjątkowy wieczór. Nie chciał być przeszkodą. Nie planował wpraszać się i zasiadywać, jeżeli tak było i chciała niedługo zacząć się zbierać. Albo jeśli miał być tu niepotrzebnym elementem do towarzystwa kogoś, na kogo mogłaby czekać. Obdarzył ją neutralnym badawczym spojrzeniem. Nie wiedział czego ma się spodziewać. Chciałby usłyszeć, że ich wieczór mógł się dopiero zacząć. Z drugiej strony spędzali ze sobą bardzo dużo czasu. Mogła chcieć spędzić ten wieczór w inny sposób w innym towarzystwie.
Nie planował nawiązywać do tematów, o których zazwyczaj rozmawiali. Tym razem przychodził z innym nastawieniem. Otwarcie w innym celu. Ponieważ ostatnie tygodnie udowadniały, że pierwszy cel przestawał być tym głównym. W dalszym ciągu rozmawiali o tym co ich pogrążyło, ale Ambroise robił się tym zmęczony. Nie chciał myśleć tylko o tym. Kręcili się wokół własnej osi. Nie doszli do żadnych konkretnych wniosków.
Brak odpowiedzi był drażniący. Mogliby się równie dobrze poddać. Greengrass zaczynał zastanawiać się nad logiką dalszych poszukiwań. Może lepiej byłoby, gdyby odpuścili. Niektóre rozwiązania przychodziły same - nie dało się ich wymusić i przyspieszyć.
Wahał się przed zasugerowaniem tego. Sam był na siebie zły o te dziecięce zagrywki, ale w głębi duszy obawiał się, że nie będą mieć wspólnego celu, więc przestaną się widywać. Mogliby dojść do wniosku, że natężenie emocji między nimi jest zbyt męczące. Geraldine mogłaby tak pomyśleć i nie chcieć się z nim męczyć. On się z nią męczył nawet wtedy, kiedy jej nie było. Szczególnie wtedy, kiedy jej nie było, bo prześladowała go na jawie i poza jawą.
Tak nie mogło być. To trwało za długo. Nie chciał do tego nawiązywać w jej urodziny. To miał być szczęśliwy dzień. A więc znowu wrócił do punktu wyjścia. Ambroise zamknął mordę.
- Oczywiście, że się napiję - zapewnił, bo jedna albo dwie szklaneczki nie zaszkodziły. - Za twoje zdrowie - stwierdził - to był dobry powód.
Zaczekał na nią, kiedy poszła do kuchni. Zlokalizował miejsce na fotelu i tam zasiadł. Położył ręce na kolanach i na chwilę przymknął oczy kiwając do siebie głową. Da radę. Zawsze daje radę.
Kiedy wróciła posłał jej nieznaczny uśmiech i machnął głową w kierunku prezentu. Ściana w mieszkaniu dała mu do zrozumienia, że całkiem nieźle trafił, ale czekał na potwierdzenie. Wyciągnął rękę po szklaneczkę, żeby wznieść toast za kolejny przeżyty rok w szalonym życiu Geraldine Yaxley.
- Nie używaj tego na mnie - zaznaczył zanim odpakowała kwadratowe pudełko wyściełane welurem z obu stron i niezbyt duży, poręczny srebrny sztylecik z wytłaczanymi liśćmi dębu na rączce. Ostry i jak go zapewniono - kurewsko skuteczny.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (11355), Geraldine Greengrass-Yaxley (10968)




Wiadomości w tym wątku
[21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 27.09.2024, 23:54
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 00:46
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 09:27
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 10:56
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 13:44
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 14:38
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 15:22
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 16:52
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 17:35
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 18:44
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.09.2024, 23:40
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 02:26
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 09:10
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 11:53
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 15:29
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 16:40
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 17:34
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 18:34
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 19:49
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 21:40
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 22:27
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.09.2024, 23:33
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 00:31
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 02:46
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 09:59
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 11:07
RE: [21.03.1966] I woke up like this. | Ambroise & Geraldine - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.09.2024, 12:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa