29.09.2024, 16:40 ✶
– Muszę przyznać panu rację, tu w Egipcie... zdaje się patrząc na historię tego miejsca, że to kolebka wszelkich klątw. Pracował pan przy odkryciu? Było mocno zabezpieczone? – dopytywał z zaciekawieniem, jeszcze nim ruszyli.
Zapewne miałby problem z tym, aby złapać za rękę obcego przewodnika, ale aura Doliny robiła swoje - znajomy akcent, zbliżona do przyjaciela uroda i poczucie humoru, to wszystko działało na korzyść anglika, który miał dzisiaj przybliżyć mu to wyjątkowe miejsce. Dlatego skinął głową i dał się poprowadzić magii w miejsce, które zamierzał tego dnia odkryć.
Przypatrywał się miejscu z zaciekawieniem, pilnując żeby niczego nie dotykać. Choć był tylko politykiem, miał wiele szacunku i ostrożności w kontaktach z antycznymi przestrzeniami. Słuchał z uwagą, odnajdując głos przewodnika jako przyjemny dodatek, nawet jeśli niektóre informacje pokrywały się z jego wiedzą. Nie przyszedł tu przecież nieprzygotowany.
– Tak... przed wiekami nieco inaczej postrzegano separację magicznej społeczności od mugolskiej. Zawsze ciekawiło mnie, czy było to spowodowane demografią, czy dopiero w obliczu kataklizmów mugolskich wywołanych naszym działaniem, zmusiły nas do postawienia kurtyny. Egipt pod tym względem jest zaskakujący, tu przepisy wciąż nie są tak restrykcyjne jak w Anglii i nawet granice kastowe mocno się zacierają. Różnice kulturowe może były zwielokrotnione po agresji Brytyjczyków na te ziemie. Egipscy magowie mieli mocno ambiwalentny stosunek wobec zakazu ingerowania i dość mocno naginali go do swoich celów – opowiadał młodszemu czarodziejowi, bo może ten skupiony na dziedzinie, którą chciał się zająć, nie był świadomy kontekstu. – Myślał pan o nauce arabskiego? Języki bardzo pomagają, szczególnie w krajach, gdzie Anglicy nie są zbyt mile widziani – dodał z dziwną troską. Cóż powinien go obchodzić los tego chłopaka bardziej niż to, aby doprowadził go żywego na powierzchnię po spełnieniu swojego obowiązku przewodnika?
Zapewne miałby problem z tym, aby złapać za rękę obcego przewodnika, ale aura Doliny robiła swoje - znajomy akcent, zbliżona do przyjaciela uroda i poczucie humoru, to wszystko działało na korzyść anglika, który miał dzisiaj przybliżyć mu to wyjątkowe miejsce. Dlatego skinął głową i dał się poprowadzić magii w miejsce, które zamierzał tego dnia odkryć.
***
Przypatrywał się miejscu z zaciekawieniem, pilnując żeby niczego nie dotykać. Choć był tylko politykiem, miał wiele szacunku i ostrożności w kontaktach z antycznymi przestrzeniami. Słuchał z uwagą, odnajdując głos przewodnika jako przyjemny dodatek, nawet jeśli niektóre informacje pokrywały się z jego wiedzą. Nie przyszedł tu przecież nieprzygotowany.
– Tak... przed wiekami nieco inaczej postrzegano separację magicznej społeczności od mugolskiej. Zawsze ciekawiło mnie, czy było to spowodowane demografią, czy dopiero w obliczu kataklizmów mugolskich wywołanych naszym działaniem, zmusiły nas do postawienia kurtyny. Egipt pod tym względem jest zaskakujący, tu przepisy wciąż nie są tak restrykcyjne jak w Anglii i nawet granice kastowe mocno się zacierają. Różnice kulturowe może były zwielokrotnione po agresji Brytyjczyków na te ziemie. Egipscy magowie mieli mocno ambiwalentny stosunek wobec zakazu ingerowania i dość mocno naginali go do swoich celów – opowiadał młodszemu czarodziejowi, bo może ten skupiony na dziedzinie, którą chciał się zająć, nie był świadomy kontekstu. – Myślał pan o nauce arabskiego? Języki bardzo pomagają, szczególnie w krajach, gdzie Anglicy nie są zbyt mile widziani – dodał z dziwną troską. Cóż powinien go obchodzić los tego chłopaka bardziej niż to, aby doprowadził go żywego na powierzchnię po spełnieniu swojego obowiązku przewodnika?