• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[13.11.70] Hello, my name is trouble

[13.11.70] Hello, my name is trouble
Czarodziej
*sigh*
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Uzdrowiciel
Szczupły i dość wysoki (183 cm) mężczyzna o czarnych lokach i brązowych oczach. Często wydaje się być blady i zmęczony, a jego dłonie są niemal zawsze zimne. Na codzień stara się ubierać w miarę elegancko.

Basilius Prewett
#2
29.09.2024, 20:08  ✶  
Basilius nawet nie zakładał, że dzisiaj nie spotka Brenny. Był piątek trzynastego, na pewno któremuś z nich coś się stanie. Nie próbował tego unikać. Nie był przerażony, ani załamany faktem, że już się zdążył pogodzić z tym losem. Może jedynie nieco zmartwiony tym, że komuś z nich coś się stanie, ale tak poza tym to czuł wielkie nic. Dlatego nawet powieka mu nie drgnęła, gdy dostał list z prośbą od jednego ze swoich prywatnych pacjentów, czy nie mogliby przełożyć jutrzejszej wizyty kontrolnej jednak na dzisiaj. Wizyta była oczywiście w Little Hangleton. Czemu nawet go to nie zdziwiło? Aż dziwne, że wcześniej nie pojawił się tam w żaden piątek trzynastego, czego nie można było już powiedzieć o Brennie.
Wizyta przebiegła spokojnie i bez żadnych niepokojących elementów, co było na tyle pocieszające, że Basilius nie chciał narażać postronnych na efekty tego czymkolwiek była ta klątwą, nawet jeśli jego pacjent sam pewnie wystawiał się na jakieś negatywne efekty mieszkając w tym przeklętym miejscu.
Pech jednak zaczął się chwilę później. Gdy tylko wyszedł z domu, na jego drodze pojawiła się kobieta w łachmanach, niosącą w klatce lelka wróżebnika i zanim Basilius zdążył zapytać czy przypadkiem nie potrzebowała pomocy, ptak wydarł się na jego widok. Prewett naprawdę był przyzwyczajony do różnych upiornych rzeczy, w końcu w swojej pracy widział nie jedno, ale w rozpaczliwym skowycie ptaka było coś takiego, że całe jego ciało oblał zimny dreszcz, a on sam poczuł się nagle strasznie osłabiony. Głowa zaczęła mu sugerować zagrożenie, którego jeszcze nie było, więc teraz się wkręcał? Coś się naprawdę działo? Choroba postanowiła nagle być nieco złośliwa? Cofnął się kilka kroków do tyłu i oparł o drzewo, próbując zrozumieć co się tak właściwie działo, zostawiając kobietę i lelka w spokoju. Może... Może po prostu rzeczywiście gorzej się poczuł, był w sumie cały dzień na nogach i jeszcze nieco niewyspany. Chyba... Chyba po prostu usiądzie na jakiejś ławce, weźmie odpowiedni eliksir i poczeka chwilę, aż się polepszy. A jeśli się nie polepszy, to pewnie i tak za chwilę z krzaków wyskoczy na niego Brenna i mu pomoże. Rozejrzał się, czując że obraz rozmazuje mu się nieco przed oczami, a coraz to bardziej mroczna atmosfera po zmierzchu, jakby to zaczęła go cała otaczać, pogłebiając jedynie niepokój. Nieopodal, już przy skraju lasu, stała bardzo ładna, metalowa ławka, co pewnie w każdym innym momencie zdecydowanie by go odstraszyło, bo co mogła robić ładna ławka w Lesie Wisielców, jeśli nie mordować, ale teraz było mu już trochę wszystko jedno, bo bardzo nie chciał tutaj mdleć. Powolnym krokiem ruszył w tamtą stronę, próbując się nie potknąć, co nie dość końca mu się udało, bo gdy już był niemal na miejscu, czując się jeszcze gorzej... Potknął się.
A potem całe Little Hangleton mogło usłyszeć jak Basilius Prewett krzyczy kurwa mać. Runął do przodu, ale to nie było najgorsze. Najgorsze było to, że po upadku wylądował idealnie przed głęboką, wąska dziura, która musiała być wcześniej zamaskowana zaklęciem, tak że jego dłonie dotykały jej brzegów. Kolejna fala zimna zalała Prewetta, gdy dotarło do niego, jak mało brakowało, aby wpadł do niej i najprawdopodobniej już z niej nie wyszedł. Podniósł się powoli do siadu i ostrożnie zajrzał do dołu. I wtedy zrobiło mu się jeszcze gorzej, bo chociaż było już dość ciemno, nie miał wątpliwości że w dole coś leżało. Coś co okazało się ciałem bez głowy, gdy tylko zaświecił tam różdżką. A jakby tego było mało, gdy tylko odwrócił się, aby zobaczyć o co takiego się przewrócił odkrył, że była to ręka.
Aha.
Jak źle by było, gdyby teraz wziął na szybko swoje leki i teleportował się do domu, tak by zrzucić całą odpowiedzialność wzywania odpowiednich służb i kłopoty z tym związane na kogoś innego? Bardzo, ale to bardzo go to kusiło. Niestety tego nie zrobił.
Niestety westchnął cicho, wyciągnął z torby leki, a potem ostrożnie wstał i zawiadomił kogo było trzeba, czekając na miejscu zbrodni, aż przybędą, zrezygnowany siedząc na pobliskim pniu, bo po tym, co właśnie zobaczył za cholerę nie ufał już tamtej ławce.
W pewnym jednak momencie, gdy poczuł się już nieco lepiej, wstał powoli i podszedł do ręki, przyglądając się jej w pewnym zamyśleniu. Leżała sobie tak nieopodal dołu, bladą, okryta rękawem białego swetra, na którym nie było ani śladu krwi. To było... To nie tak, że nigdy nie miał styczności ze śmiercią, ale jednak czym innym była nieco spodziewana śmierć w szpitalu, a czym innym spotkanie z niespodziewaną śmiercią tutaj.
I chyba ta ponura refleksja, połączona z nerwową atmosfera samego miejsca jak i dokonanej tutaj zbrodni, pochłonęły go do tego stopnia, że nie zauważył Brenny, której przecież powinien się tutaj spodziewać.
Ktoś nagle podszedł i się odezwał, sprawiając że serce mu podskoczyło.
– Kurwa! – krzyknął, zaskoczony i zanim zdążył pomyśleć odskoczył w bok, oczywiście nie w stronę dziury.
Tylko po to, aby okazało się, że była tam kolejną ukryta dziura.
– Kurwa!
Na całe szczęście ta dziura była zdecydowanie mniej głęboką niż ta poprzednia. Nie znaczyło to jednak, że upadek należał do przyjemnych rzeczy.
Tym bardziej, że gdy już upadł, odkrył że dzieli ten dół z patrzącą na niego z pogardliwoscia głową jakiegoś mężczyzny.
– Kurwa!
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Basilius Prewett (2569), Brenna Longbottom (2665)




Wiadomości w tym wątku
[13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 26.09.2024, 22:35
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Basilius Prewett - 29.09.2024, 20:08
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 30.09.2024, 07:53
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Basilius Prewett - 04.10.2024, 09:00
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 05.10.2024, 09:28
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Basilius Prewett - 10.10.2024, 22:21
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 11.10.2024, 15:23
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Basilius Prewett - 15.10.2024, 23:16
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 17.10.2024, 19:12
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Basilius Prewett - 22.10.2024, 18:57
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 25.10.2024, 21:44
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Basilius Prewett - 26.10.2024, 23:52
RE: [13.11.70] Hello, my name is trouble - przez Brenna Longbottom - 28.10.2024, 13:03

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa