29.09.2024, 00:26 ✶
Uniosłem brew z podziwem, że Kimberley jednak miała w sobie coś z drapiącej kotki. Odrobina, wręcz szczypta, charakteru. Dobrze, dobrze - uniosłem niewinnie dłonie. Wiedziałem jednakże swoje, czyli to nieodparte przeświadczenie, że jak poprzebywa jeszcze ze mną trochę, to może będą z niej ludzie, zamiast zimnego ciała na stole sekcyjnym albo zasmarkanej nastolaty w ramionach matki.
I Brenna wspominała coś o darciu mordy? Ogólnie Brenna i Kimberley wspominały coś o darciu mordy...? Może faktycznie brzmiało to sensownie, ale gorzej było to przyswoić, szczególnie kiedy bywało się pechowcem.
Kurwa.
KURWA!
- Kuuurwaaahhhrrr! - warknąłem, kiedy szczur przemienił się z powrotem w kawałek cegły. Aż zaparło mi na moment dech w piersi. To wszystko przez ten mój perfekcyjnie wymierzony cios w szczura, który już przestał być szczurem. Teraz to był taki niezbyt mi przychylny kawałek cegły, który - miałem wrażenie - mało co nie przebił mi podeszwy, a przy tym również stopy. Kostka wykręciła mi się pod niebezpiecznym kątem, zabolało, ale to był ewidentnie drobny ból - przynajmniej nie złamałem ani nie zwichnąłem kostki, ale też nie za bardzo miałem co się nad tym zastanawiać, bo tu się odjebywała jakaś cholera - akcja - jasna pod moją dłonią, kiedy niewinnie oparłem się o jedną ze ścian. Nie brzmiało to dobrze. Za chuja nie brzmiało to dobrze.
Przez drobną chwilę wpatrywałem się w zamykającą się ścianę za nami, nie rozumiejąc, czemu Brenna każe spierdalać. Wpierw wołała o ostrożność, a teraz... TERAZ TO MNIE KURWA KREW JASNA ZALAŁA, A ZIMNY POT W MOMENT WKROCZYŁ NA MOJE CZOŁO. Znowu zaparło mi dech w piersi, jakbym był jebaną Kimberley, a nie do kurwy Hadesem McKinnonem. Ściany...
Ściany.
ŚCIANY!!!
Te jebane kurwy znowu chciały mnie ścisnąć, wycisnąć, zgwałcić doszczętnie. Aż powąchałem powietrze w poszukiwaniu kadzidła, ale to już nie były omamy. To chora rzeczywistość.
Cóż, ruszyłem przed siebie tuż za Kimberley i wilczycą. Tą pierwszą nawet pospieszyłem, bo ja za Chiny ani inne Urugwaje nie zamierzałem tu zostawać i być zmiażdżonym. Całe poprzednie popołudnie spędziłem na takich chorych akcjach, ale... zobaczmy z ciekawości, czy po drodze jeszcze coś odpierdolę...?
Rzucam na spierdalanie
I Brenna wspominała coś o darciu mordy? Ogólnie Brenna i Kimberley wspominały coś o darciu mordy...? Może faktycznie brzmiało to sensownie, ale gorzej było to przyswoić, szczególnie kiedy bywało się pechowcem.
Kurwa.
KURWA!
- Kuuurwaaahhhrrr! - warknąłem, kiedy szczur przemienił się z powrotem w kawałek cegły. Aż zaparło mi na moment dech w piersi. To wszystko przez ten mój perfekcyjnie wymierzony cios w szczura, który już przestał być szczurem. Teraz to był taki niezbyt mi przychylny kawałek cegły, który - miałem wrażenie - mało co nie przebił mi podeszwy, a przy tym również stopy. Kostka wykręciła mi się pod niebezpiecznym kątem, zabolało, ale to był ewidentnie drobny ból - przynajmniej nie złamałem ani nie zwichnąłem kostki, ale też nie za bardzo miałem co się nad tym zastanawiać, bo tu się odjebywała jakaś cholera - akcja - jasna pod moją dłonią, kiedy niewinnie oparłem się o jedną ze ścian. Nie brzmiało to dobrze. Za chuja nie brzmiało to dobrze.
Przez drobną chwilę wpatrywałem się w zamykającą się ścianę za nami, nie rozumiejąc, czemu Brenna każe spierdalać. Wpierw wołała o ostrożność, a teraz... TERAZ TO MNIE KURWA KREW JASNA ZALAŁA, A ZIMNY POT W MOMENT WKROCZYŁ NA MOJE CZOŁO. Znowu zaparło mi dech w piersi, jakbym był jebaną Kimberley, a nie do kurwy Hadesem McKinnonem. Ściany...
Ściany.
ŚCIANY!!!
Te jebane kurwy znowu chciały mnie ścisnąć, wycisnąć, zgwałcić doszczętnie. Aż powąchałem powietrze w poszukiwaniu kadzidła, ale to już nie były omamy. To chora rzeczywistość.
Cóż, ruszyłem przed siebie tuż za Kimberley i wilczycą. Tą pierwszą nawet pospieszyłem, bo ja za Chiny ani inne Urugwaje nie zamierzałem tu zostawać i być zmiażdżonym. Całe poprzednie popołudnie spędziłem na takich chorych akcjach, ale... zobaczmy z ciekawości, czy po drodze jeszcze coś odpierdolę...?
Rzucam na spierdalanie
Rzut PO 1d100 - 71
Sukces!
Sukces!