Anthony ją uspokoił. Wypuściła z ulgą powietrze z płuc, naprawdę się zmartwiła, że to wróżba na dłużej.
- To dobrze, przejęłam się, że to może być długotrwałe. - Na szczęście chrzestny rozwiał jej wątpliwości. Jak zawsze zresztą, potrafił ją uspokoić, kiedy pojawiały się u niej jakiekolwiek obiekcje. Mało kto był w stanie tak na nią działać.
Tak naprawdę to nawet nie wiedziała, co mogłoby ją uszczęśliwić. Właściwie to przecież miała wszystko, czego potrzebowała. Kochających ją bliskich, staż, który przecież lubiła, czy czegoś więcej jej było potrzeba? Nigdy się nad tym nie zastanawiała. Nie miała prawa narzekać, bo przecież wiodło się jej nie najgorzej, zdecydowanie wiele osób mogło jej tego wszystkiego pozazdrościć.
- Włochy, czy Hiszpania brzmią naprawdę dobrze, czy twoim zdaniem powinnam zacząć się uczyć, któregoś z tych języków? - Wolałaby się naprawdę dobrze do tego przygotować, to nie powinno być takie trudne, Rita miała smykałkę do nauki, więc wystarczyło trochę chęci, poświęconego czasu i mogłaby to zrobić. Potrzebowała tylko upewnić się, że faktycznie powinna to zrobić, nie chciała wyjść na nadgorliwą. Wszystko, co związane z pracją traktowała naprawdę poważnie.
Na pewno odnalazłaby się w roli ambasadorki, zresztą skoro ojciec chrzestny w nią wierzył, to na pewno nie rzucał słów na wiatr. Nie pozwoliłby się jej skompromitować - tego była pewna, więc może faktycznie czekał ją zawodowy sukces. Zresztą nie oczekiwała go zbyt szybko, wiedziała, że musi wypracować swoją pozycję, bo dopiero była na stażu. Potrzebowała czasu, ale wierzyła, że prędzej, czy później uda jej się osiągnąć cel. Tak już miała, że jeśli widziała możliwości, to robiła wszystko, aby je osiągnąć. Jako, że lubiła się uczyć, poszerzać swoją wiedzę, to zamierzała zaangażować się naprawdę mocno, żeby udało jej się zdobyć to stanowisko. Matka byłaby z niej dumna, a na tym przede wszystkim jej zależało. Na jej uznaniu.
Rita jadła powoli, nigdzie się nie spieszyła, chciała jak najdłużej cieszyć się towarzystwem swojego wuja, naprawdę lubiła przebywać obok niego. Słuchać tego, co miał do powiedzenia, chciałaby kiedyś potrafić tak czarować słowem, jak on. Miała naprawdę świetnego nauczyciela.
Zarumieniła się nieco, kiedy wspomniał o jej pięknie. Naprawdę doceniała te komplementy, wiedziała bowiem, że są szczere, wiele dla niej znaczyły. - W takim wypadku powiedz tylko gdzie i kiedy mam się pojawić, a na pewno to zrobię. - Oczywiście, wszystko, aby w pełni uszczęśliwić wujaszka.
Nie chciała mu przerywać opowieści, ale w końcu musiała to zrobić, bo nie rozumiała z niej ani słowa. Niestety Greki nie znała, poprosiła go więc o powtórkę, tyle, że w przystępnym dla niej języku.
Później słuchała z ogromną fascynacją tego co mówił, odpłynęła w marzenia. Wyobrażała sobie Psyche, której historię jej opowiadał.
Całkiem przyjemnie minął jej ten dzień, była nieco rozczarowana, kiedy musieli się rozstać, jednak wiedziała, że nie mogła tutaj tkwić w nieskończoność. W końcu pożegnała się z wujem, podziękowała za posiłek i ruszyła do domu, nadal bardzo mocno rozmarzona.