29.09.2024, 17:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.10.2024, 10:21 przez Anthony Shafiq.)
Czy było to dobre, że młoda Longbottomówna pamiętała o zażyłości, która przed laty łączyła Morpheusa i Anthony'ego, to było osobną kwestią. Obaj panowie od pamiętnej rozmowy z Godrykiem Longbottomem, umówili się na pewną szaradę, która dawała spokój jednemu z nich od nacisków ze strony ojca, a drugiemu spokój od podejrzeń wobec nazbyt prędko zyskiwanego bogactwa. Ich przyjaźń stała się niedostępna dla świata - Anthony zgodnie z zakazem nie przekraczał progu Warowni, nie zapraszał Morpheusa na przyjęcia, nie rozmawiał z nim publicznie bardziej niż skinienie głową. Morpheus nie wspominał przy innych swojego wychudłego przyjaciela, który przed laty krążył z nim w okolicach dolinowego jeziora, żeby dwie pary oczu mogły pilnować rozwrzeszczaną gromadkę bawiącego się młodszego pokolenia.
– Zapamiętam – odpowiedział krótko na uwagę Brenny co do jej kulinarnych słabości, podobnie jak pamiętał smaki, które wymieniła z takim utęsknieniem w głosie. Żołądek często prowadził do serca i choć nie zależało mu akurat na sercu młodej dziewczyny, tak lubił nosić w pamięci takie drobnostki, choćby po to, by mile zaskakiwać po latach ulubionymi łakociami. Z czasem miał się przekonać, że słabość do słodyczy dotknęła również podniebienie jej brata, tamtego wieczoru jednak zaśmiałby się tylko, gdyby ktoś powiedział mu jak przewrotny w swych planach okaże się Los.
– Niestety nie ma żadnych dodatkowych cyfr i karteczek, ale sprawdzę pozostałe książki – powiedział znad tej, którą wskazywała ziemia. – Może... planety są kolejnością, a kolory z książek kluczem do ułożenia podstawków? Wtedy... krew jako druga i błękit na czwartej pozycji. – Zasugerował próbę, sięgając po kolejne książki, aby wertować je w poszukiwaniu ewentualnych notatek, które mogłyby im powiedzieć - zgodnie z pomysłem Brenny - cokolwiek więcej.
– Zapamiętam – odpowiedział krótko na uwagę Brenny co do jej kulinarnych słabości, podobnie jak pamiętał smaki, które wymieniła z takim utęsknieniem w głosie. Żołądek często prowadził do serca i choć nie zależało mu akurat na sercu młodej dziewczyny, tak lubił nosić w pamięci takie drobnostki, choćby po to, by mile zaskakiwać po latach ulubionymi łakociami. Z czasem miał się przekonać, że słabość do słodyczy dotknęła również podniebienie jej brata, tamtego wieczoru jednak zaśmiałby się tylko, gdyby ktoś powiedział mu jak przewrotny w swych planach okaże się Los.
– Niestety nie ma żadnych dodatkowych cyfr i karteczek, ale sprawdzę pozostałe książki – powiedział znad tej, którą wskazywała ziemia. – Może... planety są kolejnością, a kolory z książek kluczem do ułożenia podstawków? Wtedy... krew jako druga i błękit na czwartej pozycji. – Zasugerował próbę, sięgając po kolejne książki, aby wertować je w poszukiwaniu ewentualnych notatek, które mogłyby im powiedzieć - zgodnie z pomysłem Brenny - cokolwiek więcej.
Jako widmowidz, który pracuje ze świecami, rozpoznajesz wspomnienie zapachu dymu i po dotknięciu lontu jesteś w stanie ocenić, że świece i kadzidła były niedawno zapalone.